Karolina Stopa

MAGIA I SZTUKA W ŚWIECIE PRZEDSTAWIONYM J.R.R.TOLKIENA



   Słowo (logos) jest, twórcze: przedstawia, będąc przed rzeczywistością, "jest aktem, postawą, stawianiem się na wezwanie, wykonywaniem mocy"1. Wypowiadający je zawsze budzi jakąś uśpioną moc. "Daleko nam" - pisze Gerardus van der Leeuw, "do umiejętności dokładnego rozróżnienia słowa bożego i ludzkiego. Słowo mocy jest potężne i w ustach człowieka, i w ustach boga"2.
   W micie - jak mówi Cassirer - inaczej niż w myśli teoretycznej, forma wyrazu ma swój konkretny byt. Nie mamy do czynienia ze zwykłym wskazywaniem, czy znaczeniem, lecz każde słowo jest zarazem treścią przez siebie określaną, zlewa się z nią Świadomość nie przeciwstawia się treści, nie dzieli jej i nie włącza do większych systemów. Brak jeszcze różnicy między "znakiem" i "oznaczaniem", między "obrazem" i "rzeczą". Słowo w micie jest hipostazowane, stanowi byt i siłę substancjalną. Więź między nimi rozluźnia się dopiero z czasem, język staje się stopniowo znakiem pojęciowym. Zachowuje wprawdzie łączność z mitem, lecz już na innej, estetycznej, wyższej płaszczyźnie - chętnie nawiązuje do mitu, ale uwalnia się od pierwotnego skrępowania naocznością3.
   Mówienie - myślenie typu czysto magicznego charakteryzuje "swoisty synkretyzm polegający na tym, że mowa magiczna zarówno symbolizuje to, do czego się semantycznie odnosi, jak również pozostaje do symbolizowanego stanu rzeczy w stosunku przedmiotowo metonimicznym - wpływa nań przyczynowo lub jest jego częścią (w sensie fizycznym)"4. U podstaw magii językowej leży bowiem identyfikacja wyrazu z nazywaną przezeń rzeczą, z czego wypływa przeświadczenie o sile sprawczej słowa. "Świat pierwotny i antyczny, w ogóle świat religijny, nie wie, co to 'puste słowa'; nigdy nie mówi: 'dość już słów, przystąpmy wreszcie do czynu'. (...) Nie bierze się to z mniejszego poczucia realności świata; przeciwnie; to my sztucznie uczyniliśmy słowa pustymi"5. Mityczna świadomość językowa oznacza pośrednio nie tylko istotę rzeczy, lecz i obecność samej rzeczy w słowie, dlatego też można na nie oddziaływać lub chronić się przed jego wpływem.
   Zazwyczaj zaklęcia są aktami wiążącymi się ściśle z pojęciem magii. Samo to pojęcie jest względne. Obserwator stosuje je w zależności od swojej wiedzy, przekonań, czy wiary. W zależności od tego, czy dane zdarzenie jest zgodne z jego obrazem świata, czy też nie, uznaje je za oczywiste bądź nieprawdopodobne czy cudowne, przyjmując jednocześnie, że jest ono niezależne od człowieka. Magia jest kategorią opisową, relacjonującą, przynależną do języka obserwatorów, a nie wykonawców czynności. Określenie "magiczny" oznaczałoby fakty, spowodowane przez człowieka, zdarzenia zależne od jego woli i umiejętności oraz odznaczające się własną, wewnętrzną logiką.
   Czy w Legendarium mamy do czynienia z tak rozumianą magią, czy raczej ze schematycznym jej wyobrażeniem, jako wiedzy tajemnej, operującej specjalnymi formułami, rytuałami, całą otoczką obrzędów, z magią jako rodzajem nauki? A może jest to raczej rozumienie istoty świata?
   Dla samego Tolkiena magia jest "machiną", przez co rozumie wszelkie "użycie zewnętrznych planów czy urządzeń (aparatury) w miejsce wrodzonych wewnętrznych mocy czy talentów - lub nawet wykorzystanie tych talentów z haniebną chęcią dominacji: zastraszenia rzeczywistego świata lub łamania woli innych osób"6. Nie jest sztuką, lecz techniką; rodzi się z żądzy panowania nad światem oraz dominacji nad wolą i materią. Tym terminem należałoby bardziej określić działania Złych Mocy, aniżeli elfów, których "magia" jest "sztuką7 wyzwoloną z wielu jej ludzkich ograniczeń: jest mniej wysilona, żywsza, pełniejsza (nie skażona niczym zgodność wizji i wytworu). Jej celem jest sztuka, a nie Władza; Wtór- stwarzanie, a nie dominacja i tyrańskie przekształcanie dzieła Stworzenia"8.
   Sami Pierworodni nie rozumieją terminu magia, używanego wyłącznie przez obserwatorów zewnętrznych, jak np. hobbitów. W Drużynie Pierścienia Pippin, oglądając podarunki elfów, zwraca uwagę na ofiarowywane płaszcze "z lekkiego, a mimo to ciepłego jedwabiu", której barwa "wydawała się szara jak zmierzch pod drzewami, ale przy poruszeniu lub zmianie światła stawała się zielona jak liście w cieniu...", pytając, czy są czarodziejskie. "Nie wiem, co masz na myśli" - odpowiada przywódca elfów "To piękne płaszcze, z dobrej, bo sporządzonej w naszym kraju tkaniny, prawdziwe ubranie elfów, jeśli o to ci chodzi"9.
   Wcześniej królowa Galadriela przy Zwierciadle zwraca uwagę Samowi: "tu wchodzi w grę to, co twoje plemię nazywa magią, chociaż ja niezupełnie pojmuję, co rozumiecie przez to określenie: zdaje się, że tym samym słowem określacie podstępne słowa Nieprzyjaciela"10. "Magia"- mówi Tolkien - "powinna oznaczać jedynie czynności Czarownika"11. Wprowadza ona, lub udaje, że to czyni, zmiany w pierwotnym świecie, i jako taka jest domeną Nieprzyjaciela.
   W Legendarium Sauron, najpotężniejszy ze sług Morgotha, jeden z duchów, który przystał do Nieprzyjaciela jeszcze w czasach jego świetności, określany jest mianem "czarnoksiężnika o straszliwej mocy"12. Określany jest on także jako Necromancer (w tłumaczeniu polskim - Czarnoksiężnik)13, jako, że jest "panem cieni i widziadeł" i mistrzem w niegodziwych praktykach przywoływania i zniewalania duchów zmarłych14.
   Tolkien używa tego słowa zgodnie z jego etymologią i znaczeniem, wywodzącym się od nekromancji, z greckiego nekros "umarły" i manteia "przepowiadanie", przez co Grecy rozumieli sztukę przywoływania zmarłych w celach wróżebnych. Jej przykład mamy w Odysei, gdzie Odyseusz przywołuje ducha Terejzjasza. Działanie to, a szczególnie jego intencje nie mają tam wydźwięku pejoratywnego. W Legendarium czarnoksiężnikami (necromancres) nazywa się też sługi Saurona, próbujące zniewolić i zapanować nad bezdomnymi duchami tych elfów, które po śmierci odrzuciły wezwanie do Hal Mandosa i nie mogąc odzyskać ciał ani opuścić granic świata, błąkają się wokół miejsc, które zamieszkiwały za życia15. Do morgul, czarnej sztuki, której nauczycielem był Morgoth16, zaliczają się wszelkie praktyki, wykorzystujące władzę nad duchem i materią w celu zniewalania innych istot. Będą to zarówno praktyki czarnoksięskie, jak i technika, czy wykorzystywanie mocy słów.Przykładem mogą być nie przytoczone w tekście Władcy Pierścieni znaki (pisma?) wyryte na rękojeści noża, którym król Nazguli, Upiorów Pierścienia, rani Froda. Glorfindel, biorąc ją do ręki "zadrżał (...) - Straszne znaki wyryte są na tej rękojeści - rzekł - chociaż niewidzialne może dla waszych oczu"17. Nóż Morgulu miał dosięgnąć serca Froda, a "gdyby to się udało"- mówi Gandalf do hobbita - "stałbyś się do nich podobny, lecz słabszy i podległy ich woli. Byłbyś upiorem na służbie Czarnego Władcy"18. Zatem moc tego noża, jak wolno sądzić - związana ze znakami na rękojeści - miała przemienić żywą, wolną istotę w bezwolne widmo, byt przeciwny porządkowi świata.
   Podczas oblężenia Minas Tirith i ataku na Bramę Gondoru "Czarny Wódz stanął w strzemionach i straszliwym głosem krzyknął w jakimś zapomnianym języku słowa władcze i groźne, burzące serca i kamienie"19. Sformułowanie "w jakimś zapomnianym języku" wskazuje na użycie słów nacechowanych mocą niezależnie od ich zawartości semantycznej; myślenie bowiem nie zautonomizowało się w nim jeszcze i nie oddzieliło od działania. Jednak byłby to jedyny tego typu przypadek w dziele Tolkiena.
   Jak widać już na tym przykładzie, słowa mogą być używane w celu zmuszenia rzeczy, bądź osoby do poddania się woli wypowiadającego, bądź zaklinającego. Ci, co używają morgul, będą się nimi posługiwać w celu nagięcia woli innych i zdobycia nad nimi władzy. Z taką próbą wymuszenia posłuszeństwa, chociaż mniej wyraźną, bo połączoną z niewerbalnymi środkami oddziaływania ("potężną wolą") mamy do czynienia w scenie u brodu Bruinen, gdzie upiory rozkazują Frodowi zawrócić. "Zawracaj! Zawracaj! -wołali -Do Mordoru powiedziemy cię z sobą! (...) Pierścień! Pierścień! - wrzasnęli tamci morderczymi głosami"20.
   Ci, którzy nie pragną dominacji, starają się używać sztuki tylko w naglącej potrzebie. Do rozpalenia ognia Gandalf używa "słów rozkazu" (words of comands), i to "bardzo niechętnie"21. "Podniósłszy wiązkę chrustu trzymał ja chwilę w górze, a potem wetknął w nią koniec swojej różdżki wymawiając rozkazujące słowa: 'Naur an edraith ammen'"22. Te słowa, podobnie jak użyty przed bramą Morii rozkaz "Annon edhellen, edro hi ammen! Fennas nogothrim lasto beth lammen!"23, są sindarińskimi rozkaźnikami i znaczą, odpowiednio: "ogniu rozpal się!" oraz "Bramo elfijska otwórz się! Drzwi krasnoludów słuchajcie słów mego języka!"24.
   Podobnie w pierwszym starciu z Balrogiem w podziemiach Morii, Czarodziej używa "słowa Rozkazu" (word of Command). Co ciekawe, w tej scenie, podobnie jak przed wrotami Morii, po raz pierwszy i jedyny pojawia się określenie spell, spells, "zaklęcie"25. W pierwszym przypadku: "to coś chwyciło za żelazny pierścień i wówczas spostrzegło mnie i moje zaklęcie (...) przeciwzaklęcie było straszliwe"26. Jednakże zaraz potem jest mowa o użyciu "słowa Rozkazu"; duża litera wskazuje na to, że Gandalf użył jakiejś szczególnej formuły. Przed wrotami Morii Gandalf stwierdza: "niegdyś znałem zaklęcia we wszystkich językach elfów, ludzi i orków, używane w podobnych przypadkach"27. Później próbuje "innych zaklęć". Jak sądzę, można to wytłumaczyć bądź specyficzną sytuacją, wymagającą od Czarodzieja ujawnienia jego mocy w konfrontacji z inną (starcie z Balrogiem), bądź próbą dostosowania języka do postrzegania i rozumienia obserwatorów (słowa przed drzwiami Morii, skierowane do hobbitów). Słowo spell użyte jest także w proroczej wizji sennej Denethora i jego synów; Morgul-spells, zaklęcia Morgulu, czarnej sztuki używane są jednoznacznie do określenia czynności złej mocy28.
   Niechęć Gandalfa do okazywania swojej mocy wiąże się z typem posłannictwa, jakie mu zlecono "nie wolno mu było ukazywać się w całym majestacie ani dążyć do owładnięcia wolą ludzi czy elfów przez objawienie swej mocy, lecz (...) doradzać i skłaniać ludzi i elfy ku dobru, oraz starać się zjednoczyć wzajemnym zrozumieniem i miłością"29. Mamy tu do czynienia z ciekawą rzeczą, a mianowicie z powiązaniem magii (o ile można się tutaj posługiwać tym terminem), z transcendencją. Istoty posługujące się werbalnymi, bądź niewerbalnymi środkami powodowania działania (magią), nie są ludźmi; z reguły ich status ontologiczny jest wyższy od ludzkiego (Gandalf, Nazgule, Sauron, Morgoth), jeśli zaś jest równy (elfy), szczególne zdolności wiążą się ściśle z darami udzielonymi im przez Iluvatara i sztuką, rozwiniętą w Błogosławionym Królestwie, pod opieką i dzięki kontaktom z Valarami. "Powiedziane jest w Quenta Silmarillion, że ci z elfów, którzy przebywali w Amanie i patrzyli na Moce, przewyższali we wszystkim Ciemne Elfy o tyle, o ile one przewyższały lud śmiertelników"30.
   Sztuka jest wedle Arystotelesa naśladowaniem natury; tak zdefiniował on pojęcie techne, które Grecy rozumieli jako umiejętność człowieka, powodującą realne skutki. Pierwotnie były to biegłości i zręczności umożliwiające określone usługi oraz wytwarzanie określonych produktów i których można się było wyuczyć, podpatrując i naśladując. Jednak, jak zauważa Blumenberg, choć dzisiaj "można znać się na rzeczy nie rozumiejąc rzeczy samej i nie umiejąc objaśnić koniecznego charakteru czynności istotą tej rzeczy, to jednak kiedyś tradycja wyuczania i naśladowania musiała sięgać do tego, co biegłość opanowała raz na zawsze dzięki wglądowi, o czym jako odpowiednim dla danej rzeczy dowiedziała się rzecz tę poznając, tak, że technika i wiedza, biegłość i wgląd splatały się ze sobą u korzeni i w gruncie rzeczy były jednym i tym samym"31. Sztuka elfów, zrodzona w Świetle Valinoru, Błogosławionego Królestwa, jest taką właśnie sztuką, nie oddzieloną od rozumu, postrzegająca rzeczy zarówno naukowo (czy też filozoficznie), jak i wtór-stwórczo, przy pomocy wyobraźni, mówiącą o rzeczach, iż są dobre, gdyż są piękne32. Ta wtór-stwórcza moc została im dana przez Boga; uczynił on elfów najpiękniejszymi ze wszystkich ziemskich istot, dał im też moc urzeczywistniania i tworzenia Piękna33.
   Ta swoista cecha elfich umiejętności wzięła się również z właściwości samego Światła Amanu, biorącego swój początek od Iluvatara. Nie podlega ono skażonej materii ziemskiej, ani upływowi czasu, w przeciwieństwie do światła słońca czy księżyca, zrodzonych z Drzew Valinoru, już po zatruciu ich przez Ungoliantę. Dlatego też świat pod Słońcem, obraz zamąconej, niedoskonałej pierwotnej Wizji, zmienia się szybciej i sztuka samych elfów, czerpiąca ze światła, powoli blaknie. Zielony klejnot ofiarowany przez Galadrielę Aragornowi, był "bardziej subtelny i przejrzysty od klejnotu Enerdhila, ale jego blask miał mniejszą moc. Pracę Enerdhila oświetlało słońce w swej młodości, a wiele lat później (...) nigdzie już w Śródziemiu nie było tak jasno jak dawniej, bo (...) odległy cień Morgotha kładł się na wszystkim"34. Największym osiągnięciem sztuki elfów było stworzenie Silmarilów, klejnotów, przechowujących w sobie światło Dwu Drzew. Motyw skażenia Świateł niebieskich, szczególnie Słońca, jest obecny także w późnych i ostatecznie zarzuconych Myth Transformed35, gdzie Tolkien usiłował dostosować Legendarium do współczesnej wiedzy astronomicznej.
   Sytuacja ludzi w świecie Legendarium jest wyjątkowa. Zajmują oni szczególną pozycję wśród Bożych stworzeń, przede wszystkim dzięki temu, że mogą kształtować swój los, wykraczając poza nieuniknione dla innych istot przeznaczenie, nie są też związani ze światem i przykuci, jak elfowie i Valarowie do jego kręgów36. W Quenta Silmarillion powiedziane jest, że Iluvatar udzielił ludziom osobliwych darów. "Zrządził on, że serca człowiecze szukać będą nadziei i nie znajdą w nim spoczynku, dał im też moc kształtowania - pośród potęg i przypadków świata - własnego życia, w sposób, nie wyznaczony przez Muzykę Ainurów, która jest losem wszystkich innych istot", a także, że "dzieci Ludzi krótki czas tylko żyją na tym świecie i nie są doń przykute, lecz po krótkim czasie opuszczają go"37. Dlatego elfowie nazywają ludzi "Gośćmi", albo "Obcymi"38. Ludzie często buntowali się przeciw swemu losowi, zwłaszcza zaś przeciw śmierci; nie znając celu ani przyczyny swojego istnienia i przeznaczenia, zazdrościli Eldarom nieśmiertelności i innych darów. Konsekwencją tej niezgody był bunt Numenorejczyków i katastrofa jaką za sobą pociągnął; zmiana oblicza i kształtu Ziemi, z płaskiej na kulistą i ponowne zniweczenie pierwotnego Zamiaru.
   To zagubienie człowieka nie jest niczym nowym. Kosmos jest kształtowany przez idee i kopiuje świat zjawisk, a, jak zauważa Blumenberg "człowiek, nawet cieszący się uprzywilejowaną pozycją widza w centrum całości, nie jest (...) czystym przypadkiem szczególnym, lecz raczej punktem przecięcia zewnętrznych wobec niego realności, jest kompozycją (...). Myśl człowieka może być także myślą Boską, a tym, co go wprawia w ruch - to, co wprawia w ruch sfery niebieskie lub zwierzęta."39. Język jest specyficzną cechą człowieka, a w retoryce, "funkcją specyficznie niewygodnej sytuacji człowieka". Nie należy on do tego kosmosu "i to nie z powodu transcendentalnego nadmiaru, lecz z powodu immanentnego braku: braku uprzednio danych, przygotowanych struktur przystosowawczych oraz regulacji względem układu, który nazwano kosmosem i wewnątrz którego coś wolno by nazwać częścią kosmosu. Również w nowoczesnej antropologii biologicznej człowiek jest istotą, która wyłamała się z ordynku dokonań przyrody, której działania muszą zastąpić te regulacje, jakich jej brak"40.
   Ludzie sami z siebie nie mają mocy posługiwania się magią; znamienny jest brak postaci wróżów, czarowników czy szamanów, co zwraca szczególną uwagę w przypadku Rohirrimów, wzorowanych, choć w bardzo ogólny sposób i głównie lingwistycznie na Anglosasach41. Wiąże się to, jak sądzę, z zamierzonym brakiem w obrazie świata przedstawionego Władcy Pierścieni sfery religijnej (zwłaszcza praktyczny brak wzmianek o kulcie publicznym), jak również z podzielanym przez Tolkiena chrześcijańskim poglądem na magię, jako sferę powiązaną z siłami demonicznymi.
   Ludzie, tacy jak Upiory Pierścienia, "dumni, możni ludzie, którzy dawno temu ulegli Władcy Jedynego Pierścienia i stali się upiorami, cieniami Wielkiego Cienia, jego najokrutniejszymi sługami"42, czy Rzecznik Saurona, zdobywają swoje umiejętności dzięki Czarnej Sztuce. Słowo, którym posługuje się ta Sztuka, nie jest logosem, ale jego przeciwieństwem. Czarna Sztuka obejmowała również, jak można się domyślać, umiejętność wykuwania Pierścieni Władzy, przekazaną przez Saurona elfom z Eregionu. Tęskniąc do Valinoru, ale zarazem kochając Śródziemie, zapragnęli oni uczynić je tak niezmiennym i pięknym jak Błogosławione Królestwo, czemu sprzyjały podszepty Nieprzyjaciela. Był to kolejny, po upadku Feanora, wtór-stwórczy upadek Eldarów. Jednakże rzeczy wykonane ich ręką, tak jak Trzy Pierścienie, wykute bez udziału Saurona, były wyrazem ich sztuki, dobrej, bo pięknej. Vilya, Nenya i Narya nie miały mocy dominacji i panowania, ale leczenia ran, sztuki twórczej, zachowywania wszelkich rzeczy od skazy43 i bronienia się przed znużeniem światem. Moc Nenyi pozwalała Galadrieli chronić Lorien przed niszczącym działaniem czasu i zmianą, tworząc jak gdyby "odbicie" piękna Valinoru, oraz przed mocą Saurona. Mogła ona, dzięki temu klejnotowi, przenikać zamysły Nieprzyjaciela dotyczące elfów, sama pozostając w ukryciu, dopóki nie miał on w ręku Pierścienia Rządzącego44.
   Tak zatem, reasumując, działania, tak słowne jak i niewerbalne, powodujące fizyczne skutki w świecie materialnym, nie są domeną ludzi. Brak w świecie Tolkiena kasty, czy społeczności czarodziejów (magów), wykorzystujących siły natury do przetwarzania, bądź stwarzania rzeczywistości, czy to środkami werbalnymi, czy niewerbalnymi. Heren Istarion, "Zakon Czarodziejów" "nie miał nic wspólnego z czarodziejami i magami z późniejszych legend. Jego członkowie pełnili swą misję tylko w Trzeciej Erze, a kiedy przeminęła, odeszli"45. Samo słowo wizard, jak stwierdził Tolkien, nie jest najszczęśliwszym przekładem elfickiego istar, "choć jego związki z angielskim słowem wise (mądry, wszystkowiedzący) i innymi starodawnymi określeniami wiedzy odpowiadają podobnym relacjom znaczeniowym quenejskiego wyrazu istar (sindarińskiego ithron)"46.

Twórcza moc słowa

   Moc twórczą, czyli kreującą rzeczywistość pozawerbalną, bądż kształtującą ją wedle, bądź wbrew woli mówiącego mają rytuały słowne, czyli akty werbalno-fizyczne o mocy kreacyjnej i wiążącej, w których kontakt człowieka ze sferą sacrum dokonuje się przede wszystkim przez wypowiadanie, "bowiem znak językowy, dzięki swojej strukturze binarnej, pośredniczy między sacrum a profanum"47.
    "Słowo jest mocą decydującą"48. Jego moc i oddziaływanie można wzmagać w przeróżny sposób, zmieniając bądź przekształcając jego formę, ponosząc głos, akcent, rytm. Tak wzniosłość, jak i groza obejmuje, jak możemy się domyślać, wszystkie poziomy analizy mowy49. Głos Upiora Pierścienia musi być "straszliwy", "obcy i nieprzyjemny", "dziki", "niesamowity", "morderczy", "wysoki i groźny"50, stwarzając obraz istot groźnych, obcych, wywołujących przerażenie, o nikczemnych zamiarach. Opisywany jest on też jako "przeciągły skowyt, jakby krzyk jakiegoś złośliwego i samotnego stworzenia"51, jako "upiorny krzyk"52, o dynamicznej (wzbijającej się i opadającej), ostrej i dysharmonicznej (zakończonej ostrą, przenikliwą nutą) intonacji53. "Rozdzierał uszy, potężniał z każdą chwilą, by wznieść się ku przeraźliwej najwyższej nucie, już niedostępnej słuchowi śmiertelników"54. Znamienne, że rzadko jest to zwykła mowa, ale krzyk, bądź syk, "dobywający się z piersi jak z gniazda żmij"55. Kontrastowa intonacja dodatkowo wzmacnia napięcie, jakie towarzyszy już samemu pojawieniu się Ulairich. Pejoratyzacji poddana jest też ich wymowa. Dziadunio Gamgee zauważa, że Czarny Jeździec "mówił też jakoś śmiesznie", a według farmera Maggota "wymawiał słowa powoli i twardo"56. Głos innych sług Nieprzyjaciela także nie jest miły uszom. Głos Szagrata, dowódcy orków na Cirith Ungol jest "ostry, brutalny i zimny"57, Ugluk mówi "zgrzytliwym basem"58. Orkowie objawiają radość "bełkotem i wrzaskiem"59, ich mowa zdaje się "zgrzytać złością i nienawiścią"60.
   W przeciwieństwie do nich głosy elfów "brzmiały melodią o jakiej głos żadnego śmiertelnika dziś nie może dać wyobrażenia"61. Stosujące się do nich epitety, to: "czarodziejski", "jasny", "piękny"62. Pierwsze pojawienie się elfów we Władcy Pierścieni, opisywane jest jako "gwar, jakby śpiew i śmiech jednocześnie"63, podczas gdy pojawieniu się orków towarzyszy "dziki wrzask" oraz "zgiełk i wrzawa"64.
   Elfom często towarzyszy muzyka, sam zresztą dźwięk ich głosów porównywany jest w takim samym stopniu do światła, jak do muzyki65, przywołując skojarzenia ze Światłem Amanu i Iluvatara oraz Muzyką Ainurów, z której powstał świat. Mowa elfów jest słodka i smutna zarazem66. Wywodząc się od pierwotnego Słowa Boga, jest ona w równym stopniu aktem wtór-stwórczym, co dzieła ich rąk, wywołuje "urzeczenie", "zaczarowanie", zgodnie zresztą z postulatami samego Tolkiena.
   Frodo w Sali Kominkowej Rivendell "stał jak urzeczony, a słodkie sylaby pieśni elfów dzwoniły niby klejnoty, stworzone z harmonii słów i melodii"67. Porównanie do klejnotów wywołuje wrażenie świetlistości, czystości, a także wspaniałości, spotęgowane dodatkowo wcześniejszym podkreśleniem barwy głosu śpiewającego ("czysty głos właśnie podjął pieśń"68) i samymi słowami hymnu ku czci Elbereth, przedstawiającego ją jako świetlistą, jasną postać, stojącą na Taniquetilu i wsłuchaną w błagania mieszkańców Śródziemia. Epitet Fanuilos oznacza świetlistą, anielską postać, wiecznie białą jak śnieg. To słowo w języku queneyskim oznaczało "zasłonę" czy "postać" jaka przybierali Valarowie. Zwrot Silivren penna miriel / o menel aglar elenath, porównuje gwiazdy do skrzących się klejnotów, pełnych światła; przymiotnik silivren przywodzi też na myśl pochodzący od Dwóch Drzew blask Silmarili, utworzonych z twardszej od diamentu substancji, silimy69.
   Warto zauważyć, że ta modlitwa pojawia się w tekście jeszcze dwukrotnie: we wspomnieniu Sama, pomagając mu zebrać odwagę w starciu z Szelobą na Cirith Ungol, oraz jako śpiew towarzyszący ukazaniu się odchodzących ze Śródziemia Elfów Wysokiego Rodu. W tej ostatniej sytuacji staje się jakby ramą, zamykającą istotną część opowieści, historii Eldarów i zarazem część historii Froda - od jego wyprawy z Pierścieniem, po odejście za Morze razem z Trzema pozostałymi
   Blask ognia, rozświetlający twarz Elronda, "jak letnie słońce ozłaca korony drzew"70, przenosi słuchającego z powrotem w świat bardziej przyćmionego, bledszego i ziemskiego, ale wciąż światła, stwarzając wrażenie przechowywania w Rivendell "pamięci o rzeczach starożytnych", które w Lorien żyją prawdziwie i na jawie71. Byłoby to pierwotne mimesis, nie kopiowanie, tylko naśladowanie poprzez muzykę, taniec i śpiew. Muzyka mogła oddziaływać na dusze, dzięki pokrewieństwu między dźwiękami i ruchami a uczuciami. Minstrele elfów mają dar wyczarowywania przed oczyma słuchaczy tego, o czym mówią ich pieśni72, tworząc doskonałe iluzje obecności przedmiotów. Frodo, choć niewiele rozumiał z mowy elfów, wsłuchując się w "muzykę głosów i instrumentów (...) miał wrażenie, że słowa wcielają się w żywe postacie, że otwierają się przed nim wizje dalekich krajów i pięknych rzeczy, nie znanych dotychczas nawet w marzeniu. Blask ognia zmienił się w złotą mgłę rozsnutą nad morzem piany, falującym u granic świata"73.
   Muzyka sprowadza sen pełen bogactwa i przepychu, przez wywoływanie wrażenia przepływu bezbrzeżnej rzeki pełnej złota i srebra; może to też być odwołanie do historii Silmarila i zatopienia skarbów Doriathu w rzece Rathloriel (Złote Łoże)74; wrażenie to potęguje jeszcze następująca po tej scenie pieśń Bilba o Earendilu. Porównanie muzyki do migotliwej fali i uśpienia w wodzie przenosi muzykę i towarzyszące jej słowo w obszar działania Mocy. "W wodzie przetrwało echo pierwotnej muzyki Ainurów, dlatego też wielu dzieciom Iluvatara nie przykrzą się głosy morza"75. Czar ten jest jednak ostry i wzniosły, obcy śmiertelnikom76, podobnie jak obce jest nie przeznaczone dla nich Światło Amanu.
   Rytm elfiej muzyki, podobnie jak dawny rytm grecki, jest związany ze słowem. Muzyka grecka związana była z rytmem słów, a nie z dzisiejszym, pustym rytmem, opartym na abstrakcyjnym schemacie, tworzonym niezależnie od języka. Greckie poczucie rytmu wywodziło się z mowy, logosu. Muzykę zrodziło słowo, składające się z podstawowej krótkiej sylaby i jej rozdwojenia. Akcent muzyczny, intonacja sylaby polegająca na jej modulacji melodycznej i prozodia, ustalająca wzajemne stosunki sylab długich i krótkich, sprawiały, że każda realizacja brzmieniowa dyskursu słownego nosiła w sobie muzykę, którą melopoios musiał tylko wydobyć na zewnątrz. Różna długość samogłosek i różna wysokość tonu czyniła z poezji greckiej nieprzerwany strumień muzyczny. Norma intonacyjna poezji elfickiej, jest podobnie jak norma intonacyjna dawnych Greków, związana z logosem i jego walorami rytmicznymi, stając sie tym samym partyturą muzyczną77.
   W domu Elronda sztuka słowa, naturalny dar elfów, wspomagana mocą Vilyi, przywołuje w wyobraźni pamięć o przeszłości i czasach dawno już minionych, w Lorien staje się urzeczywistnioną wizją. Frodowi, stojącemu na Cerin Amroth, wydawało się, że "wyjrzał na dawny, zaginiony świat. Nie znajdował w hobbickiej mowie nazwy dla światła, które się tu roztaczało. (...) Na niczym, co rosło na tej ziemi, nie dostrzegał znamion uwiądu, choroby czy skarlenia. Kraina Lorien nie znała skazy."78. Związek tej przesłości z teraźniejszością widać dobrze w pieśni- zaklęciu Galadrieli, czy raczej wspomnieniu Pieśni - zaklęcia:

"Śpiewałam liście, liście złote, i złoto liście rosły;
Śpiewałam wiatr i wiatr przychodził i po gałęziach błądził.
Hen za księżycem, hen za słońcem, gdzie piany lśnią na Morzu,
Na błogich stokach Ilmarinu, tam Złote Drzewo rosło.
Gdzie Eldamaru wieczny zmierzch , świeciło pod gwiazdami
Tam, za murami Tirionu, w zieleni Eladamaru.
Rosły tam długo, w lat przestrzeniach niezmiennie złote liście,
Gdy dziś za morzem rozdzielenia łzy elfów płyną tylko.
O Lorien! Bezlistny dzień, zimowy czas nadchodzi,
Padają liście w bystry nurt, w dal rzeka je unosi.
O Lorien! Zbyt długo już mieszkałam na Tym Brzegu
Wplatając elanoru kwiat w wieńce, co szybko więdną.
Lecz jeśli statek śpiewać chcę - cóż to za statek będzie,
By mnie z powrotem zabrać mógł przez Morze tak rozległe?"79


   Wypowiedź liryczna implikuje moc twórczą słowa, sprawiającego fizyczny akt wzrastania drzew Lorien, przywodzących w wyobraźni obraz Złotego Drzewa Valinoru, blisko związanego z samą Galadrielą. Jej imię, Alatariel, "Dziewczę zwieńczone promienną girlandą" odnosi się do jej włosów, o których "Eldarowie powiadali, że schwytały blask Dwóch Drzew, Laurelina i Telperiona, a wielu sądziło, iż to właśnie naprowadziło Feanora na myśl o uwięzieniu i zmieszaniu światła obu Drzew, która później przybrała w jego rękach kształt Silmarilów"80. Jednak czas, w którym mogła "śpiewać liście i wiatr" i budować na ziemi obraz Eldamaru, za którym tęskniła, powoli przemija (wyraża to metafora zmian pór roku i zbliżania się zimy), tak jak i odchodzi język inspirowany światłem, zatrzymujący je i stwarzający z niego rzeczywistość.
   Słowa mają moc przywoływania nie tylko obrazów, ale samych zjawisk i rzeczy, jak również są odbiciem Prawdy. Dobrym przykładem będzie tutaj pojedynek na pieśni między Sauronem a Finrodem Felagundem. Sauron "śpiewa pieśń czarnoksięską"81, pieśń nie tylko o czarnoksięstwie, ale przede wszystkim czarnoksięską, utkaną z Czarnej Sztuki. Próbuje on przeniknąć tożsamość Berena i Felagunda, o których wie jedynie, że nie są orkami, za jakich się podają. Obronna pieśń Finroda jest pieśnią zatajania. Wskazują na to używane w niej słowa. Sauron śpiewa "pieśń otwierania, przebijania, zdradzania, / odsłaniania, demaskowania (odsłaniania), wydawania". Wyrazy te układają się w pary synonimiczne: otwieranie - odsłanianie, przebijanie - demaskowanie (odsłanianie), zdradzanie - wydawanie, wskazując na usilne staranie odsłonięcia czegoś, wykrycia tożsamości.
   Felagund odpowiada pieśnią "wytrwania, oporu, walczenia przeciw mocy, dotrzymanych tajemnic, mocy równej wieżom, niezłomnej ufności, wolności, ucieczki, przemieniania i odmieniania kształtu, wymykania się z sideł, rozbijania pułapek, otwierania więzień, pękających łańcuchach". Ta pieśń jest o wiele bogatsza od monotonnej pieśni Saurona, przypominającej synonimiczną formą zaklęcia (w którym rzeczą bardzo istotną jest powtarzanie słów) i będącą nim w istocie. Jego pieśń nie może być inna, gdyż jest on sługą Morgotha, a dysonanse, wprowadzone przezeń (jeszcze jako Melkora) do Muzyki Ainurów "miały jakąś własna spójność, lecz były hałaśliwe, próżne, i powtarzały swe motywy w nieskończoność"82.
   Felagund przeciwstawiając rosnącej pieśni Saurona swą własną, przywoływał cały czar (magię) Elfinesse (kraju elfów). Słowa przez niego wyśpiewywane przywołują realność: wszyscy obecni "słyszą we mgle ptaki, śpiewające daleko, w Nargothrondzie, i westchnienia zza odległych mórz i spoza nich, na plażach, na perłowym piasku Krainy Elfów...". To jednak przynosi mu zgubę: "...Tam mrok się zebrał; rośnie ciemność w Valinorze, czerwona krew płynie za morzem, tam gdzie Noldorowie pomordowali Morskich Jeźdźców (...) Wyje wicher, skowyczą wilki. Lecą kruki. (...) Finrod upada przed tronem".
   Zatem można wnioskować, że słowa pieśni Felagunda sięgnęły ciemności rozsnutej wokół Amanu i obróciły się przeciw niemu samemu. Uwikłany jest bowiem w ciążącą nad Noldorami Zgubę. Jak zauważa Meliana o synach Finarfina "cień Mandosa pada także na was"83. Finrod, choć nie brał udziału w Bratobójstwie w Alqualonde, nie uczynił nic, by mu zapobiec; nie zawrócił również, jak jego ojciec, do Amanu i nie ukorzył się. Dlatego w tym starciu skazany jest na przegraną. Ani on, ani żaden z Noldorów nie jest w stanie zaśpiewać Pieśni, która byłaby nieskażona. Bowiem pieśń jest w Legendarium odbiciem pierwotnej Pieśni (Muzyki) Ainurów, a tym samym - odbiciem Prawdy, obiektywnej, niestronniczej, ponieważ największą moc posiadają słowa wtedy, kiedy układają się w formułę, "we frazę określoną brzmieniem słów, dźwiękiem i rytmem"84. Panować nad nią może jedynie istota o czystym sercu.
   Dlatego też jedyną osobą, mogącą efektywnie przeciwstawić się Nieprzyjacielowi i jego sługom, jest Luthien. Nie tylko z powodu płynącej w jej żyłach krwi Majarów, ale również dlatego, że nie ciąży na niej klątwa Mandosa. Jest to tym wyraźniejsze, że w kolejnej pieśni Dziejów Berena i Luthien opisany jest śpiew Luthien poszukującej Berena, a zarazem rzucającej wyzwanie Sauronowi. Pieśń ta przyrównana jest do kawałków srebra; gwiazdy lśnią na niebie i słowiki śpiewają w blasku księżyca wśród drzew. Dzięki niej Beren ma wizję siebie samego, wstającego i śpiewającego w odpowiedzi pieśń o bitwie na północy i o Sierpie Valarów, zawieszonym na nieboskłonie na znak ostatniej bitwy i upadku Morgotha, "światła w ciemnościach, nadziei w niedoli"85.
   Słowa pieśni tak Finroda, jak i Luthien, przywołujące opiewane rzeczy, nie są przytoczone. Mamy jedynie ich opis. Powstaje pytanie, czy jest tak z powodu nieprzedstawialności samego przedmiotu, czy też dla uwypuklenia pewnych jego właściwości. Sądzę, że raczej to drugie; dla samej akcji istotny jest nie przedmiot sam w sobie, ale rezultat jego zastosowania. Przemilczenie pozwala skupić się na najistotniejszym problemie i buduje napięcie. Wprowadzenie dodatkowo samych słów mijałoby się z celem. Podobnie jest we wspomnianej wyżej pieśni Galadrieli, choć tu równocześnie skutki działania słowa zostają wyeliminowane z rzeczywistości. Pieśń utrzymana jest w czasie przeszłym, co sugeruje dawność, przeszłość samego skutku aktu śpiewu. Czynność miała, bądź będzie mieć miejsce w przyszłości, choć tego nie wiadomo; pytanie końcowej strofy jest pytaniem retorycznym. W teraźniejszości jest tylko czas, w którym brak miejsca na wprawianie w ruch mocy; czar spajający krainę Lorien przestaje działać.
   Przytoczone pieśni zaklęcia nie mają za zadanie tworzenia rzeczywistości, ale jej przywoływanie dla określonych celów. W przypadku Galadrieli będzie to próba odtworzenia Błogosławionego Królestwa, skazana w ostateczności na niepowodzenie, gdyż moc jej Pierścienia, związana jest z Pierścieniem Jedynym i tak czy inaczej musi wkrótce przeminąć.
   Język elfów ma także, dzięki swej wtór-stwórczej naturze, moc inspirowania umysłów. Kiedy Frodo słucha go w Lorien, myśli jego przybierają mimo woli kształt pieśni, chociaż dotąd wolał, nawet w Rivendell, słuchać niż śpiewać86. Mowa ta ma taki czar, że pozostaje w pamięci87. Śmiertelni, nawet jeśli nie rozumieją słów tej mowy, pojmują ją , każdy na miarę swego umysłu. Kiedy Finrod śpiewa pierwszym ludziom w Beleriandzie pieśń o Początkach świata i Valinorze, ludzie widzą wyraźnie, to o czym mówi , bo "każdy na miarę własnego umysłu pojmował język elfa"88. Pieśń, która płoszy Czarnego Jeźdźca, układa się w myślach hobbitów w "słowa, na pół tylko zrozumiałe"89, a jednak mowa ta ma taki czar, że jej słowa pozostają w pamięci, aby pojawić się w istotnym momencie90.
   Mowa elfów napełnia słuchaczy wzniosłością i odstrasza złe moce, dzięki przywoływaniu imion i nazw mocy anielskich. Imienia Elbereth nie wymówi żaden z orków91, działa też ono odstraszająco na sługi Nieprzyjaciela - np. w starciu z Upiorami Pierścienia, zarówno na Wichrowym Czubie, jak i u brodu Bruinen. Podobnie dzieje się przy ucieczce Froda i Sama z wieży na Cirith Ungol. Wymówione przez Sama wersy zachowanej w pamięci inwokacji, w połączeniu z blaskiem flakoniku Galadrieli i okrzykiem Froda: Aiya elenion ancalima!, pozwalają hobbitom nie tylko przejść pomiędzy potwornymi Wartownikami, ale też powodują rozsypanie się bramy92. Mamy tu do czynienia z wezwaniem, przywołaniem postaci Królowej Valarów, formą pośrednią między zaklęciem a modlitwą, mającym bardziej charakter spontaniczny niż formuła, i będącym czymś w rodzaju przywołania pomocy. Podobnie postępują żołnierze Faramira w Ithilien, podczas starcia z Południowcami z Haradu, ale wypowiedziana przez nich fraza "oby ich Valarowie odpędzili w bok"93 ma charakter życzeniowy, wyrażający bardziej pragnienie, niż rzeczywisty fakt.
   W przeciwieństwie do języka elfów, Czarna Mowa, wymyślona przez Saurona, wprowadza mrok i strach. Wymówienie przez Gandalfa oryginalnej inskrypcji wyrytej na Pierścieniu, powoduje nie tylko zdumiewającą zmianę w głosie Czarodzieja: "zabrzmiał on nagle groźnie, potężnie, twardo jak kamień", ale też powoduje, że: "jak gdyby cień przesunął się przez tarczę słoneczną, cały ganek na mgnienie oka zaległa ciemność. Wszystkich dreszcz wstrząsnął94". Głos Upiorów Pierścienia również wywołuje uczucie grozy i strachu. Mrozi krew w żyłach, słuchacze zastygają jak lodem ścięci, "ciarki przechodzą im po krzyżach"95.
   Głos Sarumana był niski i melodyjny, samo jego brzmienie rzucało czar96. Sam dźwięk jego głosu ujarzmiał słuchaczy, choć reagowali oni różnie; niektórzy wyzwalali się spod czaru, kiedy tylko czarodziej zwracał się do kogoś innego inni jeszcze długo słyszeli "jego słodkie podszepty i natrętne polecenia"97. Jego przemowa z wieży Orthanku jest dobrym przykładem wykorzystania sztuki wymowy w służbie zła. Ten aspekt wymowy nie budził specjalnego zainteresowania greckich i rzymskich retorów, głównie dlatego, że nie chcieli oni podważać pedagogicznego sensu własnych wykładów, ponadto etyczne skutki wymowy uzależnili od intencji mówcy. Znikało wtedy pytanie, czy można wskazać konkretne wyznaczniki zła w samej mowie i analizować, także retorycznie, nie tylko etycznie np. kłamstwo, czy pochlebstwo.
   W chrześcijańskiej perspektywie "ani mówca ani jego audytorium, należący do upadłego świata nie mogą rościć sobie pretensji do absolutnej cnoty"98. Mowa stała się narzędziem szatana, a słowo jednym z instrumentów kuszenia. Chrześcijaństwo wprowadziło do świadomości ludzkiej ideę absolutnego zła obdarzonego biegłym, dialektycznym umysłem i zdolnością perfekcyjnej wymowy99. Pierwszym kusicielem w Legendarium jest Melkor. Zwodzi Noldorów, słowami, "w których niewiele było prawdy"100, doprowadzając do powstania między nimi zawiści, gniewu, aż do buntu Feanora. On sam nazywany był "mistrzem słów", a jego język miał ogromną władzę nad umysłami słuchaczy, jeśli tylko chciał go do tego celu użyć101. Wiele z przemowy Feanora na Tunie opiera się na kłamstwach Melkora. Podobnym przykładem upadku z pychy, a także pragnienia władzy jest Saruman.

Imiona

   Nadawanie imion wiąże się z chęcią nadania przeżyciu wiążącemu się z określona mocą formy i oddzieleniu go od innych przeżyć. Imię nie jest określeniem, ale "daniem słownego wyrazu jakiejś istocie"102. Zadaniem sztuki nazywania nie jest odwzorowywanie doznawanych zmysłowo jakości rzeczy, poszczególnych dźwięków, barw, czy kształtów, lecz ich stałej natury. W imionach odzwierciedla się doświadczona wola, i moc. Jak zauważył Usener, najpierw istnieją właściwości bóstwa, a dopiero potem ono samo103. Ainurowie są upostaciowanymi myślami, a właściwie cechami Jedynego.
   Wypowiedzenia imienia wprawia w ruch moc, je noszącą. "Złych sił nie należy wywoływać po imieniu" - mówi Gandalf104. Gondorczycy rzadko wymieniają nazwę Mordoru105, zaś Saurona nazywają "Bezimiennym", bądź "Nienazwanym"106. Używane w Legendarium, zarówno w odniesieniu do Morgotha jak i do Saurona określenie "Czarny Władca", "Nieprzyjaciel", "Czarny Nieprzyjaciel", są także eufemizmami. To Feanor, dowiedziawszy się o zamordowaniu swego ojca i kradzieży Silmarilów, przeklina Melkora, nazywając go Morgothem, "Czarnym Nieprzyjacielem"107. Nazwy i imiona w Legendarium są znaczące i często określają charakter bądź los osób, je noszących108. Dotyczy to zwłaszcza imion Eldarów, częstokroć proroczych (wyrocznych)109.
   Zatem gdy magia wprowadza zmiany w rzeczywistości (albo udaje, że to czyni), sztuka elfów, którą Tolkien z braku lepszego terminu nazwał "zaczarowaniem", tworzy, a nie zmienia. Czy można o tej sztuce powiedzieć słowami Arystotelesa, że "częściowo uzupełnia to, czego natura nie może urzeczywistnić a częściowo ją naśladuje"110? Taka definicja wiąże się z podwójną interpretacją "natury", jako kształtującej zasady i jako wytworzonego kształtu. Natura i sztuka mają dla Arystotelesa tę samą strukturę, tradycja przekazała jego definicję w uproszczonej formie ars imitatur naturam. Dla elfów jednak sztuka nie jest tylko imitacją natury; ani jej dopełnieniem, jest także tworzeniem zupełnie nowych jakości, których sama natura nie uczyniłaby. W ich przypadku brak miejsca dla arystotelesowskiego nieistnienia momentu, w którym coś musi zostać wymyślone i przeniesione w realną rzeczywistość z wyobrażenia. Do poprzednich jakości dołącza się nowa umiejętność, wtór -stwarzania, widoczna przede wszystkim w języku. Techne otrzymuje zgoła religijną sankcję, jednakże podstawą nie jest tu natura sama w sobie, lecz relacja pomiędzy naturą jako dziełem Bożym, a sztuką, jako dziełem jego stworzenia.
   "Językiem sacrum (w jego komunikacyjnym rozumieniu) można określić język charakterystyczny dla wypowiedzi, którymi poszczególni ludzie albo całe społeczności dają wyraz swojemu kontaktowi z Sacrum, kontaktowi, w który mogą być zaangażowane zarówno uczucia, jak też rozum, intuicja i wola i który wiąże się z rożnie przeżywanym stosunkiem człowieka do jego Sacrum"111.

Przysięga i klątwa

   W dotychczasowych rozważaniach nacisk kładliśmy na język transcendencji; teraz, rozważając słowo wiążące, będziemy opisywać głównie sposób porozumiewania się człowieka z Mocą, bądź Mocy z człowiekiem. Do słowa wiążącego zaliczają się klątwy, przysięgi (bądź obietnice) oraz błogosławieństwa; osobną kwestię stanowią proroctwa, jako akty na pograniczu słowa stwórczego i wiążącego. Nie implikują one natychmiastowego powstania skutków fizycznych, a zarazem ich skuteczność jest uzależniona od działania czynników zewnętrznych. "Cóż, pieśni, tak samo, jak drzewa, dają owoce dopiero wtedy, gdy się ich czas wypełni, i na swój sposób, a bywa, że zwiędną przedwcześnie" mówi Drzewiec112.
   Klątwa jest działaniem mocy nie potrzebującej wykonujących ją duchów, czy bóstw; nie odnosi się to jednak do Legendarium. Przykladem jest Klątwa Upiora Kurhanu.

"Zimna niech będzie kość, serce i ramię,
zimny niech będzie sen pod ciężkim głazem,
nigdy niech się nie zbudzą na łożu z kamienia,
póki słońce nie zgaśnie, nie przepadnie księżyc.
W czarnej wichurze wszystkie zgasną gwiazdy,
a oni nadal spać będą wśród skarbów,
nim Czarny Władca nie wzniesie swej ręki
nad martwym morzem, spustoszoną ziemią."113


   Nie zaklasyfikowałam jej jako zaklęcia, gdyż nie jest to czyste zaklęcie. Zaklęciem będzie w tym wypadku raczej "bezkształtny strumień dźwięków smutnych i przeraźliwych" układających się "od czasu do czasu w jakieś słowa, a wszystkie ponure, twarde, zimne, bezlitosne i pełne bólu. Noc złorzeczyła porankowi, który ją osierocił, mróz przeklinał ciepło, którego łaknął. (...) po chwili pieśń zabrzmiała wyraźniej i hobbit zrozumiał, że śpiew przeszedł w zaklęcie"114.
   Wprawdzie użyty w oryginale termin incantation oznacza formułę słowną, mówioną lub śpiewaną w celach czarnoksięskich (magicznych), jednakże omawiany tekst zawiera też elementy klątwy i proroctwa (ukazana w ostatnich strofach zapowiedź powrotu Morgotha i towarzyszących temu oznak). Na akt klątwy, wyrażający nie rozkaz, ale życzenie "stania się komuś czegoś" w określonym czasie, wskazuje użycie frazy życzeniowej (partykuła optatywna "niech") i brak rozkaźników. Treści zawarte w tej formule dają się zamknąć w polu semantycznym śmierci, nie-życia; jasno wyrażone jest życzenie wiecznego snu w nieokreślonym stanie, bytowania jako widma, podobne upiorowi Kurhanu, aż do końca świata. Mamy tu do czynienia z sytuacją podobną do wspomnianej już wcześniej przeciwnej porządkowi świata próby zmiany statusu ontologicznego przedmiotu aktu; przywodzi jednak ona na myśl bardziej los Martwych z Dunharrow.
   Podobnie jak wspomniana w poprzednim rozdziale pieśń-zaklęcie Saurona, śpiew Upiora Kurhanu nie ma za zadanie tworzenia, bądź przywołania rzeczywistości, ale jej zmianę, destrukcję ustalonego pierwotnie ładu; destrukcja zawarta jest też w samej pieśni, w opisie zniszczenia słońca, księżyca i gwiazd przez powracającego z Bezczasowej Pustki Nieprzyjaciela, spustoszenia ziemi i morza. Pieśń nie jest skierowana do Froda, a przynajmniej nie ulega on mocy Upiora. Kiedy budzi się uwięziony pod kurhanem, jego towarzysze już są spętani złym czarem. Nie są jednak martwi, o czym świadczy to, że na ich szyjach leży obnażony miecz, a ręka Upiora pełznie w ich kierunku i sięga po rękojeść, a także słowa Merry'ego po przebudzeniu: "Oczywiście pamiętam (...) Nocą dopadli nas i pokonali ludzie z Carn Dum. Ach to ostrze w moim sercu! (...) Ale co ja mówię? Śniłem widocznie". Śpiew, "zimny, śpiewny szept", Upiora Kurhanu, to podnoszący się, to opadający, chwilami brzmiący wysokim tonem, chwilami jęczący głucho spod ziemi, jak gdyby przeniósł hobbitów w dawno miniony czas115. Może też na to wskazywać podkreślenie faktu, że dochodził on "jakby z bardzo daleka"116, z głębi czasu, w której, jak opowiadał Tom Bombadil, "wznosiły się twierdze, królowie małych państewek walczyli ze sobą, były zwycięstwa i klęski (...) złoto piętrzyło się na trumnach zmarłych królów i królowych, kurhany kryły je w swoim wnętrzu za zatrzaśniętymi kamiennymi drzwiami"117. "Odnaleźliście siebie" - mówi Tom do ocalonych spod kurhanu hobbitów - "wróciliście z wielkich głębi"118.
   Skierowane do Bombadila (i przezeń podpowiedziane) wezwanie Froda ma już charakter zaklinania, na co wskazują zwroty "na wodę, las i wzgórze, na sitowie i wierzbę, na ogień, słońce i księżyc"119. Dodatkową moc nadają tej formule końcowe powtórzenia - wezwania, przywołania: "usłysz nas i wysłuchaj" i "Przybądź, Tomie Bombadil, bośmy w pilnej potrzebie"120. Byłoby to równocześnie wezwanie silniejszej mocy, podobne jak w przypadku imienia Elbereth. Skutki są podobne: "ledwie wymówił to imię [Bombadila] głos mu zmężniał, nabrał pełni tonu i siły, aż ciemna komora rozbrzmiała echem niby graniem trąb i werblem bębnów"121.
   Tom zjawia się na to wezwanie niezwłocznie, osobiście, a jego piosenka i przeciwstawienie autorytetu własnej osoby złemu urokowi Upiora niweczy złą sztukę. Na oznajmienie przez Toma swego przybycia "rozległ się rumor, jak gdyby kamienie gdzieś blisko toczyły się i waliły, a potem nagle w ciemność spłynął strumień światłą, prawdziwego zwykłego światła dziennego"122. A na słowa Toma:

"Wynoś się widmo stare! Na słońcu się rozwiej!
Idź łkać pomiędzy wiatry, wyschnij jak mgła chłodna,
Hen, na ziemie jałowe idź, aż poza góry!
Nie śmiej nigdy tu wrócić! Kurhan zostaw pusty!
Przepadnij w zapomnieniu, od mroku ciemniejszym,
Gdzie bramy są zawarte, nim świat się uleczy.

Odpowiedział mu krzyk i część pieczary w głębi zapadła się z łoskotem. Przeciągły wrzask zamarł, oddalając się w nieodgadnione czeluście i wszystko ucichło"123.


   Wystarcza wezwanie Froda, aby przeszkodzić działaniu pieśni Upiora, a wkroczenie Toma, żeby obudzić uśpionych przez nią hobbitów. "Doświadczane przez słuchaczy chaos i groza, jakie owe wiersze wprowadzają w świat, są nietrwałe (...) aspekt rzeczywistości przez nie uaktywniany to nie jedyny i trwały porządek, lecz jedynie jego okresowe zakłócenie."124.
   Podobnie dzieje się w przypadku klątwy Pierścienia, ściślej - dwuwiersza zapisanego na nim w Czarnej Mowie. "Jeden Pierścień, by wszystkimi rządzić, Jeden, by wszystkie odnaleźć, Jeden, by wszystkie zgromadzić i w Ciemności związać"125. Słowa te są wyrażeniem przeznaczenia i mocy Pierścienia; wypowiedziane wspomagają ją dodatkowo. Sauron wypowiedział je w chwili gdy wkładał na palec ten klejnot "zawierający jego przewrotną moc"126 i pozwalający przenikać serca i myśli powierników innych Pierścieni. Jednakże "Cień jest czymś małym i przemijającym; istnieje światło i piękno, którego nigdy nie dosięgnie"127, dlatego też słowa zapisane na Pierścieniu mają wiążącą moc dopóty, dopóki ten klejnot istnieje.
   Nawet obietnice złożone na Pierścień pętają równie mocno jak przysięga. Gollum pierwotnie chce przysiąc na Pierścień, swój Skarb. Frodo odwodzi go od tego: "Na skarb? Czyżbyś się ośmielił? (...) Pomyśl! Jeden by wszystkimi rządzić i w ciemności związać. Czy zechcesz się wobec zobowiązać wobec tych słów, Smeagolu? One cię zwiążą. Ale on jest bardziej jeszcze niźli ty zdradziecki. Może przekręcić twoje słowa. Strzeż się.". Gollum odpowiada: "Smeagol przysięgnie, że nigdy, nigdy nie dopuści, żeby Tamten go dostał. Nigdy. Ale musi przysiąc na Skarb", na co słyszy od Froda: "Nie! Nie na Pierścień. (...) Przysięgaj w jego obecności, jeśli chcesz, nie kładąc na nim ręki."128, po czym każe Smeagolowi uklęknąć i mówi: "Teraz złóż przyrzeczenie."129. Ostatecznie więc Gollum nie składa przysięgi (oath), lecz obietnicę, przyrzeczenie (promise).
   Później Frodo powie do Golluma: "Złożyłeś przyrzeczenie na to, co nazywasz swoim Skarbem. (...) To cię z nim wiąże i, ale on będzie starał się na swój przewrotny sposób zwieść cię, ku twej zgubie. (...) Powiadam ci: nie odzyskasz go nigdy. (...) W ostatecznej potrzebie włożę Skarb na palec, Smeagolu, ten Skarb, który tak długo władał tobą. I gdy mając go na palcu, wydam ci rozkaz, posłuchasz mnie, choćbyś miał skoczyć w przepaść albo rzucić się w ogień. A taki dam rozkaz."130.
   Słowa te są nie tylko ostrzeżeniem, ale też przepowiednią, która spełnia się dosłownie na Górze Przeznaczenia: "Gollum, wirując w szaleńczym tańcu trzymał we wzniesionej ręce Pierścień razem z palcem Froda tkwiącej jeszcze w obrączce. Pierścień lśnił, jakby naprawde był wykuty z żywego ognia (...) Tak krzycząc, wpatrzony chciwie w swoją zdobycz, zrobił o jeden krok za wiele, potknął się, przez chwilę chwiał się na krawędzi, potem z przeraźliwym wrzaskiem runął w ognistą czeluść."131. Gollum nie potknął się przypadkiem, lecz wypełnił rozkaz Froda wypowiedziany wcześniej; cytowane wyżej słowa hobbita są już tym rozkazem, aktualizującym się nie tylko w chwili, gdy Gollum sięgnął po Pierścień, ale też - co chyba nie jest przypadkiem - w miejscu, gdzie moc Pierścienia jest największa. Słowa Froda okazuja się więc także klątwą.
"Przysięga jest działającym automatycznie słowem mocy, poświęcającym przysięgającego tej mocy jeżeli jego wypowiedź się nie potwierdzi". Ma ona siłę, która czyni coś prawdziwym lub nie. Można ją dodatkowo wzmocnić nie tylko przez towarzyszące jej obrzędy, ale również przez pomocników w przysiędze, współprzysięgających, co jest najdobitniejszym dowodem, na to, iż przysięga nie jest wypowiedzią o rzeczywistości, ale słowem mocy132. W Legendarium mamy do czynienia z dwoma rodzajami przysiąg. Pierwszym będzie "przysięga sojusznicza", np. wzajemne przysięgi Ciriona i Eorla, tworząca przymierze między Gondorem a ludem Eorla, czy przysięga złożona przez Króla Gór Isildurowi zobowiązująca górali do walki z Sauronem. Drugim rodzajem jest przysięga składana przez pojedyncze osoby w celu zadośćuczynienia bądź dokonania zemsty za wyrządzoną krzywdę (np. przysięga Feanora), bądź odwdzięczenia się za wyświadczone dobrodziejstwo (przysięga Finroda).
   Złamanie przysięgi pierwszego typu pociąga za sobą fatalne skutki; w drugim przypadku źle kończy się również złożenie ślubowania, niezależnie od tego, czy zostanie ono wypełnione, czy też nie. Napisano bowiem "A Ja wam powiadam: Wcale nie przysięgajcie, ani na niebo, bo jest tronem Bożym, ani na ziemię, bo jest podnóżkiem stóp Jego, ani na Jerozolimę, bo jest miastem wielkiego Króla. Ani na swoją głowę nie przysięgj, bo nie możesz nawet jednego włosa uczynić białym lub czarnym."133.
   Przysięga Feanora i jego siedmiu synów, złożona przy obnażonych mieczach, lśniących krwawo w blasku pochodni134, pociąga za sobą straszliwe skutki i doprowadza do zguby ich wszystkich.

"Niech będzie wrogiem albo wiernym druhem
wszetecznym bądź też czystym,
Płodem Morgotha albo pięknym Valą,
Eldą lub Maią albo też Następcą,
Śmiertelnym, co się zbudzi tam w Śródziemiu,
Ni żadne prawo, miłość, ni mieczy umowa,
ni strach, ni śmiałość, ni przeznaczenie samo,
nie obroni przed Feanorem i Feanora rodem
tego, co ukryje albo też przetrzyma, czy do ręki weźmie,
znalazłszy zatrzyma albo w dal wyrzuci
Silmarila. To wszyscy przysięgamy solennie:
śmierć mu zadamy nim Dzień się zakończy,
ból do końca świata! O usłysz nasze słowo
Eru Wszechojcze! Ku nieskończonym
Ciemnościom przeznacz nas, jeśli przysięgę złamiemy.
Na świętej górze usłyszcie świadkowie
i spamiętajcie nasze śluby święte, Manwe i Vardo!"135


   Przysięga Feanora jest także autoklątwą; klątwą w funkcji zwrotnej. Wskazywałby na to zwrot "O usłysz nasze słowo Eru Wszechojcze! Ku nieskończonym Ciemnościom przeznacz nas, jeśli przysięgę złamiemy.". Przysięga itnieje na wszystkich poziomach; w czasie mitycznym, dodatkowo wzmocniona przez gesty i współprzysięgających (obnażone miecze).
   Ta autoklątwa obciąża i same Silmarile. "Silmarile są przeklęte klątwą nienawiści" - mówi Finrod do Berena136. Stąd bierze się zgubna moc tych klejnotów; każdy, kto ich dotyka, pragnie "coraz goręcej zatrzymać go na zawsze w swoim ręku"137. Żądza posiadania Silmarila sprowadza na Thingola zgubę, a na Doriath ruinę. Pośrednim wynikiem jej działania jest śmierć Finroda. Wszystkie zdarzenia rozgrywające się w Beleriandzie do czasu obalenia Morgotha i wyrzucenia go w Pustkę są obciążone Klątwą i Zgubą, a wszelkie sprawcze słowa wypowiadane przez Noldorów (jak wspomniane już poprzednio przysięga Finroda i jego pieśń- zaklęcie) oraz ich działania, obracają się przeciw nim samym.
   Feanor umiera z ran, odniesionych w starciu z Balrogami na przełęczy Mithrimu, a umierając raz jeszcze "trzykrotnie przeklął imię Morgotha i nałożył na swych synów ciężar dotrzymania wspólnej przysięgi"138. Jego synowie giną w bratobójczych walkach w Doriath i Przystaniach Sirionu, gdy próbują odzyskać Silmaril wyjęty z Żelaznej Korony przez Berena i Luthien. Po obaleniu Morgotha przez wojska Valarów i zniszczeniu jego twierdzy Eonwe, herold Manwego, mówi pozostałym przy życiu synom Feanora, Maglorowi i Maedhrosowi, że poprzez swoje czyny utracili prawo do tych klejnotów. Przysięga popycha ich obu do morderstwa i kradzieży dwóch pozostałych Silmarilów. Przekonują się wtedy, że przysięga obróciła się przeciw nim i że rzeczywiście "odjęła im te właśnie skarby, które ślubowali odzyskać"139. Silmaril pali rękę Maedhrosa i zadaje mu ból, więc elf rzuca się z nim do ognistej przepaści; Maglor ciska swój klejnot do morza i błąka się po wybrzeżu do końca swych dni, "śpiewając falom pieśni pełne bólu i żalu"140.
   Wcześniej Maglor usiłując przekonać brata do zaniechania próby wypełnienia przysięgi, powołuje się na wezwane Moce, mające siłę przeszkodzenia w jej spełnieniu: "Jeżeli Manwe i Varda, których wezwaliśmy na świadków, sami odmawiają nam możności wypełnienia przysięgi, to czyż nie staje się ona nieważna?" Maedhros ripostuje: "Ale jak głos nasz dosięgnie Iluvatara poza obrębem świata? A na jego imię przysięgliśmy w naszym szaleństwie, i wezwaliśmy Wieczne Ciemności, aby nas pochłonęły. Kto może nas uwolnić? (...) Jeśli nikt nie może nas z niej zwolnić - rzedł Maglor - to zaprawdę przeznaczone są nam Wieczne Ciemności, ale mniej zła wyrządzimy łamiąc tę przysięgę"141. Do odwołania klątwy nie wystarczą same słowa, trzeba zwrócić się do silniejszej mocy, a i wtedy nie ma pewności, czy będzie całkowicie cofnięta. Synowie Feanora grzeszą brakiem wiary i pokory, odrzucając wezwanie Eonwego, aby poddali się sądowi Valarów. Jest jednak sporo prawdy w twierdzeniu Maedhrosa, że i w Valinorze przysięga nadal będzie ich obowiązywała, tyle, że stracą wszelką nadzieję na jej spełnienie.
   Z kolei Finrod "zaprzysiągł Barahirowi i jego ludowi przyjaźń i pomoc w każdej potrzebie, a na znak swego ślubu dał Barahirowi swój pierścień"142 i w konsekwencji ponosi śmierć, ratując życie Berena. Od początku przeczuwa on, że przysięga ta przyniesie mu zgubę.
   Znamienny jest fakt nie złożenia przez członków Drużyny Pierścienia przysięgi. Elrond mówi: "Nie wiąże was przysięga ani zobowiązanie, nie jesteście obowiązani iść dalej, niż zechcecie. Nie zmierzyliście bowiem jeszcze męstwa swoich serc i nie możecie przewidzieć, co każdego z was spotka po drodze. (...) Niech nie ślubuje przebrnąć przez ciemności nocy, kto nie widział jeszcze nawet zmroku". Zdaniem Gimlego "przysięga utwierdziłaby chwiejne serca", jednak Elrond wie, że mogłaby je złamać143. Przysięga bowiem wiąże przysięgającego w sposób, nad którym ten nie w pełni panuje i z wezwanymi mocami, nad którymi nie panuje wcale.
   Przysięga Ciriona i Eorla należy do przysiąg sojuszniczych. Jest ona opisana wraz z całym towarzyszącym jej rytuałem. Eorl bierze od giermka włócznię, wbija ją w ziemię, dobywa miecza, podrzuca go w niebo, chwyta w locie i opiera ostrzem o kopiec, poczym mówi: "Słuchajcie wszystkie ludy, które nie kłaniają się Cieniowi na wschodzie! Na mocy daru władcy Mundburga zamieszkamy w kraju nazywanym przez niego Calenardhonem. Dlatego też przysięgam w imieniu własnym oraz Eotheodów z Północy, że między nami i Wielkim Ludem z Zachodu na zawsze będzie istniała przyjaźń: ich wrogowie będą naszymi wrogami, ich potrzeba będzie nasza potrzebą, a jeśli zagrozi im jakiekolwiek zło, niebezpieczeństwo lub atak, pospieszymy im z pomocą aż do ostatnich naszych sił. Przysięga ta obejmuje moich spadkobierców i tych wszystkich, którzy nastaną po mnie na naszej nowej ziemi. Niech niezłomnie dochowają jej wiary, by nie padł na nich Cień i by nie stali się przeklęci."
   W odpowiedzi Cirion kładzie lewą rękę na grobowcu, w prawej trzymając uniesioną białą laskę Namiestników i wypowiada "słowa, których wysłuchano ze czcią. (...) płonące słońce zniżyło się na zachodzie i jego biała szata wyglądała, jakby ogarnęły ją płomienie. A kiedy przysiągł, że Gondor będzie związany podobna przyjaźnią i obowiązkiem pomocy (...) podniósł głos i wyrzekł słowa w języku quenya: Vanda sina termaruva Elenna noreo alcar enyalien ar Elendil Vorondo voronwe. Nai tiruvantes i harar mahalmassen mi Numen ar i Eru i or ilye mahalmar ea tennoio, po czym powtórzył we Wspólnej Mowie: Przysięga ta będzie trwała na pamiątkę chwały Kraju Gwiazdy i wierności Elendila Wiernego, zaświadczona przez tych, co zasiadają na tronach Zachodu i przez Jedynego, który jest ponad wszystkimi tronami na wieczność. (...) Takiej przysięgi nie słyszano w Śródziemiu od czasu, gdy sam Elendil przyrzekł sojusz z Gil - Galadem."144. Zarówno przysięga Eorla, jak i Pippina złożona Namiestnikowi Denethorowi145 nie ma negatywnych konotacji ani konsekwencji, przeciwnie - obie przynoszą dobro: ocalenie przez Rohirrimów Minas Tirith i Faramira przed szaleństwem ojca.
   Nawet nieumyślne złamanie przysięgi jest krzywoprzysięstwem i zawsze pociąga za sobą fatalne skutki. Widać to już w ostatnich słowach przysięgi Eorla: kto nie wywiąże się z niej, będzie przeklęty. Król Gór przysiągł Isildurowi służbę, a kiedy po powrocie Saurona odmówił wypełnienia przysięgi, Isildur przeklął górali: "Będziesz ostatnim królem. Jeśli Zachód okaże się potężniejszy od Czarnego Władcy, takie przekleństwo nakładam na twój lud: nigdy nie zaznacie spoczynku, póki nie wypełnicie przysięgi. Wojna bowiem potrwa przez niezliczone wieki a nim się zakończy, będziecie raz jeszcze wezwani do walki"146. Warto zwrócić uwagę, że klątwa ta jest warunkowa, uzależniona od przyszłego wydarzenia, niezależnego ani od przeklinającego, ani przeklętego; nieco podobnie jest z proroctwem-klątwą Froda, nałożoną na Golluma (patrz wyżej), z tym, że jej aktualizacja jest uzależnione od działania osoby przeklętej. Wiarołomstwo skazuje Martwych z Dunharrow147 na uwięzienie po cielesnej śmierci, w Kręgach Świata i wegetowanie na nim jako widma. Klątwa rzucona przez Isildura podaje równocześnie sposób jej zniweczenia; którego godzina jest jednak nieznana.
   Podobieństwo do kontraktu nie racjonalizuje przysięgi ani ślubowania; sam kontrakt nie jest tu działaniem racjonalnym, ale słowem uświęcającym, w formie: słowo za słowo. Traktat zwał się u Rzymian carmen. W działaniu prawnym występują trzy elementy religijnego uświęcenia: legomena, dromena i deiknymena. Prawo zostaje wypowiedziane (ius dicere), słowo uświęcające łączy więc zjawiska religijne z prawnymi. Słowem uświęcającym jest ślubowanie, w którym bóstwo współdziała z człowiekiem (rzymskie votum)148. Podobnie wiążącą moc ma obietnica dana Thingolowi przez Berena: "I kiedy znów się spotkamy, moja ręka będzie trzymać Silmaril z Żelaznej Korony"149. Spełnia się ona dosłownie. U Bram Angbandu Carcharoth odgryza synowi Barahira rękę z Silmarilem i Beren stając przed tronem króla Doriathu odpowiada, iż wypełnił przyrzeczenie i "w tej chwili Silmaril jest w jego ręce", po czym wyciąga prawe ramię, pozbawione dłoni150. Klejnot nadal znajduje się w jego ręce, tyle, że we wnętrznościach wilka. Po zabiciu bestii, gdy Mablung rozcina zabitej bestii brzuch, ukazują mu się "wnętrzności sczerniałe, jakby strawione przez ogień i nietknięta dłoń Berena, zaciśnięta na klejnocie"151. Jak widać na podanych przykładach, słowne akty wiążące nie są u Tolkiena jednorodne. Tak jest też w przypadku Klątwy Mandosa, będącej zarazem przepowiednią i Zgubą (ale również Losem Noldorów). "Wiele było przepowiedziane w tych mrocznych słowach, których Noldorowie nie zrozumieli, dopóki nie spadły na nich te nieszczęścia"152. Warto przytoczyć ją w całości:

"Wylejecie łzy nieprzeliczone. Valarowie ogrodzą Valinor przed wami i zamkną was na zewnątrz, tak, że nawet echo waszego lamentu nie przejdzie ponad górami. Gniew Valarów zaciąży na Rodzie Feanora od Wschodu aż po najdalszy Zachód, a także na wszystkich, którzy za nim pójdą. Przysięga, którą złożyli zwiedzie ich, zdradzi ich i odejmie im te właśnie skarby, które ślubowali odzyskać. Zły będzie koniec wszystkiego, co dobrze rozpoczną, a stanie się to przez zdradę krewniaków i przez strach przed zdradą. Na zawsze będą Wydziedziczonymi.
Niesłusznie rozlaliście krew swych współplemieńców i skaziliście ziemię Amanu. Krew tę spłacicie krwią i żyć będziecie poza Amanem w cieniu Śmierci. Bo choć Eru wybrał wa, byście nie umierali w Ea, i byli wolni od wszelkich chorób, to możecie zostać zabici, i zostaniecie zabici: przez oręż, przez mękę i przez smutek, a wasze bezdomne duchy przyjdą do Mandosa. Długo będziecie tam przebywać, tęskniąc za swoimi ciałami, ale nie znajdziecie litości, choćby nawet pomordowani przez was wstawiali się za wami. Ci zaś, którzy przetrwają w Śródziemiu i nie przyjdą do Mandosa, znużą się światem, jak wielkim brzemieniem ,i uwiędną, i staną jakby cieniami żalu wobec młodszego plemienia, które nadejdzie później. Tak rzekli Valarowie."
153.

   Klątwa ta jest bezpośrednim skutkiem Bratobójstwa w Alqualonde, to jednak było skutkiem Przysięgi Feanora (która sama była przekleństwem). Wszystkie zawarte w niej proroctwa spełniają się za sprawą zaślepienia Noldorów tą przysięgą, dotykając również tych, co jej nie złożyli. Jedynie Valarowie, którzy rzucili klątwę, mogliby ją cofnąć. Zarówno w tej klątwie, jak i w przekleństwie rzuconym przez Morgotha na Hurina, Morwenę i ich potomstwo, brak performatywu "przeklinam". Ta druga nie jest przytoczona; wiemy jedynie, że została rzucona154, także ze słów samego Morgotha: "Cień mego zamysłu wisi nad Ardą (...) Nad tymi, których miłujesz myśl moja będzie ciążyć jak chmura zagłady, aż ogarnie ich ciemność i rozpacz. Dokądkolwiek pójdą, przyniosą zło. Kiedykolwiek się odezwą, ich słowa będą złą radą. Cokolwiek uczynią, obróci się to przeciw nim. Umrą bez nadziei, przeklinając i życie i śmierć."155. Te słowa także spełniają się co do joty.
   Zarówno w wersjach prozatorskich, jak i w wersji poetyckiej Dziejów Dzieci Hurina przytoczone są opisy rozmowy Morgotha z Hurinem oraz końcowe słowa tego pierwszego, zwrócone do więźnia: "Siedź tu i patrz na krainy, w których zło i rozpacz zawładną tymi, których mi wydałeś. (...) Będziesz zatem widział moimi oczyma i słyszał moimi uszami, a nic nie zostanie przed tobą zakryte."156. Walka z tą klątwą jest daremna i dzieci Hurina ją przegrywają. O Turinie możnaby powiedzieć słowami greckiego poety: "z dobrego jesteś rodu, to się widzi; / tylko nie sprzyja ci dajmon"157.
   Ta opowieść, podobnie jak historia Edypa, do którego odnoszą się powyższe słowa, pokazuje jak przeznaczenie i wolna wola mogą się połączyć, jak wolna wola jest modus operandi przeznaczenia. Gdyby Edypa nie porzucono po usłyszeniu wyroczni w górach Kitajronu, prawdopodobnie nie zabiłby swego ojca i nie poślubiłby własnej matki; gdyby Morwena przyjęła zaproszenie Meliany i udała się z Nienor do Doriath tuż po przybyciu tam Turina, nie doszłoby do wielu nieszczęść.

Błogosławieństwo

   Przeciwieństwem klątwy jest błogosławieństwo, będące udzieleniem dóbr za pomocą słowa. "Błogosławić może tylko ten, kto ma władzę, tylko ten, kto może stworzyć. błogosławić może tylko Bóg. Albowiem błogosławić - to znaczy rządzić tym, co jest i co działa... Tylko Bóg może błogosławić. My zaś w istocie prosimy."158.
   W Legendarium mogą błogosławić Moce. Valarowie błogosławią statek Earendila przed wyniesieniem go na nieboskłon159, ale czynią to w imię Eru. Znamienny jest brak wzywania Mocy, czy imienia Bożego, przy pożegnaniu Drużyny w Rivendell. "Niech błogosławieństwo elfów, ludzi i wszystkich Wolnych Plemion będzie wciąż z wami. Oby gwiazdy świeciły wam w twarze!"160 - mówi Elrond. Wynikałoby to nie tylko z bardzo rzadkiego przywoływania przez Eldarów imienia Eru161, ale też z zawieszenia ontologicznego świata Władcy Pierścieni, z którego odeszli starzy bogowie, a nikt nie zajął ich miejsca.
   Jak mówi Galadriela: "po jednej stronie czyhają ciemności, po drugiej jest tylko nadzieja"162. Ona sama, ofiarowując Samowi w darze skrzynkę, w której znajduje się ziemia z jej sadu, ofiarowuje wraz z nią "błogosławieństwo, jakie jeszcze dać może Galadriela. Ten dar nie wesprze cię w drodze ani nie obroni od niebezpieczeństw, lecz jeśli go zachowasz i wrócisz z nim kiedyś wreszcie do domu, może będziesz miał z niego pociechę. Choćbyś zastał kraj zniszczony i spustoszony, niewiele ogrodów Śródziemia rozkwitnie tak, jak twój, jeśli rozsypiesz w nim tę ziemię."163. Słowa jej wypełniają się, gdy Sam umieszcza obok drzew w Hobbitonie, posadzonych na miejsce zniszczonych przez złych ludzi, po jednym cennym pyłku z Lorien: "Drzewa puszczały pędy i rosły tak gwałtownie, jakby czas przyspieszył biegu". Ze srebrnego orzeszka umieszczonego wśród szarego pyłku "na urodzinowym trawniku wystrzeliło z ziemi młodziutkie drzewko; korę miało srebrną, liście podłużne, a w kwietniu okryło się złotymi kwiatami. Był to prawdziwy mallorn (...) piękniejszego nie znalazłoby się na całym świecie."164.

Proroctwo, przepowiednia.

   Przepowiednia jest czymś więcej niż czystym zaspokojeniem ciekawości. "Pytanie dotyczy jednak przede wszystkim stanu mocy, okazji, sposobności. Człowiek, niepewien jaką drogą ma kroczyć, próbuje poznać sposobność. Słowo, jeżeli znajdzie zastosowanie we wróżbach nie jest słowem zrozumiałym, ukazuje jedynie okazję. Wyrocznia otrzymuje właściwy kierunek dopiero poprzez interpretację."165.
   W Legendarium brak miejsca na wróżby. Próby przeniknięcia przyszłości, jak i dopomożenia w spełnieniu się przepowiedni, są podobnie jak próby zapobieżenia klątwie, skazane na przegraną. Denethor zaglądając w palantir popełnia ten sam błąd, co Makbet słuchając Wiedźm. Widzi bowiem tylko te obrazy, które podsuwa mu Nieprzyjaciel, prawdziwe, lecz starannie wyselekcjonowane. Galadriela mówi o swym Zwierciadle, że może ono ukazywać "obrazy, o które je nikt nie prosił. (...) Pokazuje ono czasem dzień dzisiejszy albo to, co było, albo to, co się może dopiero wydarzyć. Lecz nawet największy mędrzec nie zawsze jest tego pewien. (...). Pokazuje różne rzeczy i nie wszystkie musza się zdarzyć. Niektóre nigdy się nie urzeczywistnią, jeżeli ten, komu się zjawiły, nie zboczy ze swej ścieżki, by im zapobiec. Zwierciadło jest niebezpiecznym przewodnikiem."166.
   Czym innym są proroctwa. Dar jasnowidzenia właściwy jest Valarom i Majarom, czasem Eldarom i niektórym ludziom, głównie tym z królewskiej linii Dunedainów, pochodzącej od Luthien i Meliany z Majarów. Określany jest jako przywilej, dar167. We Władcy Pierścieni mamy tylko jeden przypadek proroka168 czy też wieszcza; the seer znaczy dosłownie "widzący (przyszłość)". Ów (owa?) Malbeth wypowiada wieszczbę dotyczącą Martwych z Dunharrow:

"Oto nad krajem cień zaległ ogromny,
skrzydła ciemności sięgają na zachód.
Zadrżała Wieża: zagłada podpełza
ku grobom Królów. Zbudzili się martwi,
bo to godzina jest krzywoprzysięzców,
bo stanąć mają znów u głazu Erech
i róg usłyszeć pośród wzgórz dzwoniący.
Czyj róg to będzie? Kto ich tam przywoła
z szarych półmroków, lud ów zapomniany?
Dziedzic tamtego, któremu przysięgli:
przyjdzie z północy i w wielkiej potrzebie
na ścieżki Martwych wejdzie, Drzwi przekroczy."169


   Malbeth przepowiedział także los Arvedui, ostatniego króla Fornostu: "Dasz mu na imię Arvedui, bo on będzie ostatnim władcą Arthedain. Będzie wprawdzie dany Dunedainom wybór, a jeśli wybiorą drogę pozornie bardziej beznadziejną, syn twój zmieni imię i zostanie królem wielkiego królestwa. W przeciwnym razie czeka ich wiele trosk i trudów i dużo pokoleń ludzkich przeminie, zanim Dunedainowie znów się dźwigną i zjednoczą."170.
   Dar jasnowidzenia mają również Eldarowie. Glorfindel mówi Earnurowi pragnącemu ruszyć w pościg za Królem Angmaru: "Nie ścigaj go! Nigdy już nie wróci do tej krainy. Zguba dosięgnie go daleko stąd, nieprędko i nie z ręki męża."171. Tak też się staje; Wódz Upiorów ginie kilkaset lat później w bitwie na Polach Pelennoru, z ręki Eowiny i hobbita Merry'ego. Felagund z kolei mówi: "Ja także złożę przysięgę i muszę być wolny, by ją wypełnić i pójść w ciemność. Nie ostanie się nic z mego królestwa, co mógłby odziedziczyć syn."172.
   Czasem nie jest określone w tekstach Legendarium, z czyich ust pochodzą przepowiednie. Można się jedynie domyślać, że pochodzą od Valarów, jak np. w przypadku przepowiedni o losie Huana, psa z Valinoru. Pośród nich, z woli Jedynego, Mandos, jest tym, który "niczego nie zapomina i wie o wszystkim, co się ma wydarzyć, oprócz tego, co wciąż zależy od wolnej decyzji Iluvatara"173. Od niego pochodzi proroctwo o końcu świata, powrocie Morgotha i Ostatniej Bitwie (widać w nim wpływ mitu o Ragnaroku, ukształtowanym zresztą pod wpływem chrześcijaństwa) jak i o odnowieniu świata. To tę przepowiednię ma na myśli Drzewiec, mówiąc o nadziei Entów na odnalezienie zaginionych żon: "przepowiedziano, że stanie się tak dopiero wówczas, gdy i my, i one, utracimy wszystko, co dawniej posiadaliśmy."174.
   W czasach, w których rozgrywa się akcja Władcy Pierścieni, nikt już nie śmie przepowiadać. Galadriela mówi do Gimlego: "Te słowa weź z darem. Nie przepowiadam, bo wszelkie przepowiednie są teraz daremne: po jednej stronie czyhają ciemności, po drugiej jest tylko nadzieja. Lecz jeśli nadzieja nie zawiedzie, powiadam ci, Gimli, synu Gloina, że będziesz miał ręce pełne złota, a mimo to złoto nigdy nie zdobędzie nad tobą władzy"175. Słowa przyniesione od niej przez Gandalfa176 nie są przepowiednią, ale raczej informacją o pewnych wydarzeniach i przypomnieniem dawnych przepowiedni. Po przybyciu Szarej Drużyny, Gimli w rozmowie z Merrym mówi, że w Rivedell otrzymano wiadomość, iż Aragorn potrzebuje wsparcia swoich krewniaków i zastanawia się, czy ta wieść nie nadeszła od Gandalfa. Legolas jednakże odpowiada, że raczej przysłała ją Galadriela, "umiejąca zgadywać pragnienia i czytać w sercach" i powiadamiająca za pośrednictwem Gandalfa o jeździe Szarej Kompanii z Północy177.
   Zarówno słowa przeznaczone przez nią dla Aragorna jak też dla Legolasa oraz Gimlego, są wieściami. Pierwsze jest przesłaniem o spieszącej pomocy i przypomnieniem o Ścieżce Martwych, drugie przestrogą, jak mówi później sam elf, wspominając głos mew usłyszany w Pelargirze "Czyż piękna Pani z Lorien nie ostrzegała mnie przed nim?"178. Są też wezwaniem i radą, podobnie jak słowa, usłyszane we śnie przez synów Denethora179. Dla samych śniących są one niezrozumiałe, podobne słowom Pytii; nie są przepowiednią lecz wyrocznią, radą i wskazówką udzieloną przez Opatrzność Gondorczykom. Nikt nie podaje ich w wątpliwość i nie są uznane za działanie Nieprzyjaciela. "Wiersze - proroctwa zawsze traktowane są przez swych adresatów jako wypowiedzi, które nie mogą przekłamać rzeczywistości"180. Ich autorytatywna prawdziwość, podobnie jak i prawdziwość innych podobnych wierszy nie można tłumaczyć jedynie przynależnością ich do utworów artystycznych. Poetyckość, mowa wiązana jest jedynie czynnikiem wzmacniającym działanie danego proroctwa i bardziej dowodem jego prawdziwości, niż jej przyczyną.
   Przepowiednia Froda, dotycząca Sama, jest możliwa dzięki szczególnej sytuacji: odejścia Powierników za Morze, przejścia w inną sferę bytu, najpierw w transcendentalny odpoczynek, a potem w śmierć. Jest też ona pocieszeniem i przedstawieniem hobbitowi przyczyn, z powodu których musi pozostać. "Poza tym masz Różę i Elanor, a z czasem zjawi się mały Frodo, i mała Różyczka, i Merry, i Złotogłówka, i Pippin. Może jeszcze inni, których nie widzę w tej chwili. (...) Zostaniesz oczywiście burmistrzem, będziesz tę godność piastował tak długo jak zechcesz i zasłyniesz jako najlepszy w dziejach Shire'u ogrodnik. Będziesz odczytywał Czerwoną Księgę i podtrzymywał wśród hobbitów wspomnienie minionego wieku (...). Będziesz miał tyle pracy i tyle szczęścia, ile można mieć w Śródziemiu; przynajmniej twój rozdział w historii będzie do końca radosny!"181.
   Zarówno błogosławieństwa, jak i przepowiednie są słowami pochodzącymi od Iluvatara i nie wprowadzają, jak osobiste przysięgi oraz klątwy zmian w rzeczywistości świata przedstawionego. Nie przywołują jednak rzeczywistości realnej, lecz tylko możliwą, oraz jak w przypadku wyroczni odwołują się, poprzez swoją zagadkowość do już istniejącej rzeczywistości pozatekstowej, jak w przypadku wieści od Galadrieli, czy zagadki zesłanej we śnie Boromirowi. Rozwiązanie tej ostatniej nie wymaga interpretacji jej tekstu, ale podjęcia konkretnych działań - dotarcia do Rivendell, gdzie kryje się rozwiązanie dalszych zagadek. Tak jak i wyrocznie, proroctwa są wypowiedziami domagającymi się uzupełnienia bądź zestawienia z konkretną sytuacją; nabierają jednak mocy dopiero w działaniu, nie zaś działają same przez siebie. Mogą zaistnieć realnie o tyle, o ile podejmie się działania dążące do ich spełnienia. Nie wprowadzają jednak, tak jak przysięgi zmian w świecie przedstawionym, lecz uzupełniają jego obraz i wskazują właściwy sposób działania, zgodny z wolą Mocy, bądź Opatrzności. Przysięgi, takie jak przysięga Feanora, będąca efektem nieposłuszeństwa i pychy, dążą do naginania rzeczywistości i przekształcania jej według woli przysięgającego, bez zwracania uwagi, czy są zgodne z zamiarami Transcendencji, czy nie. Byłyby, więc pod tym względem, bliskie działaniom werbalnym czarnej sztuki.

© Karolina Stopa


1 Gerardus van der Leeuw, op. cit., s. 356.
2 ibidem, s. 370.
3 Bolesław Andrzejewski, op. cit, s. 141.
4 Wojciech J. Burszta, Mowa magiczna jako przejaw synkretyzmu kultury [w:] Język a kultura, op. cit., s. 97.
5 Gerardus van der Leeuw, op. cit, s. 355.
6 J.R.R. Tolkien, Listy, op. cit., s. 219-220.
7 Wyróżnienie moje [przyp. autorki]
8 ibidem, s. 220.
9 J.R.R. Tolkien, Drużyna Pieścienia, op. cit., s. 486.
10 ibidem, s. 475; przekład skorygowany.
11 J.R.R. Tolkien, O baśniach [w:] op. cit., s. 184-185; w oryginale występuje termin magician.
12 J.R.R. Tolkien, Silmarillion, op. cit., s. 187; przekład skorygowany, w oryginale sorcerer of dreadful power.
13 W języku polskim trudno oddać różnicę między sorcerer, nekromancer i wizard; tłumaczenie Marii Skibniewskiej, tak Hobbita, jak i Władcy Pierścieni oraz Silmarillionu oddaje to pierwsze jako "czarnoksiężnik", co nie oddaje w pełni ponurego i mrocznego odcienia necromancer. Paulina Braiter w swym tłumaczeniu Hobbita idzie za Skibniewską, natomiast Jerzy Łoziński w tłumaczeniu Władcy Pierścieni pisze o "Czarnym Magu". Warto może wspomnić, że Stanisław Barańczak użył określenia "czarnoksiężnik" jako ekwiwalentu angielskiego wizard (Ursula K. Le Guin, Czarnoksiężnik z Archipelagu, Wyd. Literackie Kraków 1983).
14 J.R.R. Tolkien, Silmarillion, op. cit., s. 187.
15 J.R.R. Tolkien, Morgoth's Ring, op. cit., s. 224.
16 J.R.R. Tolkien, The War of The Jewels, op. cit., s. 409.
17 J.R.R. Tolkien, Drużyna Pierścienia, op. cit., s. 282; przekład skorygowany; w oryginale evil things, dosłownie "rzeczy".
18 ibidem, s. 295.
19 J.R.R. Tolkien, Powrót Króla, op. cit., s.123; tłumaczenie skorygowane; w oryginale nie ma mowy o zaklęciach - Czarny Wódz wypowiada niezrozumiałe, ale niekoniecznie magiczne w potocznym sensie słowa (speaking in some forgotten tongue words of power and terror to rend both heart and stone).
20 J.R.R. Tolkien, Drużyna Pierścienia, op. cit., s. 287.
21 ibidem, s. 385, gdzie także nie ma mowy o "zaklinaniu".
22 ibidem, s. 385.
23 ibidem, s. 405.
24 J.R.R. Tolkien, The Treason of Isengard, HarperCollinsPublishers, London 1993, s. 175; Ryszard Derdziński, Sindarin, język Elfów Szarych [w:] Simbelmyne, nr specjalny, lato 1997, s. 52.
26 ibidem, s. 430; tłumaczenie skorygowane.
27 ibidem, s. 405.
28 ibidem s. 326.
29 J.R.R. Tolkien, Niedokończone Opowieści, op. cit., s. 308.
30 J.R.R. Tolkien, Silmarillion, op. cit., s. 124.
31 Hans Blumenberg, op. cit., s. 13.
32 J.R.R. Tolkien, Listy, op. cit., s. 223.
33 J.R.R. Tolkien, Silmarillion, op. cit., s. 43.
34 J.R.R. Tolkien, Niedokończone Opowieści, op. cit., s. 196.
35 J.R.R. Tolkien, Morgoth's Ring, op. cit., s. 367-431.
36 Por. słowa Aragorna do Arweny w Opowieści o Aragornie i Arwenie: "Nie na zawsze przykuci jesteśmy do kręgów świata, a poza nimi istnieje coś więcej niż wspomnienie" (J.R.R. Tolkien, Powrót Króla, op. cit., s. 438).
37 J.R.R. Tolkien, Silmarillion, op. cit., s. 43; tłumaczenie skorygowane.
38 J.R.R. Tolkien, Silmarillion, op. cit., s. 44, gdzie Strangers oddano nietrafnie jako "Przechodniów".
39 Hans Blumenberg, op. cit., s. 101.
40 ibidem, s. 102.
41 Szerzej na ten temat patrz: J.R.R. Tolkien, Powrót Króla, op. cit., s. 550, a także: Tom Shippey, The Road to Middle-Earth, Grafton, Londyn 1992, s. 18, 106, 111n.
42 J.R.R. Tolkien, Drużyna Pierścienia, op. cit., s. 80.
43ibidem, s. 356.
44 ibidem, s. 478.
45 J.R.R. Tolkien, Niedokończone Opowieści, op. cit., s. 307.
46 ibidem, s. 307.
47 Patrz: Anna Engelking, Magiczna moc słowa w kulturze ludowej [w:] Język a kultura, op. cit. s. 263.
48 Gerardus van der Leeuw, op.cit., s. 357.
49 Tj. według Sapira: głos, jego dynamikę, wymowę, słownictwo i styl; Edward Sapir, op. cit., s. 72n.
50 J.R.R. Tolkien, Drużyna Pierścienia, op. cit., odpowiednio ss. 103, 320, 134, 267 i 239.
51 ibidem, s. 129.
52 J.R.R. Tolkien, Powrót Króla, op. cit., s. 239.
53 J.R.R. Tolkien, Drużyna Pierścienia, op. cit., s.129.
54 J.R.R. Tolkien, Dwie wieże, op. cit., s. 390; patrz także: Drużyna Pierścienia, op. cit., s. 129.
55 J.R.R. Tolkien, Drużyna Pierścienia, s. 103, 320.
56 ibidem, s. 110, 133.
57 J.R.R. Tolkien, Powrót Króla, op. cit., s. 226.
58 J.R.R. Tolkien, Dwie wieże, op. cit., s. 54, 55.
59 ibidem, s. 429.
60 ibidem, s. 54.
61 J.R.R. Tolkien, Powrót Króla, op. cit., s. 552.
62 J.R.R. Tolkien, Drużyna Pierścienia, op. cit., odpowiednio ss. 172, 114, 281.
63 J.R.R. Tolkien, Drużyna Pierścienia, op. cit., s. 114.
64 J.R.R. Tolkien, Drużyna Pierścienia, op. cit., s. 507, Dwie wieże, op. cit., s. 427.
65 J.R.R. Tolkien, Drużyna Pierścienia, op. cit., s. 301.
66 ibidem, s. 471.
67 ibidem, s. 315.
68 ibidem s. 315.
69 J.R.R. Tolkien, A Elbereth Gilthoniel [w:] The Road Goes Ever On: A Song Cycle, Ballantine Books, New York, 1969, s. 65-66.
70 ibidem s. 315.
71 ibidem s. 450.
72 J.R.R. Tolkien, Powrót Króla, op. cit., s. 430.
73 J.R.R. Tolkien, Drużyna Pierścienia op. cit., s. 310.
74 J.R.R.Tolkien, Silmarillion, op. cit., s. 288.
75 ibidem, s. 15.
76 J.R.R. Tolkien, Drużyna Pierścienia, op. cit., s. 172.
77 Ryszard Przybylski, To jest klasycyzm, Czytelnik, Warszawa, 1978, s. 56.
78 ibidem, s.460.
79 ibidem, s. 489.
80 J.R.R. Tolkien, Niedokończone Opowieści, op. cit., s. 180.
81 J.R.R. Tolkien, Silmarillion, op. cit., s. 205; w oryginale a song of wizardry. Ze względu na niedokładności przekładu Marii Skibniewskiej posługuję się tu własnym, prozatorskim tłumaczeniem tej pieśni.
82 J.R.R. Tolkien, Silmarillion, op. cit., s. 13.
83 J.R.R. Tolkien, Silmarillion, op. cit., s.155.
84 Gerardus van der Leeuw, op.cit, s. 357.
85 J.R.R.Tolkien, The Lays of Beleriand, Grafton 1992, s. 251.
86 J.R.R. Tolkien, Drużyna Pierścienia, op. cit., s. 471.
87 ibidem, s. 496.
88 J.R.R. Tolkien, Silmarillion, op. cit., s. 169.
89 J.R.R. Tolkien, Drużyna Pierścienia, op. cit., s. 115.
90 J.R.R. Tolkien, Powrót króla, op. cit., s. 238.
91 ibidem, s. 235.
92 ibidem, s. 239.
93 J.R.R. Tolkien, Dwie wieże, op. cit., s. 331.
94 J.R.R. Tolkien, Drużyna Pierścienia, op. cit., s. 337.
95 ibidem, s. 129, 134.
96 J.R.R. Tolkien, Dwie wieże, s. 225.
97 ibidem, s. 225.
98 Dorota Gostyńska, Retoryka z piekła rodem, [w:] Retoryka antyczna i jej dziedzictwo, Polskie Towarzystwo Filologiczne, Warszawa 1996, s. 147.
99 ibidem, s. 148.
100 J.R.R. Tolkien, Silmarillion, op. cit., s. 76.
101 ibidem, s. 94.
102 Gerardus van der Leeuw, op.cit, s. 132.
103 ibidem, s. 139.
104 J.R.R. Tolkien, Drużyna Pierścienia, op. cit., s. 300.
105 J.R.R. Tolkien, Powrót Króla, op. cit., s. 38.
106 ibidem, s. 114, J.R.R. Tolkien, Dwie wieże, op. cit., s. 353.
107 J.R.R. Tolkien, Silmarillion, op. cit., s. 90.
108 J.R.R. Tolkien, The names of Sons of Feanor with the legend of the fate of Amrod, [w:] The Peoples of Middle-earth, HarperCollinsPublishers, 1996, s. 353n.
109 J.R.R. Tolkien Morgoth's Ring, op. cit., s. 214n.
110 Arystoteles, Fizyka, II, 8, 199a, przeł. Kazimierz Leśniak, [w:] Dzieła wszystkie, t.2, PWN, Warszawa 1990, s.60.
111 Jadwiga Puzynina, op.cit, s. 25.
112 J.R.R. Tolkien, Dwie wieże, op. cit., s. 108.
113 J.R.R. Tolkien, Drużyna Pierścienia, op. cit., s. 193.
114 ibidem, s. 193.
115 ibidem, s. 193.
116 ibidem, s. 193.
117 ibidem, s. 180.
118 ibidem, s. 197.
119 ibidem, s. 194, tłumaczenie dosłowne. By oryginału można oddać jako "na" lub jako "przez". Wzmianka o wierzbie może być odwołaniem do poprzedniej opresji ze Starą Wierzbą, z której wybawił hobbitów Tom.
120 ibidem, s. 194; w oryginale harken now and hear us i ...for our need is near us, z wzmacniająca aliteracją.
121 ibidem, s. 194.
122 ibidem, s. 195.
123 ibidem, s. 195.
124 Joanna Kokot, Funkcje kulturowe wypowiedzi artystycznych w The Lord of the Rings [w:] J.R.R.Tolkien. Recepcja polska, red. Jakub Z. Lichański, Wydawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego, Warszawa 1996, s. 91.
125 J.R.R. Tolkien, Drużyna Pierścienia, op. cit., s. 78.
126 ibidem, s. 337.
127 J.R.R. Tolkien, Powrót Króla, op. cit., s. 248.
128 W oryginale przysięgać on it i by it, tj. w bezpośrednim kontakcie z przedmiotem, obdarzonym mocą lub gwarantującym przysięgę (por. obyczaj kładzenia ręki na mieczu lub krzyżu) i bez takiego kontaktu.
129 J.R.R. Tolkien, Dwie wieże, op. cit., s. 276-277, przekład skorygowany.
130 J.R.R. Tolkien, Dwie wieże, op. cit., s. 304, przekład skorygowany.
131 J.R.R. Tolkien, Powrót Króla, op. cit., s. 280, przekład skorygowany.
132 Gerardus van der Leeuw, op. cit. s. 361.
133 Mat. 5, 34 - 37; domysł, że te słowa Pisma Świętego wyznaczają stosunek Tolkiena do przysiąg, także w świecie przedstawionym jego dzieła, jest bardzo prawdopodobny.
134 J.R.R. Tolkien, Silmarillion, op. cit., s. 95.
135 J.R.R.Tolkien, Morgoth's Ring, op. cit., s. 112, tłum. Ryszard Derdziński, [w:] Simbelmyne nr 2 z 1998 r.
136 J.R.R. Tolkien, Silmarillion, op. cit., s. 203.
137 ibidem, s. 229.
138 ibidem, s. 127; przekład skorygowany.
139 ibidem, s. 102; przekład skorygowany.
140 ibidem, s. 310.
141 ibidem, s. 309; przekład skorygowany.
142 ibidem, s. 182; przekład skorygowany.
143 J.R.R. Tolkien, Drużyna Pierścienia, op. cit., s. 373.
144 J.R.R. Tolkien, Niedokończone Opowieści, op. cit., s. 238- 239.
145 J.R.R. Tolkien, Powrót Króla, op. cit., s. 27.
146 J.R.R. Tolkien, Powrót Króla, s. 61-62; przekład skorygowany; zagubiony w polskim tłumaczeniu fakt, że Isildur nakłada klątwę własną mocą, jest bardzo istotny.
147 W oryginale Dead, co lepiej oddaje ich sytuację i status ontologiczny, niż "Umarli": nie żyją, ale nie dopełnili swego losu, tj. nie odeszli poza granice świata.
148 Gerardus van der Leeuw, op. cit, s. 360.
149 J.R.R. Tolkien, Silmarillion, op. cit., s. 201, gdzie wyraźny błąd przekładu.
150 ibidem, s. 223.
151 ibidem, s. 225.
152 ibidem, s. 101; przekład skorygowany.
153ibidem, s. 101-102; przekład skorygowany.
154 ibidem, s. 239, 255.
155 J.R.R. Tolkien, Niedokończone Opowieści, op. cit., s. 58.
156 ibidem, s. 59.
157 Za: Zygmunt Kubiak, Mitologia Greków i Rzymian, Bertelsmann Media, Warszawa 1997, s. 382.
158 Gerardus van der Leeuw, op. cit., s. 360.
159 J.R.R. Tolkien, Silmarillion, op. cit., s. 305.
160 J.R.R. Tolkien, Drużyna Pierścienia, op. cit., s. 373.
161 Oprócz błogosławieństwa ślubnego itp; por. J.R.R. Tolkien, Morgoth's Ring, op. cit., s. 209n.
162 J.R.R.Tolkien, Drużyna Pierścienia, op. cit., s. 494.
163 ibidem, s. 493; przekład skorygowany.
164 J.R.R. Tolkien, Powrót Króla, op. cit., s. 378.
165 Gerardus van der Leeuw, op. cit., s. 339.
166 J.R.R. Tolkien, Drużyna Pierścienia, op. cit., s. 474, 475, 476, przekład skorygowany.
167 J.R.R. Tolkien, Powrót Króla, op. cit., s. 422-423.
168 Lub prorokini; tekst oryginalny nie umożliwia stwierdzenia rodzaju.
169 J.R.R. Tolkien, Władca Pierścieni. Wiersze, przeł. Tadeusz A. Olszański, Amber, Warszawa 1998, s. 32.
170 J.R.R. Tolkien, Powrót Króla, op. cit., s. 418.
171 ibidem, s. 420.
172 J.R.R. Tolkien, Silmarillion, op. cit., s. 156.
173 ibidem, s. 26; przekład skorygowany.
174 J.R.R. Tolkien, Dwie wieże, op. cit., s. 94; przekład skorygowany.
175 J.R.R. Tolkien, Drużyna Pierścienia, op. cit., s. 494; przekład skorygowany.
176 J.R.R. Tolkien, Dwie wieże, op. cit., s. 130.
177 J.R.R. Tolkien, Powrót Króla, op. cit., s. 54.
178 ibidem, s. 188.
179 J.R.R. Tolkien, Drużyna Pierścienia, op. cit., s. 326.
180 Joanna Kokot, op.cit, s. 82.
181 J.R.R. Tolkien, Powrót króla, op. cit., s. 386.

Tekst został wygłoszony jako referat na konferencji poświęconej literaturze fantastycznej w Warszawie w maju 2000 roku.




wróć do spisu artykułów