Agnieszka Kruszyńska

TEN, KTÓRY ZNALAZŁ DROGĘ DO NARNI. CLIVE STAPLES LEWIS



   "Kto raz został królem w Narni, na zawsze nim pozostanie. Ale nie próbujcie nigdy używać tej samej drogi. Powiem więcej: nie PRÓBUJCIE w ogóle tam się dostać. To się stanie samo, właśnie wtedy, kiedy nie będziecie się o to usilnie starać. I nie rozmawiajcie za dużo o tym wszystkim, nawet między sobą. A innym w ogóle o tym nie wspominajcie, chyba, że spotkacie takich, co przeżyli przygody tego rodzaju. Co znowu? Po czym to poznać? Och, będziecie o tym dobrze WIEDZIEĆ."[1]
   Jest coś zupełnie niesłychanego i magnetycznego we wszystkim chyba, co Lewisa dotyczy: jego utwory, jego życie, jego nawrócenie, wreszcie - popularność po wielu latach od śmierci 22 listopada 1963 roku ... Strony internetowe poświęcone Lewisowi pełne są najbardziej osobistych wyznań ludzi, którym człowiek ten - szczególnie przez cykl baśni narnijskich - otworzył oczy na świat, na życie. Piszą więźniowie, którzy postanawiają zacząć żyć etycznie, piszą ludzie nieuleczalnie chorzy, w których, mimo cierpienia, odradza się wiara, piszą ci, którzy przeżywają duchowe rozterki... [2] W czym tkwi tajemnica Lewisa?
   Pisanie o Lewisie nie jest sprawą prostą; nie było nią nawet dla jego biografów brytyjskich, znających go osobiście, co więcej - pozostających z nim w przyjacielskich relacjach:
    "Pisanie biografii tak wszechstronnego geniusza jak C.S. Lewis jest przerażającym zadaniem i nie może być traktowane niepoważnie. Doskonały biograf Lewisa powinien być jednocześnie filologiem klasycznym, specjalistą od literatury angielskiej, teologiem, filozofem, ekspertem od fantastyki, literatury fantasy i książek dla dzieci. A wszystkie te kwalifikacje w wystarczającym stopniu miał tylko sam Lewis."[3]
   Obdarzony tubalnym, gromkim głosem wykłady swoje rozpoczynać potrafił jeszcze poza salą wykładową, gdyż jako człowiek szanujący swój czas nie mógł znieść żadnych spóźnień, a z drugiej strony - żadnych przedłużeń wykładów, które poniekąd uważał właśnie za marnowanie czasu... A zatem często głos docierał do studentów Oxfordu zanim pojawiła się sama osoba profesora Lewisa, który wykładał idąc, a później, pod koniec zajęć - pakując swe rzeczy. Dodać należy, iż byli i tacy studenci, którzy potrafili kursu literatury prowadzonego przez Lewisa wysłuchiwać w ciągu studiów dwa razy...
   Przyciągała ogromna erudycja, bardziej chyba niż usposobienie, które bywało dość szorstkie, przynajmniej w początkowym stadium znajomości... Z czasem jednak studenci stawali się współpracownikami i przyjaciółmi, a dysputy o literaturze mogły ciągnąć się długo w nocy.
   Clive Staples Lewis, zwany Jackiem, bo imienia Clive nie lubił. Znający kilka języków, ale na sposób, żartobliwie rzecz ujmując, typowy dla filologów - delektował się etymologią słów, lecz nie znosił używania w mowie języka innego niż ojczysty angielski. Autor fundamentalnej dla rozumienia literatury średniowiecza pracy Odrzucony obraz. Z drugiej strony - człowiek, które wiele w swym życiu cierpiał i który wypowiedział jedne z najsłynniejszych o cierpieniu zdań:
    "Bóg szepcze do nas w naszych przyjemnościach, mówi w naszej świadomości, ale krzyczy w cierpieniu: to Jego megafon, aby poruszyć głuchy świat."[4]
   Clive Staples Lewis urodził się w Irlandii w 1898 roku. Czas dzieciństwa przynosi pierwsze wielkie cierpienie, pierwszą wielką tragedię - długą chorobę matki, która, zmagając się z nowotworem, znika z życia Jacka i jego brata Warrena, powolnie umierając w odurzeniu narkotykami uśmierzającymi ból. Ta epoka życia - brak matki, rozluźnienie kontaktów z ojcem, za to zacieśnienie relacji z bratem - pozostawia na psychice Lewisa niezatarte ślady.[5] Potem przychodzi czas edukacji, czas wojny, czas pracy w Oxfordzie - i - czas pisania. Jak później Jack wspomni, na wiele lat przed rozpoczęciem pisania cyklu narnijskiego pojawi się w jego umyśle obraz fauna niosącego paczki i parasolkę przez ośnieżony las. Potem pojawi się Aslan, by pociągnąć wszystkie siedem historii za sobą.[6] Opowieści z Narni są wśród dzieł Clive'a Staplesa Lewisa czymś niezwykle znaczącym i nie mniej ważnym niż doskonałe prace naukowe czy cudownie chrześcijańskie, szczere przemyślenia zawarte w Listach starego diabła do młodego, Diabelskim toaście, Czterech miłościach czy w Zaskoczonym przez Radość...
   Zresztą to właśnie Narnia - cykl siedmiu baśni, z jednej strony utkanych z duchowości nawróconego na chrześcijaństwo, z drugiej zaś z tradycji i motywów średniowiecza, którymi autor dzięki swej niebywałej erudycji operuje swobodnie, czyniąc z tekstu coś z gatunku gry profesorskiej jak J.R.R. Tolkien czy Lewis Carroll - zapewnia Lewisowi niewygasającą, a nawet rosnącą, mimo upływu czasu od śmierci autora, popularność. Dla współczesnych Anglików należy do grona najbardziej intrygujących twórców. Fascynuje jako chrześcijanin i naukowiec, jako ktoś, kto za życia stał się legendą.[7]
   Największy zbiór pamiątek związanych z C.S.Lewisem znajduje się w Stanach Zjednoczonych - jest to Wade Center przy Wheaton College w stanie Illinois. Stulecie urodzin C.S. Lewisa zapoczątkowało cykle konferencji w Anglii i Irlandii oraz powstawanie różnego rodzaju stowarzyszeń /jak np. C.S.Lewis Society w stanie Indiana/, których celem jest wymiana informacji i opinii dotyczących dzieł Lewisa. Wspomniane Wade Center było jednak pierwsze. Założone w 1974 roku z inicjatywy rodziny Mariona Wade'a wyrosło z kolekcji Clyde'a Kilby'ego, profesora literatury angielskiej w Wheaton, który poznał autora Opowieści z Narni w 1953 roku, korespondował z nim, a potem zaprzyjaźnił się także z jego bratem. To właśnie Warren Lewis życzył sobie, by Wheaton College stał się miejscem upamiętniającym postać Jacka. Warto wspomnieć także o tym, iż Kilby jest jednym z pierwszych uczonych poświęcających C.S. Lewisowi całe cykle wykładów.
   W Wade Center zgromadzone zostały dzieła, listy, fotografie i przedmioty należące do Lewisa. Największe emocje budzi jednak pewien mebel - oczywiście łatwo się domyślić, że jest to szafa, w której Warren i Jack lubili się bawić jako dzieci i o której układali opowieści. Napis umieszczony nad szafą w Wade Center wydaje się unaoczniać siłę przyciągania narnijskiego świata: "Wejście na właśnie ryzyko. Wade Center nie ponosi żadnej odpowiedzialności za osoby, które znikną lub zgubią się w tej szafie."[8]
   Od 1994 roku, kiedy to postać C.S.Lewisa została przypomniana w filmie Cienista dolina, liczba odwiedzających centrum każdego roku wzrosła do pięciu tysięcy.[9] Należy jednak pamiętać, że popularność autora Odrzuconego obrazu nie jest efektem filmowej reklamy ani też mody. Lewis dzięki swojemu pisarstwu i odwadze mówienia o najtrudniejszych problemach cieszył się ogromną sympatią czytelników, a wielu spośród nich odczuwało potrzebę nawiązania z nim osobistego kontaktu. Zasypywany listami - tylko w czasie Bożego Narodzenia otrzymywał ich około dwóch tysięcy - odpowiadał na wszystkie; "uważał, że jeśli ludzie są na tyle zainteresowani, by do niego napisać to i on musi zdobyć się na wysiłek."[10]
   Znaczenie Opowieści z Narni dla młodszych i dorosłych czytelników okazuje się wielkie; abstrahując od zabawowych wykorzystań kronik, takich jak choćby opracowanie książki kucharskiej czy gier komputerowych, zauważymy niezwykłą siłę oddziaływania opowieści o Aslanie na sposób myślenia i przeżycia odbiorców. Jedna ze stron internetowych nosząca tytuł "Into the Wardrobe"poświecona jest wypowiedziom czytelników dotyczącym cyklu narnijskiego. Okazuje się, że kroniki narnijskie były często odbierane nie tylko jako opowieści o magii odświeżającej ducha, ale przede wszystkim jako źródło wiedzy o świecie i życiu, o śmierci i o Bogu. Do dziś Opowieści z Narni sprzedawane są w liczbie ponad miliona egzemplarzy rocznie. Największą poczytnością cieszą się w Wielkiej Brytanii i w stanach Zjednoczonych. Green i Hooper we wspomnianej biografii Lewisa twierdzą, iż to właśnie cykl baśni dał autorowi tę niezwykłą popularność. Zwykle określa się te opowieści o Aslanie jako literaturę dziecięcą w jej najlepszej odmianie, do której twórców zalicza się takich pisarzy jak E. Nesbit, L. Carroll, Kipling czy Grahame. Sprawa odbiorcy nie jest jednak oczywiście tak jednoznaczna, jak by się wydawało, a ustawienie Opowieści... na półce z literaturą dziecięcą może być dość mylące. Jak mawiał Lewis, to , co dobre, trwa,[11] a baśń nie jest nie jest w żaden sposób gatunkiem przeznaczonym wyłącznie dla dzieci; to , co warte przeczytania tylko w dzieciństwie, nie jest warte przeczytania w ogóle.[12]
   Niewiele można powiedzieć o powstawaniu tekstów poszczególnych siedmiu baśni, ponieważ Lewis nie miał zwyczaju przechowywania pierwszych wersji utworu, notatek, czy rękopisów. Gdy ustalał ostateczną wersję, wszystkie wcześniejsze szkice były niszczone.[13] Pisanie opowieści o przygodach dzieci w rzeczywistości poza szafą nie było szybkim, pospiesznym notowaniem czegoś, co przypuszczalnie mogło zabawić najmłodszych czytelników. Jak wyjaśnia sam autor w eseju It All Began with a Picture,[14] o czym już wspominaliśmy, narnijski świat powstawał z obrazów, które pojawiły się w umyśle Lewisa, gdy miał kilkanaście lat i które same zaczęły tworzyć historię, aż pojawił się Aslan i pociągnął wszystkie siedem opowieści za sobą. Jednocześnie jednak pisanie to było ciężką i systematyczną pracą, wymagało wprowadzania wielokrotnych zmian. Także dobór tytułów i wykonanie ilustracji było obiektem troski autora. Wydawca, Geoffrey Bles, był swego rodzaju doradcą w kwestii tytułowania i ilustrowania baśni. Przyznać trzeba, że doradcą niezwykle uważnym - to on dbał o to, by narysowani rycerze mieli odpowiednią zbroję [nad stroną graficzną pracowała Pauline Baynes, która wcześniej wykonała ilustracje do jednego z utworów J.R.R. Tolkiena ] i by tytuły baśni, choć przez niego zmieniane, zgadzały się jednak z zamysłem Lewisa. I tak na przykład Bles zasugerował, aby nadać inny tytuł części pierwotnie nazwanej przez C.S. Lewisa Narnia i Północ. Nowa propozycja autora brzmiała wówczas: Koń skradł chłopca. Wydawca wymyślił wtedy tytuł ostatecznie zaakceptowany, a tak wiele przecież mówiący: Koń i jego chłopiec.
   Niezwykły charakter Opowieści z Narni podkreśla uwaga Rogera Greena: "(...) Lewis tworzy nową mitologię, która wyrasta z dawnej, obejmuje ja i daje jej nowe życie w innym świecie: nie jest plagiatem wprowadzanie faunów i centaurów (...) . Homer miał do dyspozycji mity i legendy, których mógł "użyć"w Odysei. Lewis, poza literackim i legendarnym spadkiem starożytnego świata, miał wszystko to, co znajduje się między antykiem a nami: miał bogactwo cyklu arturiańskiego, skąd wziął mistyczny stół, na którym Biała Czarownica uśmierciła Aslana, a także królestwo Ramandu podobne do zamku Graala. W taki sam sposób klasyczne opowieści były źródłem faunów i mówiących zwierząt.[15]
   Praca nad baśniami trwała wiele lat - prawdopodobnie pierwsze zdania kreślił Lewis już w 1939 roku, kiedy to grupa dzieci została ewakuowana z Londynu do Kilns. Ostatnia bitwa natomiast ukazała się w 1956 roku i uhonorowana została the Carnegie Medal jako najlepsza książka roku adresowana do dzieci.
   Opowieści z Narni - najbardziej uniwersalne wśród dzieł C.S.Lewisa - ale przecież i inne prace Lewisa mają w sobie tę niezwykła siłę przyciągania: Listy starego diabła do młodego, Diabelski toast, Cztery miłości, Ziarna paproci i słonie, Bóg na ławie oskarżonych, Dopóki mamy twarze, Rozważania o chrześcijaństwie, Zaskoczony przez radość, Problem bólu, Trylogia międzyplanetarna, The Allegory of Love, Listy do nieznajomej, Of This and Other Worlds (zbiór esejów poświęconych literaturze), Odrzucony obraz ...
   Co właściwie jest tą magiczną siłą dzieł Lewisa? Lewisa - naukowca, Lewisa - baśniopisarza i Lewisa - chrześcijanina, który do wiary zbliża się wolno, krok po kroku, aby wreszcie móc powiedzieć, że Bóg zanim dopadł go wreszcie, dał mu chwilę całkowitej wolności wyboru[16] ? Zdaje się, że jest to wielka nadzieja; oto jakim fragmentem Ostatniej bitwy kończą Green i Hooper biografię Lewisa: "dla nich [mowa o bohaterach Opowieści...-dop. A.K.] był to dopiero początek prawdziwej historii. Całe ich życie w tym świecie i wszystkie przygody w Narni były jedynie okładką i stroną tytułową: teraz nareszcie zaczyna się Rozdział Pierwszy Wielkiej Opowieści, której nikt na ziemi jeszcze nie czytał i której każdy rozdział jest wspanialszy od poprzedniego."
   Każdy, kto czytał Opowieści z Narni, wie, w jakiej sytuacji padają te słowa... Jest to ta sama idea wieczności i nadziei, którą Lewis przypomni w ostatnim eseju Diabelskiego toastu: Powinniśmy modlić się słowami Imitation: "Da hodie perfecte incipere - pozwól mi zacząć od dziś, bowiem niczego jeszcze nie uczyniłem."[17]
   

© Agnieszka Kruszyńska, Warszawa 10.II 2002


[1] C.S. Lewis: Lew, Czarownica i stara szafa, Poznań 1996, tłum. A. Polkowski, s.182.
[2] Into the Wardrobe: The C.S.Lewis Web Site - http://cslewis.drzeus.net/stories/
[3] R.L. Green, W. Hooper: C.S.Lewis. A Biography, Glasgow 1979, s. 19, tłum. A.K.
[4] Z pracy C.S.Lewisa: "The Problem of Pain" za: R.L.Green, W. Hooper op.cit s. 187, tłum A.K.
[5] O tych przeżyciach C.S.Lewis pisze w autobiografii Surprised by Joy, wyd. polskie: Zaskoczony Radością, Warszawa 1999.
[6] C.S.Lewis: It All Began with a Picture [w:] tegoż: Of This and Other Worlds, Londyn 1982,s. 78-79.
[7] Z notatki w The Times zamieszczonej w biografii C.S.Lewisa autorstwa Greena i Hoopera.
[8] Jay Copp: A Touch of Narnia in Illinois, s. 3 [w:] The Christian Science Monitor, www.csmonitor.com/durable/1999/03/23/p15s1.htm tłum. A.K.
[9] Ibidem, s.2.
[10] Ibidem, s.4. tłum. A.K.
[11] R.L.Green, W. Hooper, op.cit. s. 11.
[12] C.S.Lewis: Sometimes Fairy Stories May Say Best What's to be Said, [w:] tegoż: Of This and Other Worlds, s. 74.
[13] Wszystkie informacje dotyczące pracy autora nad Opowieściami z Narni za: R.Green, W Hooper, op.cit. rozdz. Through the Wardrobe.
[14] C.S. Lewis: It All Began with a Picture [w:] tegoż: Of This and Other Worlds, s. 78 - 79.
[15] R. Green, W Hooper, op.cit. s. 251-252, tłum. A.K.
[16] C.S. Lewis: Zaskoczony Radością, Warszawa 1999, s. 220.
[17] C.S. Lewis: Przejęzyczenie [w:] tegoż: Diabelski toast, s. 129.




wróć do spisu artykułów