Urszula Lip

SŁONECZNA ZIEMIA, MILCZĄCE NIEBO
struktury argumentacyjne wierszu "Julian Apostata" Adama Asnyka



   Powstanie styczniowe odcisnęło piętno na wielu twórcach tamtych czasów. Adam Asnyk nie był wyjątkiem - jego wiersze z lat 1964-1970 są przepełnione goryczą, smutkiem i żalem. Te uczucia dzieliło z nim tysiące Polaków, dla których klęska postania stała się osobistą tragedią i powodem zakwestionowania wszelkich autorytetów. Trzeba uczciwie przyznać, że wiele z tych rozterek widać w "Julianie Apostacie" (1964) i choć utwór ten należy traktować jako dzieło autoteliczne, pogląd w kontekście epoki tłumaczy emocje w nim zawarte.
   Właśnie dlatego że wiersz ten jest pełen emocji, warto zastanowić się, nad jego budową retoryczną. Monolog Juliana jest bowiem skonstruowany w dość ciekawy sposób i dość silnie oddziaływa, za pomocą klasycznych środków retorycznych, na odbiorcę.
   Aby rozpocząć rozważania nad argumentacją, jaką posługuje się tytułowy bohater, musimy zastanowić się chwilę nad, nazwijmy to ogólnie, poetyką utworu.
   Wiersz składa się z 23 zwrotek, które można podzielić na dwie części; w każdej z nich z kolei możemy wydzielić część opisową i dyskursywną. Każda zwrotka składa się z czterech wersów przeplatanych po 10 i 8 zgłosek, rymy są wyłącznie żeńskie, zazwyczaj niewyszukane, gramatyczne, ale poprzez swoją prostotę bardzo dźwięczne. Rytm poeta uzyskuje poprzez zastosowanie sylabotonizmu - dźwięcznego amfibrachu.
   W dwóch pierwszych strofach (1-8) podmiot liryczny jasno określa, kim jest Julian Apostata, podając nam najważniejsze informacje: cezar, który chce dorównać wodzowi Macedończyków, niedawno koronowany, jest także, w oczach papieża, chmurą nad słońcu prawdy. Tę metaforę objaśnia podmiot liryczny w następnej zwrotce (9-12), pisząc wprost o niechęci cezara do religii chrześcijańskiej i o jego planach przywrócenia starego "obrządku" pogańskiego, które - jak wiemy - do końca nie zostały zrealizowane z powodu śmierci cezara. Więcej nawet: w wersie 13 w mowie pozornie zależnej podmiot liryczny nazywa Chrystusa wrogiem Juliana. W połączeniu z informacją podaną w wersach 1-4, że cezar stanął na czele bitnych rzymskich legionów, czyli że wybiera się na wojnę, wiemy, że nie chodzi tutaj o zwykłą wojnę, ale o wojnę między dwoma systemami filozoficznymi i religijnymi, o wojnę, z której tylko jedna strona wyjdzie zwycięsko. I odbiorca z góry wie, która.
   Poeta zastosował tutaj ciekawy zabieg stylistyczny: osią utworu jest okrzyk przypisywany Julianowi Apostacie, który ten wydał w chwili śmierci: Galilaee, vicisti - Galilejczyku, zwyciężyłeś! Ale cytatowi temu, podawanemu aż dwa razy w monologu umierającego Juliana, nadano w wierszu zupełnie inne znaczenie: raz poprzez dodanie rzeczownika "dziś" - w opozycji do pytania retorycznego zawierającego powtórzenie rzeczownika "jutro" (raz w funkcji przymiotnika) - oraz poprzez przypisanie Julianowi dodatkowego tekstu, który popycha interpretację lapidarnej wypowiedzi cezara w kierunku oskarżenia i (bezsilnego) buntu wobec zastanego porządku świata.
   Motywy, jakie kierują Julianem, wyjaśnia on sam w siedmiu zwrotkach [wersy 17-44] odwzorowujących monolog wewnętrzny postaci, a właściwie dialog, jaki prowadzi Julian ze swoim wirtualnym adwersarzem. Wypowiedź utrzymana jest w tonie patetycznym, zawiera liczne hiperbole, peryfrazy i metnimie.
   W zwrotkach piątej i szóstej (wersy 17-24), będącymi początkiem dyskursu, Julian opowiada o swoich zamierzeniach względem "nowej" religii, nowej - w opozycji do antycznych wierzeń, bo pamiętajmy, że chrześcijaństwo przez ponad 350 lat od narodzin Chrystusa stało się religią dominującą. Należy zauważyć, że bohater utworu używa przy tym antagonizmu światła i cienia, i ten motyw dalej się będzie przewijał w dyskursie, stając się podstawą rozbudowanych metafor i peryfraz. W następnych zwrotkach Julian deprecjonuje powagę nowej religii nazywając ją ciemnym, na pół dzikim marzeniem i niestałym zazmieskich widmem nadziei, a w wersach 29-40 przybiera ton szyderczy, zadając trzy retoryczne pytania, na które w wersie 10 sam udziela oczywistej odpowiedzi: O, nie, mój mistrzu [...] ziemią się z tobą nie dzielę.
   Przyjrzyjmy się bliżej konstrukcji owych pytań (29-36):

Mądrość, na którą wieki się całe
Składały w ciężkiej kolei -
Mamyż wymienić za to niestałe
Zaziemskich widmo nadziei?

I barbarzyńską targnąć się ręką
Na święte przodków spuścizny?
Za galilejską biegnąć jutrzenką
Odstąpić wrogom ojczyzny?


   Słowem dominującym w pierwszej cytowanej frazie jest czasownik wymienić. Wyznacza on kierunek interpretacji - ku ironii podszytej niedowierzaniem. Co wymienić? Wielowiekową mądrość. Na co? Na niestałe zaziemskich widmo nadziei, czyli na coś, co nie ma wymiernego efektu w postaci konkretnych korzyści, ale jest czymś ulotnym i nierzeczywistym. Nie ma więc możliwości wymiany, jeśli przedmioty transakcji są nierównoważne.
   W drugiej cytowanej zwrotce czasownikami dominującymi są targnąć się oraz odstąpić. Ten pierwszy ma silne konotacje emotywne - znaczy mniej więcej tyle, co: zaatakować coś, co ze swej natury jest nietykalne. Jeśli do tego czasownika dodamy epitet barbarzyńską ręką, epitet o znaczeniu pejoratywnym, otrzymujemy komunikat o dużym ładunku ironii połączonej z niedowierzaniem. Ten, kto wygłasza komunikat, nie zamierza nikogo przekonywać, pokazuje tylko swój stosunek do sprawy, a przez to swoją motywację.
   Dwa ostatnie wersy tej zwrotki (35-36) przechodzą subtelnie od ironicznego niedowierzania do pytania mającego charakter oskarżenia: [mamyż] odstąpić wrogom ojczyzny? W tej elipsie, której centralnym punktem staje się topos, mamy wiele implikowanych znaczeń. Być może dużą rolę odgrywa tu konwencja, która każe użyć zwrotu, który sugeruje, że wiara, która skupia się na życiu pozaziemskim, a nie doczesnym, w jakimś stopniu oddala nas od spraw związanych z bezpośrednim zagrożeniem, np. jak ochrona granic. Topos pełni tu funkcję bardziej wzmacniającą wypowiedź niż argumentu.
   Wypowiedź kończy przecząca odpowiedź na zadane wirtualnemu adwersarzowi pytania retoryczne, która jasno i dobitnie dookreśla stanowisko Juliana. Użycie w tej odpowiedzi rozbudowanej apostrofy mój mistrzu, co wzrok odrywasz jest albo zastosowaniem ironii, albo - być może - podkreśleniem faktu, że Julian mimo wszystkich obiekcji i oskarżeń darzy swojego przeciwnika szacunkiem, które wyrasta z tradycji. Z tą hipotezą koresponduje stanowcze stwierdzenie Juliana: Ziemią się z tobą nie dzielę. W tym zdaniu wybitnie podkreślono przeczenie. Ziemia oznacza tu świat doczesny. W porównaniu z poprzednimi wersami (38-39), gdzie wyraźnie podkreślono opozycję ziemia-niebo, musi to zabrzmieć bardzo kategorycznie. Dalsze hiperbole, w rodzaju: żelazne dłonie, promienna przeszłość, zwycięski zagon, słońce, co zgasnąć nie może - będące jednocześnie epitetami i metaforami, -świadczą z jednej strony o pysze, a z drugiej o wielkim pragnieniu zrealizowania wymarzonego planu, a także eksponują żarliwość, z jaką Julian podchodzi do spraw religii.
   Następne 4 zwrotki przynoszą krótki opis okoliczności śmierci Juliana - pojawienie się wojsk perskich, zwycięstwo, ugodzenie cezara strzałą. Lapidarna i eliptyczna budowa tych zwrotek jest tylko pretekstem do przejścia do mowy pożegnalnej śmiertelnie rannego człowieka, który wyraża swój żal i zwątpienie.

Dziś zwyciężyłeś, Galilejczyku
Lecz jutro!... Gdzie jutro świata?

   W cytowanej powyżej frazie nastąpiło przesunięcie znaczenia w stosunku do historycznego Galileae, vicisti! - z jednej strony poprzez dodanie rzeczownika dziś, a z drugiej zastosowanie przerzutni i zeugmy (syllepsis) - lecz jutro!... Gdzie jutro świata?. W zasadzie możemy mówić tu diaforze, ponieważ w elipsie lecz jutro!... jutro jest przysłówkiem w funkcji okolicznika czasu, natomiast w pytaniu retorycznym: Gdzie jutro świata? - rzeczownikiem i jednocześnie rozszerza się jego znaczenie, gdyż słowo to staje się podmiotem. Konsekwencje takiego zastosowania figur słów są znaczące, zwłaszcza że dwa cytowane wersy stanowią prosapodosis, klamrę spinającą jednolitą wypowiedź. Rozpoczynają one i kończą (63-64 oraz 91-92) siedmiozwrotkowy wywód umierającego Juliana (63-92).
   Ten ciekawy zabieg stylistyczny, jak to już było pisane na wstępie, staje się punktem wyjścia antychrześcijańskiego wywodu umierającego Juliana i otwiera część polemiczną utworu.
   Mowa Juliana zawiera szereg powiązanych ze sobą pytań retorycznych, zbudowanych na zasadzie redundandio, zakończonych stwierdzeniem mającym charakter proroctwa, rozpoczynających się od anafor - cóż, że, czy.

Cóż - że my padniem przy tych bożyszczach
Tchnących wdziękami młodości?
Cóż, że na naszej potęgi zgliszczach
Ponury krzyż się rozgości;

Że ten świat grecki w mgły się rozwieje
Z harmonią tęczowych mytów
Że w miejsce niego niebo zadnieje
Męczeńskich pełne zachwytów?

   Warto przez chwilę zastanowić się nad konstrukcją tych pytań, które stanowią początek całej serii. Partykuła pytajna cóż implikuje pewien patos wypowiedzi i jest wyznacznikiem stylu. Przez swą eliptyczność otwiera szerokie pole do interpretacji, może np. oznaczać: "niezależnie od tego, że...", ale także mieć pozytywny, choć podszyty żalem kontekst: "nie jest istotne, że...", "no i co z tego, że..." Można więc przyjąć taką wersję: No i co z tego, że padniemy przy [pogańskich] bożyszczach, co z tego że zamiast czcicieli starożytnych bogów pojawią się kapłani Chrystusa? W tym miejscu bowiem zostały w tekście użyte parafrazy tchnące wdziękami młodości bożyszcze oraz ponury krzyż, wskazujące na stary i nowy obrządek religijny, przy czym po raz kolejny mamy do czynienia z silnymi konotacjami emotywnymi. Druga fraza ma zdecydowanie bardziej negatywne konotacje - epitet ponury niesie za sobą całą ich serię.
   W kolejnych zwrotkach funkcję anafory pełni spójnik że, będący kontynuacją pytania retorycznego z wersu 67. Znowu mamy zestawienie frazy o pozytywnej konotacji z frazą o konotacji negatywnej, z tym że elipsy zastąpiły rozbudowane metafory. Wyrażenia świat grecki i męczeńskich pełne zachwytów niebo wyznaczają jasno kierunek interpretacji i teraz już wyraźnie można odczuć w tej konstrukcji emocje umierającego Juliana: smutek i żal. Cezar ma bowiem świadomość, że po jego śmierci nowa wiara stanie się religią dominującą, i jest to spójne z tym, jak podmiot liryczny przedstawia Juliana na samym początku poematu: pokazuje go jako dumnego i pewnego siebie władcę, uparcie dążącego do zrealizowania największego marzenia. Świadomość klęski jest tym bardziej dla Juliana dojmująca, że widzi on jedynie zmianę na gorsze, co obrazują następne zwrotki:

Czy krzyż otworzy swoje ramiona
Tułaczej narodów rzeszy?
Czy w cieniu jego spocznie strudzona
Ludzkość, co nie wie, gdzie śpieszy?

Czy tak, jak teraz kona świat stary
Pod znakiem boskiego zbawcy
Nie będą padać ludów ofiary,
Wleczone pod miecz oprawcy?

   Tak więc mowa pożegnalna wkracza w fazę oceny istniejącego stanu rzeczy i przechodzi w ton profetyczny. Implikacje Juliana nie mają na celu przekonania wirtualnego adwersarza, ponieważ w tym momencie Julian wie, że nie ma po co już przekonywać. Pozostaje tylko żal i smutek, a także - co ważniejsze - pojawia się ton przestrogi. Najpierw następują dwa neutralne pytania retoryczne (73-76), w których w patetycznym tonie poruszona jest kwestia odpowiedzialności za ludzi, którzy nie wiedzą, w co mają wierzyć - co ma na celu zwrócenie uwagi na to, że wiara jest domeną ludzi. Bo chociaż wyrażenia ludzkość, co nie wie, gdzie śpieszy oraz tułacza narodów rzesza (wydaje mi się, że rzeczowniki rzesza i ludzkość są w tym wypadku synonimami) są w gruncie rzeczy dość oklepanymi toposami, to poprzez stworzenie hiperboli o sporym ładunku emocjonalnym topos zyskuje na znaczeniu i staje się centralnym punktem wypowiedzi.
   Potwierdzają to dalsze słowa Juliana, wyostrzone poprzez zastosowanie w tej części utworu klimaksu, po czym i następuje spiętrzenie argumentów od ogólnych do bardziej szczegółowych. Wypowiedź wyraźnie dąży do nieuniknionej, gorzkiej konkluzji. Neutralne pytania retoryczne zostają zastąpione drastycznymi, sugerującymi pozytywną odpowiedź, i - co gorsza - mającymi charakter oskarżenia:

Czy tak jak teraz kona świat stary
Pod znakiem boskiego zbawcy
Nie będą padać ludów ofiary,
Wleczone pod miecz oprawcy?

Czy w imię tego czarnego krzyża
Świat się nie spławi krwi strugą
I wiara, co dziś niebo przybliża,
Ciemności nie będzie sługą?

   Mamy tu wyraźną antycypację. U kresu życia obdarzony zdolnościami profetycznymi Julian zrównuje religię chrześcijańską z innymi religiami, stawia między nimi znak równości. Porównując to z wcześniejszą emfazą i kontestacją uczuć Juliana wobec nowego obrządku, uzyskujemy nowe znaczenie, tym razem filozoficzne: ludzkość musi zawsze w coś wierzyć, więc pojawiać się będą nowe religie, wypierając stare. Chrześcijaństwo nie jest lepsze niż inne obrządki, także posunie się do przemocy i eksterminacji, by wiara nie osłabła. A gorsze jest pod jednym względem: nie głosi afirmacji życia, a wręcz przeciwnie - swoją obsesyjną wiarą w lepsze życie po śmierci oddala człowieka od rzeczywistości i pozbawia radości. Świadczą o tym wielokrotnie używane w tekście przeciwstawienia świata i ciemności, ziemi i nieba.
   Silne pod względem znaczenia wyrażenia: kona świat stary, ludów ofiary wleczone pod miecz oprawcy, czarny krzyż, struga krwi, sługa ciemności powodują, że profetyczny komunikat staje się jednocześnie pomostem łączącym równie wymowną konkluzję, którą są dwie ostatnie zwrotki (85-92):

O! Przyjdzie chwila, w której o Tobie
Gromady zwątpią cierpiące,
Gdy ujrzą na swych nadziei grobie
Jak ja dziś niebo milczące.

I wołać będą w dzikim okrzyku,
Padając pod topór kata:
Dziś zwyciężyłeś, Galilejczyku!
Lecz jutro! Gdzie jutro świata?"

   Zamiast ciągu pytań retorycznych mamy apostrofę do wirtualnego adwersarza, którym jest "Mistrz". Profetyczna przestroga, zgodnie z zastosowanym klimaksem, przechodzi w jawną, pełną żalu groźbę. Umierający Julian, który nie wierzy w możliwość zbawienia, wyraża swoje zwątpienie co do życia wiecznego i przenosi to zwątpienie na resztę ludzkości. Bardzo silne epitety grób nadziei i niebo milczące oddają w pełni dramat władcy, który przez całe życie walczył o coś, co i tak z góry było skazane na klęskę. Ale ten fakt staje się dla niego jasny dopiero w chwili śmierci.
   Poprzez tę konkluzję możemy przejść na wyższy poziom interpretacji. Bluźnierczy ton wiersza ma na celu polemikę z istniejącym światopoglądem - poprzez zastosowanie swego rodzaju paralelizmu, co możemy stwierdzić badając kontekst literacki. Ale nawet jeśli nie weźmiemy pod uwagę kontekstu, wymowa wiersza jest jednoznaczna: porównania starego z nowym, światła i cienia, świętości i barbarzyństwa kieruje interpretatora ku zdarzeniu neoplatońskiej wizji z ideą chrześcijaństwa. Upada stary świat, rodzi się nowy - następuje zmiana, oczywiście na gorsze.
   Przypadkowa w gruncie rzecz śmierć Juliana - bezsensowna, bo przecież wzięły zwycięstwo bitne legiony - wywołuje u odbiorcy pełną zadumy refleksję, zwłaszcza jeśli postać Apostaty nie jest mu obca. Ten, który na słońcu prawdy był chmurą, przez wielki uchodził za postać godną potępienia, ponieważ (na krótko) przywrócił przywileje religii pogańskiej. Tymczasem źródła podają, że był to rozważny, sprawiedliwy władca, który - mimo że wyznawał filozofię neoplatońską - potrafił łagodzić konflikty wyznaniowe, przeprowadzał reformy socjalne (m.in. za jego panowania zakładano przytułki dla biednych, szpitale, domy noclegowe itd.), a ponadto był znakomitym żołnierzem i strategiem; podczas swoich krótkich rządów zaskarbił sobie łaskę ludu. Gdyby nie śmierć podczas kampanii perskiej, kto wie, jak potoczyłyby się losy Cesarstwa?
   Asnyk upraszcza oczywiście ogromnie złożony problem polityczny, który miał miejsce w tamtych latach - celem poety nie jest jednak relacja historyczna. Jak zwykle bywa w tego typu lirykach, "Julian Apostata" jest maską, za którą skrywa się zgorzkniały poeta - przedstawiciel pokolenia powstańców - pozbawiony nadziei na przyszłość, a jednocześnie negujący przeszłość i to, związane z tradycją romantyczną. Frustracja i ogólne zniechęcenie sprawiły, że poglądy Schopenhauera, Darwina i Spencera znalazły podatny grunt w polskiej rzeczywistości popowstaniowej.
   To jednak jest już interpretacja wykraczająca poza ramy tekstu.

© Urszula Lip





wróć do spisu artykułów