Gwiazda
Widziałem jego elfią twarz
i dłonie pełne czarnej krwi,
szaleństwo - pragniesz, a więc masz -
i sen, który wciąż mu się śni:
ciemności noc, klejnotów blask,
przysięgi zew i ludzki strach...
Gdzie twoja gwiazda, Maglorze,
łkający nad falą przyboju?
Plażami, nad gniewnym morzem
idziesz, szukając spokoju.
Gdzie twoja gwiazda, Maglorze?
Czy niebo zdobi o świcie,
czy płonie w lawy pożodze
zabrawszy znów jedno życie?
Czy żeście z bratem zbyt słabi,
by w gwiazdy usta swe wtulić?
Tak, by się przy tym nie zabić,
by się na wydmach nie kulić...
* marzec 2007