Katarzyna Aust

SEMANTYKA W GRAMATYCE



   Gdy porównujemy oryginalny tekst dzieła literackiego z jego przekładem, spostrzegamy i wyróżniamy elementy, które je różnią: błędy, intencjonalne zmiany, niemożliwe do uniknięcia modyfikacje. Część z nich bez wątpienia wpływa na znaczenie tekstu: ilekroć dany wyraz nie posiada ścisłego odpowiednika w drugim języku, zajść musi mniej lub bardziej delikatne przesunięcie, rozszerzenie lub zawężenie znaczenia.
   Istnieją jednak też wyrazy, których z założenia, nawet w przekładzie bliskim filologicznemu, nie tłumaczy się dokładnie. To rodzajniki, operatory, konstrukcje gramatyczne występujące w języku oryginału, zaś obce językowi przekładu. Przeniesione żywcem do tego drugiego stwarzają wrażenie sztuczności, wręcz mogą sugerować, że ich użytkownik zbyt słabo opanował język, na który tłumaczy. Wszak już z kursu angielskiego dla początkujących wiemy, że zdanie "Has he done this?" tłumaczy się jako "Czy zrobił to?", a nie "Czy ma to zrobione?".
   W konsekwencji wyrazy i konstrukcje, o których mowa, często zostają zakwalifikowane jako "pełniące wyłącznie funkcję gramatyczną, pozbawione funkcji semantycznej". Zastąpienie ich przez inne, bardziej naturalne dla języka przekładu, nie bywa nawet postrzegane jako modyfikacja. Czy rzeczywiście nią nie jest? Odpowiedzi na to pytanie poszukany w analizie kilku fragmentów Władcy Pierścieni J.R.R.Tolkiena. Pierwszą ich grupę stanowią konstrukcje z zastosowaniem operatorów, drugą zaś - strony biernej.
   We wszystkich przypadkach fragment oryginalny został zestawiony z adekwatnymi fragmentami trzech istniejących polskich przekładów: Marii Skibniewskiej, Jerzego Łozińskiego i Cezarego i Marii Frąców, w takiej właśnie kolejności.

Operator gramatyczny

   Podczas rozmowy z Frodem na jego pytanie 'And what do you wish?', tyczące przyszłości elfów, Galadriel odpowiada: "That what should be shall be"[i]. Tłumacze przekładają to jako: "Aby się stało, co się stać musi"[ii], "Będzie to, co być musi"'[iii], i: "Aby stało się to, co stać się musi"[iv].
   Skibniewska i Frącowie trafnie tłumaczą that jako aby. Łoziński przypisał mu funkcję podmiotu, i pominął w przekładzie. Oryginalne zdanie logicznie jest odpowiedzią na pytanie Froda, gramatycznie zaś jego dopełnieniem. Po rozwinięciu brzmiałoby: '[I wish] that what should be shall be'. Przekład Łozińskiego albo jest parafrazą, albo musi tu zostać uznany za błędny. Byłby on uprawniony, gdyby dwa człony oryginalnego zdania dzielił przecinek. Wówczas logiczna pauza między składowymi zdaniami eliminowałaby spójnikową funkcję that, pozostawiając mu funkcję podmiotu.
   Dlaczego ten szczegół jest szczegółem bardzo istotnym? Otóż rozstrzyga on o tym, jak sama pani elfów postrzega swe słowa wypowiedziane do hobbita. Jeśli, jak to jest w oryginale, oraz w przekładach Skibniewskiej i Frąców, odpowiada dokładnie na jego pytanie, to znaczy, że traktuje poważnie samo pytanie, i swego rozmówcę. Jeśli nie udziela na nie odpowiedzi, to znaczy, że lekceważy zarówno Froda, wypowiedziane teraz słowa, jak i swój wybór. Ta zaś z kolei kwestia wiąże się z błędem znacznie poważniejszym, który powtarza się we wszystkich trzech przekładach.
   Should, jeśli nie traktujemy go jako czysto gramatycznego operatora, oznacza tyle, co powinno - nie: musi, w żadnym wypadku nie w tym kontekście. Galadriel mówi tu o powinności, co znajduje wyraźne potwierdzenie w jej następnych słowach. Mówi o wyborze, którego elfy - w ich liczbie ona sama - dokonają pomimo bolesnych dla nich konsekwencji, ponieważ wiedzą, że jest to wybór właściwy, moralnie słuszny. Oryginał opowiada więc o świadomym wyborze w obliczu zła, o zła tego odrzuceniu, o zgodzie nie tylko na ryzyko (które walka niesie dla wszystkich wolnych ludów), lecz na ofiarę dla elfów nieuniknioną nawet w sytuacji najpełniejszego zwycięstwa - rezygnację nie tylko z własnej wielkości, z władzy i mocy, lecz w ogóle ze świata Śródziemia. Tolkienowska Galadriel przedkłada to wszystko nad akceptację zła i poddanie się jego władzy, niezależnie, czy miałoby to być uznanie panowania Saurona, czy "tylko" przejęcie jego Pierścienia.
   Przekłady zamiast tego ukazują jakąś fatalistyczną akceptację nadchodzących zdarzeń, "tego, co być musi". Logiczną konsekwencją takiego zachowania byłoby przyjęcie "nieuniknionej" władzy Saurona, jeśli nie chętnie, to w każdym razie bez oporu - bierna akceptacja zdarzeń prowadzących do panowania zła, czyli de facto akceptacja zła. Tymczasem jedyną rzeczą, jaką Galadriel tu rzeczywiście akceptuje, jest powinność, wynikająca z jej miejsca w porządku świata.
   "You cannot pass"[v] - mówi Gandalf do Balroga na moście w Morii. W obu starszych polskich przekładach pojawia się w tym miejscu zdanie: "Nie przejdziesz". Z pewnością brzmi ono lepiej, niż brzmiałoby dosłowne tłumaczenie: "Nie możesz przejść" - jest krótsze i bardziej zwarte, niesie większą siłę, zdaje się bardziej naturalne, zważywszy sytuację, w jakiej pada: wąski most nad przepaścią, bez odpoczynku po walce i forsownej ucieczce, wobec szarżującego przeciwnika, który może w ciągu chwil unicestwić całą Drużynę (i Misję).
   Jeśli uznamy, że cannot z oryginału pełni wyłącznie funkcję operatora gramatycznego, to tłumaczenie podane przez Skibniewską i Łozińskiego jest też całkiem uprawnione. Dwie rzeczy jednak zwracają tu uwagę. Po pierwsze, Tolkien użył formy mocnej cannot, chociaż sytuacja całkowicie usprawiedliwiałaby użycie skróconej formy can`t. Więcej: gdyby Gandalf wypowiadał te słowa w pośpiechu i wśród emocji, musiałby powiedzieć can`t - istnienie tej formy jest właśnie fonetyczną konsekwencją pospiesznej wypowiedzi. Użycie w takiej wypowiedzi dłuższej formy mocnej jest prawie niemożliwe artykulacyjnie. Oryginalna kwestia Gandalfa z pewnością nie została wykrzyczana w pośpiechu, a więc i w przekładzie nie powinna być w taką zmieniana.
   Ponadto, chcąc jedynie wprowadzić czas przyszły z przeczeniem, autor miałby do wyboru dwa bardziej naturalne w tej sytuacji operatory: will not (won`t), lub shall not (shan`t). Gdyby jednak zdecydował się na któryś z nich, słowa Gandalfa zmieniłyby znaczenie: stałyby się zapowiedzią tego, co się stanie - albo deklaracją bardzo pewnego siebie czarodzieja, całkowicie przekonanego, że zdoła zatrzymać Balroga, albo wykrzyczaną w pośpiechu i może nawet przestrachu pogróżką, niekoniecznie mającą jakiekolwiek pokrycie w rzeczywistości.
   Nie są ani jednym, ni drugim. Gandalf nie mówi tu z pozycji silniejszego (choć ostatecznie się nim okaże), ani też bardziej zdesperowanego. Mówi z pozycji strażnika ładu świata, wysłannika Potęg, które stoją ponad nim i ponad Balrogiem. Dlatego nie mówi doń o faktach, lecz o prawach. W istocie to "Nie możesz przejść" jest silniejsze, niż "Nie przejdziesz". Ta druga formuła uzależnia wszystko od samego Gandalfa. Może on zwyciężyć nad Balrogiem, lecz to wcale nie jest przesądzone. Z późniejszej relacji czarodzieja dowiadujemy się, że istotnie nie było - a w każdym razie nie było przesądzone za sprawą osobistej mocy Gandalfa. Walka bowiem okazuje się długa, siły w niej wyrównane. Ostatecznie Gandalf niszczy fizycznie swego przeciwnika, ale i jego fizyczna postać zostaje zniszczona podczas tej walki. Jeśli może powrócić, to nie własną mocą. Dowodem są jego własne słowa: "Naked I was sent back - for a brief time,until my task is done"[vi].
   Formuła "You cannot pass" odwołuje się do tych właśnie sił, które stoją za Gandalfem (Valarowie, może Eru). To one gwarantują ład świata, w którym Balrog, płomień Udun, ma już wyznaczone miejsce - to, które sam sobie wybrał, przystając w Pierwszej Erze na służbę Morgotha. Nie oznacza to bynajmniej, by automatycznie został przez te same potęgi trwale zatrzymany w głębinach Morii, czy odarty z groźnej cielesnej postaci. Ale na tej podstawie Gandalf, płomień Anor, ma zarazem prawo, obowiązek i władzę( również w znaczeniu: moc, zdolność) przeciwstawienia się mu.
   W przekładzie Frąców słowa Gandalfa zostały raz przełożone jako: "Nie możesz przejść"[vii], lecz już w chwilę później, gdy w oryginale powtarza on to samo, w ich przekładzie mówi: "Nie przejdziesz".
    To samo Gandalf powtórzy w bramie Minas Tirith wobec wodza Nazgul. "You cannot enter here"[viii] także i tu zostaje zmienione w obu przekładach. M. Skibniewska tłumaczy "Nie wejdziesz!"[ix], J. Łoziński podobnie: "Nie wjedziesz tutaj!"[x] (wykrzyknik wprowadzony przez oboje tłumaczy, w oryginale nie występuje). Po raz kolejny oryginał mówi o prawach, zaś przekład o faktach. Tymczasem to prawa są silniejsze - one bowiem są uniwersalne, gdy fakty - singularne.
   Aragorn, zwracając się na powrót ku mostowi w Khazad-Dum, gdzie Gandalf walczy z Balrogiem, woła: 'He cannot stand alone!'[xi], i skacze z powrotem na most, by przyłączyć się do walki. Jego śladem idzie Boromir. Dlaczego właśnie ci dwaj? Czy pozostali członkowie drużyny są zbyt przerażeni? Hobbici zapewne tak, lecz już Gimli w żadnej innej sytuacji nie cofa się przed walką. Legolas bez wyraźnego lęku strzeli w ciemny kształt Nazgula (co prawda, zabije tylko jego wierzchowca). Brawurę Boromira można tłumaczyć jego niewiedzą, lecz Aragorn z pewnością wie, jaki wróg stoi na moście. Mimo to staje do walki, ze słowami bardzo podobnymi do wypowiedzianych przez Gandalfa.
   Sądzę, że ponownie zostało tu przywołane prawo - tym razem bardziej szczegółowe, dotyczące konkretnej sytuacji: rycerzowi nie wolno opuścić dowódcy czy suzerena na polu bitwy, jak długo ten żyje i walczy. To dlatego do walki stają Aragorn i Boromir (obaj, warto zauważyć, ze swymi rodowymi zawołaniami bojowymi) - po prostu oni właśni są rycerzami. Elf i krasnolud rycerzami nie są, i nie ma to nic wspólnego z ich odwagą (niewątpliwą) i umiejętnościami bojowymi (imponującymi).
   W przekładach widzimy odpowiednio: "Nie, on nie będzie walczył tak sam jeden!"[xii], "Nie zostawimy go samego!"[xiii], i "Sam nie będzie walczył!"[xiv]. W tym przypadku J. Łoziński, zmieniając wypowiedziane słowa, zachował ich znaczenie, również to nie wypowiedziane wprost. Ze względu na kontekst pozostałe dwie wypowiedzi są również czytelne, ta jednak najlepiej podkreśla intencję mówiącego.

Konstrukcje strony biernej

   Kolejnym elementem często traktowanym tylko jako gramatyczna cecha struktury danego języka, bez znaczenia merytorycznego, jest znacznie częstsze w angielskim niż w polskim występowanie konstrukcji biernych. W polszczyźnie praktycznie nie występują one w języku potocznym, a i w literackim tylko sporadycznie. Stąd zastępowanie ich w przekładzie przez konstrukcje czynne bądź zwrotne nie bywa nawet traktowane jako modyfikacja. Zwykło się traktować ten zabieg jako nieodłączny element tłumaczenia, nie wchodzący na płaszczyznę semantyki.
    'Naked I was sent back - for a brief time, until my task is done'[xv] - mówi Gandalf do Aragorna, Gimlego i Legolasa. "Nagi zostałem przywrócony światu na krótki tylko czas, póki nie dopełnię swego zadania."[xvi]; "Nago zostałem tutaj przywrócony, na krótki tylko czas, potrzebny, abym mógł wypełnić swoje zadanie."[xvii] - brzmi to zdanie w przekładach Skibniewskiej i Łozińskiego. Frącowie modyfikują jego pierwszą część: "Nagi wróciłem - na krótki czas - póki nie wypełnię swego zadania."[xviii]
   Tak oryginał, jak i dwa pierwsze przekłady zaznaczają rzecz istotną: Gandalf jest wysłannikiem. Powraca do Śródziemia nie za sprawą własnej mocy. Uważny czytelnik może już w LOTR znaleźć informację, potwierdzoną i rozwiniętą w QS oraz Unfinished Tales, iż Istari - Gandalf, Saruman, Radagast i pozostali, nie wymieni tu z imion czarodzieje - są wysłannikami Władców Zachodu (Valarów). To oni, nietrudno się domyślać, są "mocodawcami" Gandalfa, poprzez ich interwencję zostanie on przywrócony do życia, i obdarzony w ramach swej misji większą, niż uprzednio mocą (lub może uprawniony do jej używania).
   Przekład Frąców nie ukazuje tego. Gandalf u nich po prostu "wrócił". Jak, w jaki sposób? Jeśli jego własne możliwości pozwalają mu na niemal natychmiastowe odrodzenie się po fizycznej śmierci, to nie tylko jest znacznie potężniejszy od Saurona, ale nawet i od samego Morgotha. W takiej sytuacji jego poświęcenie na moście w Morii przestaje być poświęceniem - nie ma mowy bowiem o ofierze tam, gdzie nie ma nic do stracenia, gdzie nie ma nawet ryzyka. Więcej: na prawdopodobieństwie traci wówczas cała fabuła powieści. "Niezniszczalny" Gandalf mógłby bowiem po prostu stanąć do otwartej konfrontacji z Sauronem, niczego nie ryzykując: w razie przegranej po prostu wracałby po kilku dniach, potężniejszy jeszcze niż uprzednio, i gotów do nowej walki. W razie wygranej zaś posłałby Saurona jeśli nie w trwały niebyt, to na pewno przynajmniej w tysiącletnie zapomnienie - wystarczająco wiele czasu, by komfortowo i spokojnie zniszczyć Pierścień bez mozolnej wędrówki i hord orków na karku
   Gandalf komentuje przygodę Pippina z palantirem słowami:
   'But mark this! You have been saved, and all your friends too, mainly by good fortune, as it is called.'[xix]
   
W przekładach :
   "Ocalałeś, a wraz z tobą ocaleli twoi przyjaciele jedynie szczęśliwym trafem, jak to się potocznie mówi."[xx]
   "Uratowałeś się, a wraz z tobą wszyscy twoi przyjaciele, tylko szczęśliwym zrządzeniem losu, jak się powiada."[xxi]
   "Ocaliłeś skórę i wszyscy twoi przyjaciele wyszli bez szwanku głównie za sprawą szczęśliwego trafu, jak to się mówi."[xxii]
   W oryginalnym tekście ani przez chwilę nie można wątpić, że siła, której Pippin zawdzięcza swe ocalenie, nie jest z nim tożsama. Hobbit został ocalony: nie uratował się sam. Gandalf pośrednio mówi o istnieniu tej siły sprawczej: good fortune, as it is called. Zaimek it jest tu właśnie jej oznaczeniem, nie wyrazem pustym semantycznie (takim byłby w określonych zwrotach typu 'it is said' - "mówi się", tłumaczonych na polski jako zdania bezpodmiotowe). W zdaniu 'it is called' zaimek musi odnosić się do konkretnego rzeczownika, wymienionego w sąsiednim zdaniu czy członie zdania złożonego.
   Przekład Skibniewskiej mówi, że Pippin ocalał: brak tu gramatycznego wskazania na jakikolwiek agens. Dwa następne przekłady jeszcze bardziej oddalają się od oryginału: na poziomie struktury gramatycznej sugerują, że to Pippin jest agensem, czynnikiem działającym - sprawcą własnego ocalenia. Dodatkowo do zmiany znaczenia przyczynia się potraktowanie zaimka it jako pustego semantycznie: gdy w oryginale nie było wątpliwości, że Pippina ratuje jakaś siła poza bohaterami i ich oponentami - 'good fortune, as it is called', to z przekładów dowiadujemy się tylko, że Pippin ratuje się "szczęśliwym przypadkiem, jak to się mówi".
   Taka sama sytuacja zastąpienia w przekładzie strony biernej przez zwrotną zachodzi we fragmencie bezpośrednio po zniszczeniu Pierścienia, gdy czytelnik widzi oczami Sama, iż:

The burden was gone. His master had been saved; he was himself again, he was free.[xxiii]

W przekładach:

Zadanie zostało wykonane, Frodo ocalony, taki jak dawniej, wolny[xxiv]

Jego pan ocalał i na powrót był sobą, wolny od ciężaru[xxv].

   Skibniewska pozostaje bliżej literalnego znaczenia oryginału. Co prawda dalej w toku opowieści dowiemy się, że Frodo wcale nie jest "taki jak dawniej", ale w obecnym momencie taka obserwacja (ze strony Sama, w żadnym razie nie dysponującego wiedzą doskonałą) jest całkowicie na miejscu.
   Łoziński kontaminuje dwie informacje: the burden was gone, i he was free, zastępując je przez: [był] wolny od ciężaru. Jednakże fakt, że dokonano tu kontaminacji, widoczny jest dopiero przy porównaniu z tekstem oryginału. Czytelnik obcujący wyłącznie z przekładem dowiaduje się zeń o uwolnieniu hobbita od ciężaru - czy to Pierścienia, czy całej Misji - ale nie o tym, że Frodo w tym momencie stał się najzwyczajniej, po prostu wolny. Tymczasem stwierdzenie he was free jest logiczną kontynuacją i rozwinięciem poprzedzającego je he was himself again. Mówią one o czymś, co można chyba bez ryzyka popełnienia nadużycia nazwać uwolnieniem z opętania, czy też uzdrowieniem, a ściślej początkiem uzdrowienia, które dopełni się w Amanie. Warto w tym momencie zwrócić uwagę, że Tolkien definiuje uzdrowienie [recovery] właśnie jako odzyskanie możliwości jasnego spojrzenia[xxvi], a więc i oceny.
   Poprzez ścisłe związanie przymiotnika wolny z dopełnieniem od ciężaru przekład Łozińskiego odbiera mu powyższe ogólne znaczenie.
   Największą jednak modyfikację wprowadza właśnie wyeliminowanie strony biernej.
   Zastąpienie jej przez zwrotną zwykle nie bywa w przekładach z języka angielskiego na polski traktowane jako zmiana merytoryczna, lecz tylko element ujmowania tej samej treści w strukturach gramatycznych innego języka. Strona bierna nie jest dla polszczyzny tak naturalną i często używaną, jak to dzieje się w języku angielskim, dlatego zastępowanie konstrukcji biernych przez czynne i zwrotne jest właśnie postępowaniem, jakiego z reguły oczekuje się w tłumaczeniu, o ile ma ono wychodzić poza zakres gramatycznych wprawek na elementarnym kursie języka.
   W powyższym przykładzie jednak Skibniewska jednak nie idzie tym śladem. Unika ostentacyjności rzadkiej w polszczyźnie konstrukcji, nie powtarzając jej tak, jak to ma miejsce w oryginale. W jej przekładzie fraza zawiera tylko jedno orzeczenie, tak logicznie jak i gramatycznie obejmujące większą liczbę podmiotów. Można by ją uzupełnić jako: Zadanie zostało wykonane, Frodo [został] ocalony, [był] taki jak dawniej, [był] wolny.
   Jak już zostało powiedziane, konstrukcja bierna wskazuje, że gramatyczny podmiot nie jest tożsamy z agensem, który wciąż istnieje w sferze domysłów, nie nazwany z imienia, ale subtelnie wskazany. Jeśli mówimy, że ktoś "ocalał", to możemy sądzić, iż zawdzięcza to samemu sobie, czy też ślepemu przypadkowi. Jeśli powiemy "had been saved" czy też "został ocalony", sugerujemy, że ocalił go ktoś inny.
   Tak właśnie jest z Frodem. Wszak w ostatnim momencie okazuje się on niezdolny do aktu zniszczenia Pierścienia. W tym momencie los hobbita zdaje się przypieczętowany. Wątpliwe, by zdołał za chwilę oprzeć się przybywającym Upiorom Pierścienia. Jeśli nawet to uczyni, to już jako ich nowy pan, drugi Sauron. W obu przypadkach właściwie już nie istnieje jako hobbit Frodo Baggins. Tymczasem zostaje ocalony - lecz już nie przez własne działanie. Rozpaczliwy atak Golluma można uznać za przypadek, ale przypadek w LOTR to tylko nazwa używana dla określenia rzeczy, których znaczenia i związków mówiący nie rozumie. Jeśli to słowo padnie z ust samego Gandalfa, to zawsze opatrzone kwantyfikatorem "as it is calledt" - "jak to jest zwane". Dla niego, Maia, świadomego praw świata i obecności potęg w nim działających, przypadek nie istnieje. Z pewnością nie jest ślepym przypadkiem obecność Golluma w krytycznym momencie. Zbyt wiele decyzji do niej doprowadziło: najpierw litość Bilba, potem ujęcie żywego Golluma przez Aragorna, pobłażliwość leśnych elfów, która dała ich więźniowi możliwość ucieczki, miłosierdzie i zaufanie Froda, później Faramira, raz jeszcze Froda, wreszcie Sama. Tak, jak powiedział Gandalf, Gollum ma tu swą rolę do odegrania, jeśli nawet tej roli nie jest świadom ani on sam, ani ci wszyscy na jego drodze, którzy jej odegranie mu umożliwili.
    Podczas analizy wpływu zmiany strony gramatycznej na znaczenie tekstu uparcie powraca ten sam wątek: wątek siły sprawczej działającej poza bohaterami. Możemy bez ryzyka nadużycia nazwać ją Opatrznością: w kontekście Silmarillionu nie jest jasne co najwyżej, czy owa siła działająca u kresu Trzeciej Ery to Valarowie, czy sam Eru Iluvatar. Nie musimy udzielać odpowiedzi na to szczegółowe pytanie. Wystarczający jest sam fakt istnienia tej siły: fakt wyraźnie zaakcentowany w oryginalnym LOTR; nie tylko możliwy do odczytania z kontekstu, ale obecny w samym tekście dzieła.

Krótkie podsumowanie

   Jak widać, konsekwencje zastąpienia oryginalnych konstrukcji gramatycznych innymi, bardziej typowymi dla polszczyzny, wykraczają poza płaszczyznę gramatyki samej w sobie. To, co mogło nawet nie zostać uznane za zabieg translatorski, a za oczywistą konieczność, głęboko ingeruje w znaczenie tekstu. Ingeruje - i, przynajmniej o omawianym wypadku, zasadniczo spłyca zawarty w nim przekaz. Na pozór we wszystkich ukazanych fragmentach mówi się o tych samych faktach. Jednak w chwili, w której zostają one ujęte w inne słowa, inne stają się ich implikacje. Coś z kompletności Tolkienowskiego świata ginie w przekładzie.

© Katarzyna Aust


[i] LOTR,356.
[ii] WP(S), I/479.
[iii] WP(Ł), I/540.
[iv] WP(F), I/345.
[v] LOTR, 322.
[vi] LOTR, 491.
[vii] WP(F), I/312-313.
[viii] LOTR, 811.
[ix] WP(S), III/123.
[x] WP(Ł), III/141.
[xi] LOTR, 332.
[xii] WP(S), I/434.
[xiii] WP(Ł), I/489.
[xiv] WP(F), I/313.
[xv] LOTR, 491.
[xvi] WP(S), II/129.
[xvii] WP(Ł), II/147.
[xviii] WP(F), II/101.
[xix] LOTR, 579.
[xx] WP(S), II/245.
[xxi] WP(Ł), II/285.
[xxii] WP(F), II/186.
[xxiii] LOTR,926.
[xxiv] WP(S), III/281.
[xxv] WP(Ł), III/318.
[xxvi] J.R.R.Tolkien: On Fairy Stories, w: The Monsters & the Critics, London 1997.
[xxvii] Ze względu na praktykę przyjętą przez wydawnictwo rok wydania jest tylko nominalny. Faktycznie w ciągu następnych lat stale ukazywały się dodruki z sukcesywnie wprowadzanymi poprawkami redakcyjnymi, odróżnialne od pierwszej wersji tylko poprzez analizę tekstu. Natomiast w drugim wydaniu (2001r) znów pojawiają się błędy wyeliminowane już w dodrukach pierwszego.


BIBLIOGRAFIA
W przypisach stosuję skróty powszechnie przyjęte w literaturze tolkienistycznej, jednak wielość polskich przekładów i charakter tej pracy wymusiły dodatkowo zaznaczenie w skrótach nazwisk poszczególnych tłumaczy.
Ze względu na liczbę edycji samo podanie roku i miasta wydania nie identyfikuje ich wystarczająco, stąd w bibliografii dodatkowo wprowadzam nazwy wydawnictw. Skróty w przypisach odnoszą się do tych samych edycji.
LOTR J.R.R.Tolkien: The Lord of the Rings, London 1995, HarperCollins Publishers.
WP(S),I J.R.R.Tolkien: Władca Pierścieni, tłum. M.Skibniewska, Warszawa 1996, Warszawskie Wydawnictwo Literackie MUZA S.A. T. 1 - Wyprawa.
WP(S),II jw. T. 2 - Dwie Wieże.
WP(S),III jw. T. 3 - Powrót Króla.
WP(Ł),I J.R.R.Tolkien: Władca Pierścieni, tłum. J.Łoziński, Poznań 1996[xxvii], Zysk i S-ka.
T. 1 - Bractwo Pierścienia
WP(Ł),II jw. T.2 - Dwie Wieże.
WP(Ł),III jw. T.3 - Powrót Króla.
WP(F),I J.R.R.Tolkien: Władca Pierścieni, tłum. M.Frąc, C.Frąc, Warszawa 2002, Amber. T.1 - Drużyna Pierścienia
WP(F),II jw. T.2 - Dwie Wieże
J.R.R.Tolkien: On Fairy Stories, w: The Monsters & the Critics, London 1997




wróć do spisu artykułów