Anioły
Stoję wśród czarnej pustki -
- me dłonie drżące i zimne,
złożone razem, naiwne,
skręcają róg małej chustki.
Błagam żarliwie pomocy,
Niebiosa ku sobie wzywam,
swą duszę upiorom wyrywam,
łkając w bezmiarze nocy.
Z mroku, zza sinej nicości,
wychodzą parami Anioły,
zachodzą me lęki kołem,
śmierć w jasnych ich oczach gości.
Rozkładam szeroko ramiona,
i strachy swoje osłaniam,
krzyczę, Anioły odganiam,
by żaden z mych lęków nie skonał.
*grudzień 2005