" W imieniu króla!"
"W imieniu króla!"
Ileż to chwały, ileż goryczy,
posiadły proste z pozoru słowa:
schyla swą głowę ten, co je słyszy,
milkną rozmowy, gdy straż je woła.
Tron stoi w cieniu Wielkiego Tronu;
proporzec biały, bez gwiazd i Drzewa;
i nawet miłość z własnego domu,
nazbyt się szybko w nicość rozwiewa.
Jeszcze jest wola w stalowej sile,
jeszcze zamknięte myśli wszelakie,
lecz gdzie nie spojrzy w kryształu bryle,
nieszczęść się jawi w nim znak za znakiem.
Mrok zasnuł trwale spojrzenie srogie,
usta ściśnięte milczą złowrogo;
święte oleje z amfor przed progiem
płyną kroplami pachnąc tak błogo.
Nikt nie powstrzymał ojca w rozpaczy,
nikt nie przeszkodził w straszliwym zgonie,
kto teraz w kryształ spojrzy, zobaczy
płonące ogniem zwęglone dłonie.
* styczeń 2006