Przed świtem
Przed świtem zdążyć, przed świtem
wykraść te parę chwil nocy,
zanim przez chłodne okna,
zaspany dzień się wtoczy.
Na moment przed pierwszym ptakiem,
czujność usypia głęboko,
sen jest jak odpływ, szumi
oddechu miarowy spokój.
Bezczas miękko nadchodzi
i nagle pod powiekami,
ścielą się ścieżki do lotu,
ku światom już zapomnianym...
Zanim sen w przypływ się zmieni
i okna wypełni błękitem,
nim ostro zabrzmi poranek,
przed świtem zdążyć, przed świtem...