Zabójca i jedwab
Korytarzem gdzieś, pośród sennych tchnień
wtapiając się w noc, przemknął nagle cień.
Minął łuczyw blask, znalazł tajne drzwi -
- złotej harfy głos cicho zza nich brzmi...
Klingi nagły błysk, krótki, trwożny jęk -
- lepkie mroki sal pochłonęły dźwięk...
... jedynie szelest ciężkich jedwabi
zdradza w ciemności, że ktoś ją zabił.
* październik 2003