Wybranka Półmroku
Przy tronie ojca stałaś,
jak błysk mithrilu srebrna,
dłoń wtedy mi podałaś
jasna cała i zwiewna...
Ta niechęć szarych oczu,
zmarszczone lekko brwi
i spadłem jak po zboczu
wprost w czarne jak noc, dni.
...miły gest miękkich dłoni;
stóp drobnych taneczny pląs;
włos pełen słodkich woni;
lico, gdy barwi je pąs...
Zbierałem to jak perły,
nizałem nadziei sznur,
śledząc twój krok bez przerwy,
wciąż słysząc "Kuzynie mój..."
* styczeń 2006