|
Moje pierwsze spotkanie z
Tolkienem odbyło się w 1981 lub 1982 roku, czyli jakieś ćwierć wieku
temu.Tyle, że wtedy była to dla mnie przede wszystkim miła i ważna
lektura. Nie bylem tolkienistą w sensie badania, czy analizowania
tekstów. Owszem, pewne koncepcje i przemyślenia pojawiały się w
rozmowach z przyjaciółmi, ale to wszystko. Nie angażowalem się ani w
ruch fandomowy, ani inną działalność. Nie bawiło mnie to, ani nie
pociągało. Zainteresowanie Tolkienem bylo przede wszystkim
osobistym przeżyciem, dzielonym z bliskimi przyjaciółmi. Byla też
fascynacja, która popchnęła mnie do nauki jezyka angielskiego, i do
zakupu "Unfinished Tales", czy "The Book of Lost Tales", jeszcze w 1989
roku.
Potem na poczatku lat 90-tych nastąpiło zerwanie z Tolkienem, a
właściwie z lektura Władcy. Powod był zdroworozsadkowy. Praca i
związane z nią wymogi, a także inne pasje. Nie przestałem lubić
Tolkiena, ale stwierdziłem, że może mnie odciągac od innych rzeczy,
ktore wówczas uważałem za ważne (i nadal uważam). Jeżeli coś
podczytywalem, to rzadko i raczej "Silmarillion" i "Niedkończone
Opowieści", których lektura zajmowała mniej czasu. Samego Władcy nie
czytalem, przez niemal dekadę, a wcześniej staralem się czytać co
roku.
Powrót był związany z filmem Petera Jacksona. Postanowilem sobie
przypomnieć książkę prze pójściem do kina.
Dopierow tym drugim podejściu mogę powiedziec, że zająłem sie
tolkienistyką, głównie dzięki Forum Tolkienowskiemu, a później
"Aiglosowi", a przede wszystkim, dzięki gronu nowych, dobrych
przyjaciół.
Od czego zacząłem. Od "Władcy Pierścieni", a dokładniej od "Dwoch Wież". I
cieszę się, bo nie wiem, czy bym za pierwszym razem przebrnął przez
pierwsze rodziały pierwszego tomu.
W tamtym czasie byłem miłośnikiem twardej s-f, a nieliczne teksty
fantasy jakie czytałem raczej mnie odrzucały, bajkowy i co by nie
pisać infantylny w tonie wydźwięk pierwszych rozdziałów mógłby mnie
zniechęcić.
Interesuję się historią, zwlaszcza historią powszechną XIX i XX wieku, historia
Wielkiej Brytanii i Imperium Brytyjskiego, Historia Południowej
Afryki. To wszystko na bardzo poważnie.
Na mniej poważnie historią starożytną, powieścią historyczną i
literatura science-fiction (fantasy z nielicznymi wyjątkami nadal mnie
nudzi). Poza tym żeglarstwo, i długie rozmowy na różne tematy.
Zacznę od końca. Nie utożsamiam się z żadną z ras. Jeżeli już to z
ludźmi. Lubie elfów, ale i krasnoludów, najmniej wzruszają mnie
hobbici. Która rasa jest mi najbliższa, elfowie i ludzie, ale która
bardziej, tego nie jestem w stanie powiedzieć. Tak na prawde raczej
mam ulubione postaci niż rasy, tyle, że są to najczęściej postaci
drugo, czy trzecioplanowe. Czasami wręcz sporadycznie pojawiające się
w tekstach.
Najbliższy jest mi świat.
Znaleźć mnie można na stronach:
'Forum tolkienowskie'
i 'Aiglos'
|