Kołysanka


Deszcz rozsrebrzył się na szybach
senny takt zawodzi miękko,
zabłąkany gdzieś wśród domów
wiatr wtóruje mu piosenką.

Zmierz pośpiesznie barwi przestrzeń
zagarniając drżący fosfor.
Noc nadciąga, noc jak dramat
bo bez masek i bez osłon...

Pod naporem śpiewnej fali
załamuje się horyzont,
sine groble nikną szybko
ogłuszone nagłą bryzą.

Na powierzchni nocnej rzeki
gronostaje prężą grzbiety,
wylewają się na balkon
zwinnie skacząc na tapety.

Mrok przenika poprzez okna
i pospiesznie bada pokój,
czai się drapieżnie w kącie
zaczajony na blask w oku.

Skok wydłuża się przechodząc
płynnie w miękką parabolę,
umilkł trzepot pod powieką,
noc nasyca się kolorem.

Słychać jeszcze jak wśród kwiatów
jednorożce suną miękko,
ogłuszone wonią deszczu
galopują ponad rzeką.

Sen łagodnie mrok oswaja
i zaprósza uszy ciszą....
Nie ma świata - lęk ostatni
jednorożce ukołyszą....