Kinga Kwaterska

POEZJA BOLESŁAWA LEŚMIANA A TEORIA ŚWIATÓW MOŻLIWYCH


W jednym z najlepiej znanych wierszy Leśmiana, w Metafizyce możemy przeczytać opis krainy odmiennej od naszej:

Kraina, gdzie żyć łatwiej i konać mniej trudno -
Gdzie wieczność już nie tajnie wystawa na straży
Trosk doczesnych - gdzie bardziej jest bosko, niż ludno -
I gdzie każdy za wszystkich nie cierpi - lecz marzy!
Jaka to kraina i gdzie jak można ją odnaleźć?

   Na to pytanie spróbuję odpowiedzieć.

"Młode jeszcze gałęzie tężą się pokrótce
W zielonej, pniom dla znaku przydanej obwódce."


   - tak zaczyna się inny wiersz Leśmiana, Wiosna. Na pierwszy rzut oka poetycki opis przyrody, niczym nie różniący się od tylu podobnych. Dalej czytamy:

"Kwiaty, kształt swój półsennie zgadując zawczasu,
Nikłym pąkiem wkraczają w nieznaną głąb lasu."


   Obraz jest jeszcze statyczny, spokojny, kwiaty są przecież półsenne, ledwo rozbudzone. I tu pierwsza niezwykłość, coś co zwraca uwagę czytelnika. Kwiaty nie mają przecież świadomości, nie śnią, a więc nie mogą się budzić. A jednak budzą się i ta czynność wprowadza element ruchu, aktywności - przyrody? świata? Za chwilę dowiadujemy się, że reszta okolicy także jest aktywna, działa:

"W dali postrach na wróble przesadnie rękaty
Z zeszłorocznym rozpędem chyli się we światy"


   Chciałoby się zapytać: cóż to za dziwna rzeczywistość? Elementy niby naszego świata - kwiaty, gałęzie drzew, strach na wróble, nie są czymś niezwykłym, jednak kwiaty zazwyczaj niczego nie robią, nie są senne - w ogóle nie są świadome, tak samo jak strach na wróble, a bocian zazwyczaj nie kroczy donikąd, jak to ma miejsce w tym wierszu.
   A co ważniejsze strach "chyli się we światy" - okazuje się, że istnieją jakieś inne światy, a stwierdzenie to nie wywołuje najmniejszego zdziwienia. Istnienie innej rzeczywistości tuż obok naszej jest traktowane jak sytuacja najzupełniej normalna. Nasuwa się pytanie co to za światy i czym jest ten pierwszy świat?
   Przyjrzyjmy się innemu wierszowi z debiutanckiego tomiku Leśmiana pt. Zmory wiosenne - bohaterka tego wiersza biegnie lasem i nagle przebiega z lasu w sen. Może więc jest to rzeczywistość snu?
   Głowiński w swoim studium o poezji Leśmiana podkreśla, jak ważną kategorią jest dla poety sen: to nie tylko zasada kompozycyjna, wyjaśniająca dzianie się rzeczy niezwykłych, jak w Alicji w krainie czarów i w innych bajkach dla dzieci. Dla Leśmiana sen to także sposób istnienia lub działania. To co dzieje się we śnie jest równie prawdziwe, jak wydarzenia na jawie, tylko odbywa się inaczej. Sen jest inną krainą, rządzącą się swoimi "sennymi" prawami, krainą do której niezwykle łatwo jest wejść - wbiec, nawet nie zdając sobie z tego sprawy.
   Ale czy jest to rzeczywistość snu?
   Ta senna rzeczywistość to przecież nie jedyne miejsce poza tym co znamy - poza naszym światem. Łatwo przypadkiem zboczyć z drogi i jadąc przez "złe jary - wyrwy w złudach, zmór pełne kałuże" znaleźć się w innej rzeczywistości, "zmylić otchłanie", "zabrnąć w nicość po grudzie" jak to przydarzyło się Kopciuszkowi z wiersza o tym samym tytule. Poza tym wcale nie jest powiedziane, że strach ze wspomnianego wcześniej wiersza chyli się w świat snu. Sytuacja jest raczej odwrotna - jak kwiaty ze snu obudził się do naszej rzeczywistości, a teraz wyciąga ręce w stronę jeszcze innego świata.
   O dziewczynie ze Zmór wiosennych dowiadujemy się, że wbiegła z lasu do rzeczywistości snu, by za chwilę wbiec na powrót (?) w jawę. Nie jest sama: za nią podąża podmiot liryczny, który czyni niezwykle wyznanie: oświadcza, że jest postaciami ze snu, który dziś śnił się dziewczynie - rycerzami i aniołami. Jakby tego było mało dodaje jeszcze "Ja jestem las ten cały - las cały aż po skraj!"
   Dotykamy tutaj ważnego problemu:
   Według Luciena Lévy-Bruhla właściwością umysłowości ludzi pierwotnych, których myślenie jest całkowicie mistyczne jest posługiwanie się prawem partycypacji mistycznej. Polega ono między innymi na przekonaniu, że człowiek lub przedmiot może być równocześnie sobą i czymś innym. Do zilustrowania tego twierdzenia przywołuje przykład plemienia Bororo, które uważa się równocześnie za ludzi i arary (papugi) i żąda bycia traktowanymi jak te ptaki. Naturalnie trudno Leśmiana podejrzewać o znajomość pracy Lévy-Bruhla, choć pochodzi ona z 1910 roku, czyli z czasów w których Leśmian zaczyna tworzyć. Jednak analogia jest uderzająca, chodzi o podobny sposób myślenia o świecie: u Leśmiana można być równocześnie sobą, cudzym snem i lasem i nie tworzy to sprzeczności, tak jak w wierzeniach ludów pierwotnych. Czy Leśmianowi chodzi tylko o pokrewieństwo, czy o tożsamość esencjonalną różnych bytów nie jestem w stanie rozstrzygnąć - intuicja podpowiada mi to drugie rozwiązanie.
   Przywołajmy pisma filozoficzne Leśmiana i jego koncepcję ontologiczną:
   Leśmian inspirowany myślą Henri Bergsona stwierdzał, że we wszechświecie istnieje wszechobecny wicher życiowy, Bergsonowski élen vital, domena twórczych sił natury, który nigdy nie przybiera formy skończonej, ciągle stwarza nowe formy i porzuca je by dalej żywiołowo się przetwarzać. Wicher ten co chwila wciela się w przedmioty i uwidacznia, by zaraz je porzucić i wcielić się w coś innego. Pęd ten, którego nie można zatrzymać jest jakby rytmem wszechświata, ładem kosmosu.
   Istnieją dwa porządki, powiada Leśmian - natura naturata i natura naturantis. Pierwsza z nich jest rzeczywistością w której żyjemy, rzeczywistością tego, co już zostało stworzone. Druga, natura naturantis to dziedzina twórczego stwarzania, domena tej stwórczej siły, która organizuje wszechświat. Chęć dotarcia do tej dziedziny, która jest dziedziną istnienia, dziedziną samej natury i porządku wszechrzeczy sprawiła, że Leśmian sięgnął po wyobrażenie człowieka pierwotnego. Właściwością tego człowieka jest to, że myśli on w sposób metafizyczny, "swych koncepcji nie wtłacza w schematy logicznych rozumowań", myśli całym sobą. Dla niego poznanie tej rzeczywistości jest możliwe, a dokonuje tego za pomocą czynu wolnego.
   Dalej stwierdza Leśmina, że takim człowiekiem pierwotnym jest poeta, który za pomocą wzorcowego czynu wolnego - poezji ma dostęp do tej drugiej rzeczywistości.
   Wiersze Leśmiana są jakby przebłyskami drugiego świata. Wszystkie Leśmianowskie nicości, bezczasy, zaświaty - to tak naprawdę inna rzeczywistość. Rzeczywistość ma bowiem jakby dwa wymiary: pierwszy, oczywisty i drugi, którego większość z nas nie widzi. To dwa nakładające się na siebie światy - żyjemy w jednym z nich i nie dostrzegamy drugiego.
   Leśmian jest przekonany, że jeśli jakaś przestrzeń nie jest wypełniona czymś co znamy, to wcale nie oznacza to, że coś tam nie istnieje i nie egzystuje. Wręcz przeciwnie - wszystko kipi życiem, przeróżnym rodzajem aktywności. Według poety, o czym szeroko rozpisują się interpretatorzy nawet po śmierci się egzystuje, tylko inaczej. To my nie widzimy mnóstwa rzeczy które się dzieją i odbywają wokół nas. Córka poety powiedziała, że jej ojciec potrafił z jednego drzewa rosnącego za ich domem wyczarować cały las. Może on po prostu widział ten las?
   Leśmian odsłania przed nami inną rzeczywistość, ale w jaki sposób? Mając w pamięci to co już zostało powiedziane, zastanówmy się nad konstrukcją obrazu u Leśmiana.
   Wiersze poety mają prowadzić do dostrzeżenia w nagłym przebłysku wichru stwarzającego wszystkie rzeczy, ma umożliwić dotarcie do porządku natura naturantis. Istotą tego porządku jest ciągły ruch, ciągłe stawanie się. Dlatego też obrazy szkicowane przez Leśmiana są dynamiczne, jakby złapane w ruchu.
   Powiedziałam "naszkicowane", bo to właśnie robi poeta. Obraz jest niby zarysowany dokładnie, z całą swą dynamiką i kolorystyką. Jednak poeta tak naprawdę tylko sugeruje. Dany przez niego obraz trzeba dookreślić, dopowiedzieć. W jaki sposób?
   Leśmian swoje obrazy buduje w języku i język jest kluczem do zrozumienia jego koncepcji poetyckiej. Użyte przez poetę pojęcia nie są referencją konkretną, tzn. nie odnoszą się konkretnie do danych przedmiotów. słowo odnosi się do wyobrażenia pojęcia jakie na temat przedmiotu ma konkretny człowiek. Bliski jest w tym kognitywistycznej definicji prototypu. Mówi ona, że człowiek słysząc słowo nie przywołuje w pamięci pełnej jego definicji, a tylko wyobrażenie - prototyp, które pozwala mu zdefiniować o jaki przedmiot chodzi. Leśmianowskie słowa są właśnie takimi prototypami. Żeby otrzymać kompletny obraz trzeba je dookreślić, wypełnić własnymi przeżyciami i uczuciami. Obraz trzeba przeżyć. Słowa są więc drzwiami na drugą stronę, prowadzą do innej rzeczywistości. Przez zbudowanie przeżycia pozwalają dostrzec to, co zazwyczaj jest nieosiągalne dla naszych zmysłów.
   Tolkien w eseju O baśniach pisze: że fantazja to tworzenie innych światów, bądź ich oglądanie.
   Fantazja, w wypadku Leśmiana poezja, to oglądanie i tworzenie światów, ale to także tworzenie bytów. Jeśli zgodnie z zamiarem Leśmiana w pojęcia włożymy własne przeżycia i przekonania, to możemy mieć do czynienia z sytuacją analogiczną do tej z opowiadania R. Kosika "Za dobre to zrobiliśmy". (krótko: o co chodzi w opowiadaniu) Tam różne przedmioty działają tylko u tych, którzy wierzą w ich działanie. Przedmioty działają, bo ludzie włożyli w nie swoje o tym przekonanie. Poza tym rola członków kampanii reklamowej która wypromowała te produkty jest w jakiś sposób podobna do roli Leśmiana jako poety. Oni też wykreowali pewną rzeczywistość - rzeczywistość w której reklamowane przedmioty działają.
   Tolkien w cytowanym eseju pisze, że literatura odwołuje się do idei, pojęcia, które czytelnik musi dookreślić -jest to bardzo bliskie idei Leśmianowskiej.
   Koncepcja Leśmiana zakłada istnienie większej ilości światów alternatywnych, niż tylko te dwa - rzeczywistość w której żyjemy i druga, do której możemy dotrzeć. Choć część przeżyć i wyobrażeń jest wspólna dla całej ludzkości, każdy człowiek ma inne przeżycia i wspomnienia, inaczej też odczuwa pewne rzeczy. Światy różnych ludzi nie będą takie same, będą się różnić nawet bardzo znacznie. Dlatego też mamy mnogość światów. Leśmian jako poeta dostrzega więcej, ale nie jest powiedziane że my nie możemy. Możemy być jak on "Bywalcem tych uroczysk, powabnych swym tonem" i "Umieć błysków najmniejszą wyśledzić nieznaczność". Po to trzeba jednak jego poezję przeżyć - a nie tylko przemyśleć.
   Trzeba jak człowiek pierwotny myśleć metafizycznie, czyli całym sobą. Człowiek pierwotny posługuje się metafizyką, której wyrazem jest b a ś ń. Według Leśmiana pełni ona "rolę tęczowego mostu, który nas łączy z dziedziną nielogicznego istnienia, z brzegiem urwistym owej tajemnicy, której twarz nie jest do twarzy ludzkiej podobna". Baśń jest początkiem wszelkiego poznania.
   W swoim eseju Tolkien napisał, że magiczne baśnie opowiadają o Naturze (pisanej z wielkiej litery). A dalej, że fantazja to wtrącanie się w pierwotny świat (lub dostępne nam przebłyski).
   Stwierdzenia te z całym spokojem można zastosować do roli jaką Leśmian przypisuje poezji. Nie bez znaczenia jest, przetoczone wyżej, przekonanie poety, że wyraz myślenia metafizycznego stanowi baśń i że ona jest drogą do tajemnicy, którą chcemy odkryć. I choć musi ona zostać po pewnym czasie odrzucona, to właśnie ona zapewnia chwile olśnienia, "powrotu do natury, do człowieka wyzwolonego do życia bezpośredniego".
   Dla Leśmiana dotarcie do naturae naturantis odbywa się przez język, ponieważ pozwala on niejako spojrzeć na drugą stronę otaczającej nas rzeczywistości. Baśń i metafizyka wyrażane są w poezji ponieważ poezja jest otworzeniem, obrazem rytmu - Absolutu, który odzwierciedla porządek wszechświata, porządek Kosmosu. Ten rytm wydobywa z poezji to co prawdziwe. (Dlatego też Leśmian wrócił do tradycyjnych form wiersza, w nich rytm był doskonale widoczny.)
   Według Tolkiena wejrzenie w język, w jego przeszłość da nam wiedzę o nas samych, o naszych początkach. Jego dzieło jest wędrówką w przeszłość, aby lepiej zrozumieć nas samych. Tolkien twierdzi, że pytanie o źródła opowieści to pytanie o źródła ludzkiego języka i umysłu, a więc o początki.
   Obu pisarzy łączy przekonanie że za pomocą języka da się dotrzeć do istoty rzeczy, do wiedzy o nas samych. Dla Tolkiena odbywa się to przez rekonstrukcję historii za pomocą języka, Dla Leśmiana słowa jak drzwi pozwalają wejść do dziedziny stwarzającej natury.
   Pomimo różnic między tymi twórcami widoczne jest podobieństwo idei, pokrewieństwo myśli, podobny stosunek do dzieła literackiego.
   Niezwykłe koncepcje filozoficzne i lingwistyczne Leśmiana sprawiają, że w jego twórczości nie tylko mamy do czynienia z opisem kilku różnych rzeczywistości, ale też czytając jego wiersze i przeżywając je odkrywamy wciąż nowe, chwilowo tylko uśpione światy.
   Pozostaje już tylko skorzystać z zaproszenia Leśmiana:

"Idźcie za mną w baśń ową, gdzie chór gromnic czuwa,
W baśń, co się sama z siebie bez końca wysnuwa
Po to, aby się nigdy nie dosnuć do końca".


© Kinga Kwaterska



Tekst został wygłoszony jako referat na konferencji poświęconej literaturze fantastycznej w Warszawie w maju 2001 roku.


wróć do spisu artykułów