Michał Studniarek

DOBRO I ZŁO W LEGENDACH MIEJSKICH



    W 1968 r. folklorysta Richard Dorson nazwał dziwne, krążące wśród mieszkańców miast opowieści urban legends - legendami miejskimi. Choć pierwsze legendy miejskie pojawiły się już w latach trzydziestych i czterdziestych, bardziej dokładne badania nad tą tematyką zaczęły się w Ameryce dopiero w latach siedemdziesiątych. Od tego czasu etnografowie zwracają na nie coraz większą uwagę jako na nową formę opowieści ustnej, odzwierciedlającą na bieżąco na lęki wielkomiejskiego społeczeństwa. Okazały się one na tyle barwne, że zwróciły uwagę autorów fantastyki, przede wszystkim horrorów czy urban fantasy: czerpią z nich Stephen King, Neil Gaiman, a w Polsce Tadeusz Oszubski.
    Naukowcy zgodni są co do tego, iż miejskie legendy mają swoje korzenie w tradycji ustnej, są też blisko spokrewnione z plotką. Istnieje teoria, że zapełniły one próżnię powstałą w chwili, gdy racjonalizacja zaczęła wypierać tradycyjne baśnie[1]. W miejskich legendach co prawda zdarzenia są dziwne, ale szczegóły wydają się prawdopodobne i dlatego można w nie uwierzyć, zwłaszcza, kiedy słuchaczom brak odpowiedniej wiedzy, by je zweryfikować. Także ukazując dobro i zło, niektóre LM nadal wykorzystują wątki znane z bajek ludowych. Wątki, które zdawałoby się, zamarły na kartach książek czy szklanym ekranie.
   Prof. Dionizjusz Czubala wyróżnił następujące cechy legendy miejskiej: przekazywana jest ona przede wszystkim ustnie, a także przez internet, prasę, radio i telewizję. Pojawia się niespodziewanie, nie sposób przewidzieć czasu jej utrzymywania się i zasięgu. Ma okres szczytowej aktywności, po której następuje przesyt informacyjny i zainteresowanie spada. Co pewien czas pod wpływem jakiegoś wydarzenia w innym kraju odżywa na nowo (wątek "szczur w restauracji" wraca w USA co 5-10 lat). Jej zasięg geograficzny jest teoretycznie nieograniczony: rozprzestrzenia się gwałtownie, nie uznając granic, przede wszystkim dzięki Internetowi, ale też telewizji czy gazetom. Ma postać relacji o realistycznym wydarzeniu, z zachowaniem ciągu przyczynowo-skutkowego. Powołanie się na autorytet krewnych, przyjaciół bądź innych zaufanych osób służy podniesieniu jej wiarygodności. Mityczna otoczka polega na tym, że to zdarzenie tak naprawdę nigdy nie miało miejsca: kiedy pierwsi badacze tematu próbowali dotrzeć do świadka zdarzenia lub jego bohatera, okazywało się to niemożliwe. Słuchają i opowiadają je ludzie każdego wieku i zawodu, często nawet nie zdając sobie z tego sprawy[2].
    Legend miejskich jest bardzo wiele, znaczną ich część w świetle powyższej definicji należałoby raczej zaliczyć do plotek czy pogłosek. Spośród nich wybrałem te, które są historiami z określoną fabułą, a kwestie dobra i zła najlepiej wyeksponowane. Pochodzą one z prac prof. Czubali i moich własnych zbiorów.
    Wiele urban legends dotyczy tematów "zakazanych": narkotyków, religii i polityki, seksu i śmierci, a najlepiej mieszanki tych elementów. Podobnie jak baśnie czy mity, próbują one czasem wyjaśniać zjawiska wywołujące strach oraz oswajać procesy dla zwykłych zjadaczy chleba niezrozumiałe i tajemnicze. Owo podobieństwo objawia się także w pouczającym charakterze niektórych opowieści, zawierających wyraźny morał. Często przeplatają się w nich elementy humoru i grozy, co nie wyklucza pouczającego charakteru miejskich legend. Śmiech może oddziaływać silniej niż strach, np. obrazem nagiego kochanka zamarzającego na balkonie. Przestrzegając, miejska legenda odchodzi od faktów, mitologizuje zagrożenie. Czubala w legendach o AIDS odnajdywał echo tych samych lęków, które działały w czasie epidemii dżumy czy ospy (poprzedniczką celowo zarażającej Aids Mary była Smallpox Mary). Opisują także, jakie oblicze dla współczesnego człowieka przybiera zło i jak społeczeństwo sobie z nim radzi. Czubala akcentuje głównie obawę przed technologią, a także strach przed śmiercią i chorobami, szaleńcami, pająkami, zatrutym jedzeniem czy terroryzmem, wreszcie poczucie nieufności wobec obcych grup etnicznych, potężnych ludzi i organizacji.
    Wiele miejskich legend stanowi wyraz nieufności wobec wielkich korporacji czy rządów, ukazanych jako źródło zła i nieszczęść; blisko im do spiskowych teorii dziejów. Jesteśmy oszukiwani lub truci, aby tylko firma mogła zarobić, a rząd uzyskał całkowitą władzę nad obywatelami. Obroną przed takimi działaniami ma być upowszechnienie wiedzy o tych praktykach, co ma chronić potencjalne ofiary i wpłynąć na ich zaniechanie. I tak pojawiają się opowieści o szczurzych hamburgerach w restauracjach szybkiej obsługi, zwalnianiu pracowników koncernu Pepsico przyłapanych w pracy z puszką Coca-Coli oraz dezodorantach z antyperspirantem, rzekomo powodujących raka piersi (wątek ten jest wyjątkowo żywotny na polskich forach dyskusyjnych poświęconych zdrowiu). W Polsce wiele takich historii pochodzi z czasów PRL, gdy w ten sposób tłumaczono sobie rozmaite braki (do ZSRR szynkę wysyłano pod pszenicą). Krążyły też legendy o nadużyciach władz (złote klamki u Gierka) i okrucieństwach żołnierzy radzieckich lub zomowców. Niekiedy opowieści te wyjaśniają "prawdziwe" powody pewnych decyzji. I tak Kentucky Fried Chicken zmieniło nazwę na KFC, gdyż podaje mięso z hodowanych na wielkich farmach zmutowanych monstrów, których nie sposób już nazywać kurczakami. Mają one być pozbawione piór i posiadać trzy nogi, trzy skrzydła oraz niezwykle rozwiniętą klatkę piersiową. Ten rodzaj miejskich legend wykazuje szczególne podobieństwo do mitów, wyjaśniając porządek rzeczywistości, gdzie rolę bóstw przejmują korporacje i wielcy tego świata. Mogą stanowić również element walki ekonomicznej lub politycznej: w dużych firmach w działach public relations utworzono grupy do walki z plotką.
    Zamach 11 września i jego konsekwencje wywołał całą lawinę miejskich legend. Z początku były to próby racjonalnego uzasadnienia tak olbrzymiej hekatomby, w swoim toku rozumowania zbliżające się do sposobu myślenia terrorystów. Były to opowieści o twarzy diabła widocznej w dymie nad WTC czy znalezionej w zrujnowanym skrzydle Pentagonu, nietkniętej Biblii (w rzeczywistości był to duży słownik). Zawarty w tych opowieściach morał jest bardzo wyraźny: zamachy stanowią karę sił wyższych za grzech pychy i chciwości, a także wskazówkę, by zwrócić się ku wartościom chrześcijańskim. Równie wiele opowieści krążyło na temat radości Arabów w USA i szybkiej oraz pomysłowej reakcji Amerykanów (usunięcie produktów Pepsico z arabskich sklepów, co prowadzi do ich szybkiej plajty). Widać tu również strach przed obcym należącym do innej rasy i nacji niż opowiadający, tym groźniejszym, że już (teoretycznie) zasymilowanym. W Polsce podobne opowieści krążyły o Cyganach - sprzedają oni tzw. zatrutą suknię śmierci lub obcinają głowę dziecku kierowcy, który przejechał cygańskie dziecko i się nie zatrzymał.
   Następną falę miejskich legend związanych z terroryzmem napędzał lęk, że w codziennym natłoku informacji przeoczone zostaną te najważniejsze. Wiele rozpowszechnianych przez Internet pogłosek związanych z wrześniowym terrorem opiera się na wierze, jakoby fundamentaliści sygnalizowali zamiar przeprowadzenia zamachów (np. na specjalnych stronach w Internecie), ale ich ostrzeżenia lekceważono. W efekcie pojawiły się opowieści o litościwych zamachowcach, pragnących chronić potencjalne ofiary. Przykładem może być krążąca swego czasu opowieść o Angielce, której uprzejme zachowanie wobec nieznajomego zostało nagrodzone radą, by w określonym dniu unikała pobytu w Birmingham. Polskim echem jest historia-apel, który pojawił się 28.04.04 na forum "Gazety Wyborczej". Nadawca znał opowieść od "koleżanki matki przyjaciółki", w której sklepie na Powiślu ktoś zostawił marynarkę. Jej właścicielem okazał się Arab: gdy kobieta nie chciała znaleźnego, odwdzięczył się radą, by przez najbliższe dziesięć dni nie korzystała z metra. Wiadomość ta miała zostać też potwierdzona przez "kolegę, który słyszał o tym w bibliotece uniwersyteckiej na Dobrej", podobno z tą samą informacją wiele innych osób miało dzwonić na policję. Relacja kończy się wezwaniem do wzmożonej uwagi i unikania dużych skupisk ludzkich. W legendach tego typu widać wyraźnie motyw nagrodzonej dobroci, jak np. w bajce o dwóch siostrach[3]. Oto bohater pomaga z dobrego serca tajemniczemu nieznajomemu w potrzebie (np. zagubionemu na lotnisku czy pozbawionemu ukrytych w marynarce dokumentów). Potem okazuje się być on kimś zupełnie innym, posiadającym potężną moc (zamiast czarownicy lub przebranego króla - terrorysta, posiadający władzę nad życiem i śmiercią wielu ludzi). Pomoc i rada nieznajomego pomaga w baśni ominąć przeszkody na drodze do celu albo przynosi bogactwo; tutaj bogactwem jest wiedza ratująca życie. Opowieści te wyrażają także przekonanie, iż bezinteresowna dobroć i uprzejmość wobec obcych (zwłaszcza z innego, uważanego za "gorszy", kręgu kulturowego) może przynieść więcej korzyści, niż pełna wyższości arogancja.
   Po amerykańskiej inwazji na Irak wśród jego mieszkańców również pojawiły się legendy dotyczące ukrywającego się jeszcze wówczas Saddama Husajna. Wzorem innych panujących, których władzę legitymizuje m.in. starożytne pochodzenie i posiadanie niezwykłych przedmiotów, iracki dyktator dysponował magicznym kamieniem odbijającym kule, dzięki czemu pozostawał nieuchwytny dla Amerykanów[4].Wedle innych opowieści jest też nieśmiertelny lub stanowi reinkarnację Nabuchodonozora (co tłumaczy decyzję o odbudowie Babilonu), a w swoich laboratoriach miał hodować modyfikowane genetycznie skorpiony.
    Terroryści dołączyli w miejskich legendach do grupy, w której znajdują się już szaleńcy lub seryjni mordercy; ich symbolem stał się znany z amerykańskich urban legends uzbrojony w hak morderca nastolatków. Największy strach budzi ich nieprzewidywalność, brak racjonalnej motywacji oraz kłopot z wyróżnieniem z tłumu. Ofiary są zwykle niewinne i bezbronne (kobiety i dzieci), a znalazły się na drodze przeciwnika przypadkiem lub zostały przez niego podstępnie zwabione. W opowieściach o rabusiu wiozącym odciętą kobiecą rękę z pierścionkami (zdradza go przesiąkająca przez ubranie krew), mordercy przebranym za kobietę bądź policjanta czy matkach mordujących potomstwo ofiary unikają śmierci tylko dzięki szczęśliwemu zbiegowi okoliczności lub przytomności umysłu (np. zwabiając gwałciciela w pułapkę).
    Są też legendy spełniające przede wszystkim rolę moralizatorską i wychowawczą, stanowiące ostrzeżenie przed konsekwencjami pewnych zachowań. Ich bohaterowie świadomie lub nieświadomie łamią konwencje społeczne lub normy międzyludzkie i zostają za to ukarani. Najczęściej legendy te dotyczą takich wątków, jak ekscesy seksualne (gwałty, zdrady małżeńskie, zoofilia), AIDS, okrucieństwo wobec zwierząt czy złamanie tabu śmierci (założenie - choćby nieświadome - sukni ślubnej zdjętej z nieboszczyka). Istnieje też podgrupa opowieści ostrzegawczych, krążących wśród dzieci i młodzieży: dotyczą one narkotyków w cukierkach, środków oszałamiających podawanych na prywatkach (tzw. kropelki gwałtu), czarnej wołgi porywającej małe dzieci, wspomnianym już "Haku" mordującym nastoletnie pary na odludnych parkingach oraz jajach skorpionów przywożonych w kaktusach z egzotycznych wycieczek. Historie te moralizują na zasadzie wzmocnienia negatywnego - przedstawiają, co może spotkać kogoś, kto nie dostosuje się do tych ostrzeżeń. Często groza przeplata się w nich z humorem, niekiedy niezbyt wyszukanym.
    Kolejną grupę miejskich legend można nazwać "opowieściami niesamowitymi", przekazywanymi dla dreszczyku emocji. Należą do nich historie o fatum bądź tajemniczych, prorokujących postaciach. Do pierwszej grupy zaliczam legendy o przeklętym samochodzie przenikniętym odorem śmierci, wyjątkowo pechowym odcinku drogi lub łańcuszkowe opowieści o serii nieszczęśliwych zdarzeń, w wyniku których ginie cała rodzina. Bohaterami drugiej są tajemnicze staruszki (zakonnice), przepowiadające w środkach komunikacji miejskiej groźne lub ważne wydarzenia. Jeszcze ciekawszym przykładem jest historia o zakonnicy-autostopowiczce, wiozącej trzy trumny. W pierwszej znajduje się ziarno, którego zabraknie, w drugiej krew, która ma zostać przelana; zawartość trzeciej pozostaje nieznana, gdyż przerażony bohater ucieka. I tutaj pojawia się nawiązanie do tajemniczych starców czy żebraków, którzy w baśniach w zamian za dobre serce (tu: podwiezienie) odwdzięczają się wiedzą, pomagającą bohaterowi pokonać czekające go przeszkody (tu: umożliwiają zabezpieczenie się przed zarazą, głodem czy niepokojami). Do tych opowieści zbliżone są historie o pomocnych duchach, ostrzegających przed pechowym zakrętem czy duchu matki, która prowadzi taksówkarza na cmentarz, by ratował jej pochowane przedwcześnie dziecko.
   Do przeszłości odchodzą za to popularne w czasach PRL opowieści o uśmiechu losu i niespodziewanej wygranej[5]. W legendach tych przypadek (zdanie wypowiedziane we właściwym momencie) lub uczciwość ukazana jako naiwność (bohater nie zagląda do znalezionej na giełdzie saszetki, a gdyby zajrzał, otrzymałby więcej) sprawiają, że ich bohaterowie zyskują bogactwo lub to, o czym marzą (samochód). Dobroczyńcą staje się tu zagraniczny koncern, nagradzający autora darmowej reklamy nowym mercedesem albo tajemniczy bogacz - właściciel saszetki.
    Większość przedstawionych przeze mnie opowieści żywi się ciemnymi stronami codziennego życia, strachem, tajemnicą i zagadką. Zło w nich prezentowane stanowi najczęściej odbicie tego, czego boi się społeczeństwo lub każdy człowiek. Elementy pozytywne raczej nie są pokazywane wprost, wskazuje się na nie przez wzmocnienie negatywne; morał "dobroć może
   uratować życie" wypowiedziano wprost dopiero w legendach zrodzonych po zamachach 11 września. Wymienione w tekście elementy baśniowo-mityczne zostały odziedziczone z bajki ludowej lub pojawiły się wraz z mitologizacją zagrożenia. To oraz operowanie pojęciami i sytuacjami zrozumiałymi dla wszystkich osób wychowanych w kulturze Zachodu sprawia, że stają się łatwo przyswajalne tak w Europie, jak i w Ameryce, co sprzyja też powstawaniu lokalnych mutacji. Wpływ na przedstawianie dobra i zła ma także pokrewieństwo miejskiej legendy z plotką, gdyż sensacyjne opowieści o rozmaitych występkach i niebezpieczeństwach są po prostu ciekawsze. Dlatego też z legend przebija poczucie opuszczenia, osamotnienia, zagrożenia przez siły potężniejsze od bohatera, którym jest podobny do słuchacza, zwykły człowiek. W niebezpieczeństwie ratuje się on zwykle przytomnością umysłu i zdrowym rozsądkiem. W ten sposób miejska legenda uczy, że w obecnym świecie przydają się nie tylko dobre cechy moralne, ale i pragmatyzm, choć nawet one nie ochronią nas przed wszystkimi niebezpieczeństwami.

© Michał Studniarek


[1] Czubala Dionizjusz, Współczesne legendy miejskie, Katowice 1993, s.135, Symonides Dorota, Współczesna śląska proza ludowa, Opole 1969
[2] Czubala Dionizjusz, Nasze mity współczesne, Katowice 1996, s.165-168
[3] T 480 a-c. Wszystkie wątki baśniowe podaję za: Krzyżanowski Józef, Polska bajka ludowa w układzie systematycznym, t.1-2, Wrocław 1962 (dalej PBL). Warto zwrócić też uwagę na bajki "Król nocuje u biedaka" (750 b), "Stary żołnierz i diabli" (330B I), czy "Nadzwyczajni pomocnicy" (513 I).
[4] PBL, T 463, 508, 597; warto tu przypomnieć także legendę o pochodzeniu rodu Merowingów od morskiego potwora czy Ekskaliburze króla Artura.
[5] PBL, T 318, 936




wróć do spisu artykułów