Agnieszka Szurek

SPRAWIEDLIWOŚĆ I PRAWO W ŚWIECIE TOLKIENOWSKIEGO LEGENDARIUM



   Silmarillion, Hobbita i Władcę Pierścieni traktuje się zwykle jako odrębne utwory, nie jako kolejne tomy jednego wielkiego dzieła. Chociaż razem tworzą spójną mitologię, różnią się znacznie perspektywą opisu, tematyką i stylem. Tolkien określał zbiór swoich zarówno wydanych jak i niewydanych utworów dotyczących historii Śródziemia mianem "legendarium"; niekiedy również używał tytułu Silmarillion - otrzymał go później wydany pośmiertnie zbiór, zawierający jednak znikomą część dorobku autora.
   Badanie całości Tolkienowskiego legendarium jest ogromnym wyzwaniem metodologicznym. W przypadku Silmarillionu mamy do czynienia z utworem, który powstał nie w ciągu kilku bądź kilkunastu lat ciągłej pracy, lecz tworzony był przez ponad pół wieku. Tolkien jednak, o czym świadczą jego listy, uważał Silmarillion i Władcę Pierścieni za całość [1] i nalegał, aby opublikować je jako jedną książkę. Fabuła Władcy Pierścieni wspiera się na wątkach z obszernego legendarium Silmarillionu; również wiele wcześniejszych opowieści znajduje zakończenie dopiero w szczegółowej relacji z Wojny o Pierścień (tak na przykład powrót Galadrieli za Morze kończy historię Buntu Noldorów). Z drugiej strony, praca nad Hobbitem i Władcą Pierścieni sprawiła, że Tolkien wprowadził do istniejących wcześniej opowieści nowy krąg zagadnień, nadał nową wymowę opisanym wcześniej wydarzeniom, rozwinął wiele ledwie zarysowanych wątków lub dopisał nowe epizody.
   Dla tematu sprawiedliwości istotne są przede wszystkim zmiany, które Tolkien poczynił - w drugiej połowie lat czterdziestych, kiedy Władca Pierścieni był na ukończeniu - w legendach o stworzeniu świata. W poprzednich wersjach muzyka Ainurów nabierała kształtu w miarę powstawania, za sprawą Ilúvatara stając się realnie istniejącym światem. W nowym ujęciu opowieści muzyka przybiera postać wizji, której dopiero Ilúvatar swoim słowem Eä! (niech się stanie!) nadaje życie i rzeczywisty byt. Nowa wersja wyraźniej uwydatniała tę cechę Tolkienowskiego mitu, która odróżniała go biblijnej historii stworzenia świata. W chwili, w której Ilúvatar wypowiada swoje "niech się stanie!", w świecie istnieje już zło, wprowadzone przez dysonanse, jakimi Melkor zakłócił harmonię muzyki Ainurów. Od pierwszej chwili swego istnienia Arda jest więc światem skażonym upadkiem, podczas gdy w Księdze Rodzaju podkreśla się doskonałość wszelkich stworzonych przez Boga rzeczy (A widział Bóg, że były dobre; Rdz 1,18). W Tolkienowskiej historii elfów i ludzi nie ma zatem raju, okresu całkowitego szczęścia i harmonii. We wszystkich wersjach jednak, o ile ziemia jest dziełem "aniołów" - Ainurów, to twórcą elfów i ludzi jest "Bóg" - Ilúvatar. Istoty "z natury" dobre zamieszkują więc świat "z natury" skazany na upadek i zepsucie.
   Drugi krąg zmian wiązał się przede wszystkim z pytaniami o początki zła. We wszystkich wersjach jego praprzyczyną jest bunt Melka/Melkora. Wcześniejsze opowieści są właściwie kroniką starć między dwoma obozami bogów, a chociaż jeden z nich broni prawowitej władzy, a drugi jej się sprzeciwia, metody walki w obu przypadkach bywają podobne. W pierwotnych wersjach Silmarillionu (pochodzących z lat 1918-1920) znajduje się na przykład relacja o tym, jak Valarowie zabili posła, wysłanego do nich przez nieprzyjaciela [2]. Fragmentu tego nie ma już w późniejszych redakcjach. W wersjach tworzonych w latach trzydziestych zło pojawia się w Błogosławionym Królestwie na skutek podszeptów Melka, punktem kulminacyjnym jest zaś kradzież Silmarilów i zabójstwo ojca Fëanora. Posłuszeństwo wobec prawa lub bunt przeciw niemu staje się granicą między postępowaniem Valarów a działaniem sił Ciemności. Duży nacisk jest położony na to, że ci, którzy stoją po stronie Światła, umieją poddać się wyrokowi prawa nawet jeżeli jest on nie po ich myśli. Ulmo i Tulkas, mimo że nie zawsze zgadzają się z wyrokami Manwëgo, podporządkowują się jego woli, kto bowiem chce być obrońcą prawowitej władzy przed buntownikami, nie może się sam przeciw niej buntować [3].
   Legendy z Silmarillionu, a zwłaszcza ich wcześniejsze wersje, powstałe w latach dwudziestych i trzydziestych, przedstawiają świat, którego dominującą cechą staje się to, że jest pełen zakazów, praw i narzucanych przez tradycję ograniczeń. Istnieją więzi rodowe, których nie można zerwać i granice między gatunkami, które bardzo trudno jest przekroczyć. Prawa własności, zakres władzy i przywileje każdej grupy są bardzo ściśle określone. Istnieją miejsca takie jak Doriath lub Gondolin, do których wstęp mają tylko uprzywilejowani. W wersji opowieści o upadku Gondolinu pochodzącej z roku 1920 (opartej na szkicach z lat 1916-1917 [4]) przyczyną zagłady ukrytego miasta elfów było zlekceważenie ostrzeżenia przysłanego przez boga - Ulma oraz zdrada siostrzeńca króla, Meglina, o którym szeptano, że miał krew orka w żyłach [5]. W wariancie tej samej historii pochodzącym z roku 1951 - a więc z okresu po ukończeniu pracy nad Władcą Pierścieni - Tolkien wprowadził całkowicie nowy wątek, związany z rozważaniami nad miejscem i rolą prawa.
   W szkicach pochodzących z lat dwudziestych znajdują się wzmianki o Eolu, który porwał siostrę władcy Gondolinu i zmusił ją, by została jego żoną. W wersji z 1951 roku Aredhela, siostra króla Gondolinu, Turgona, opuściła ukryte miasto i wyszła za mąż za Eola całkowicie dobrowolnie. [Streszczenie sprawy]:Kiedy ich syn, Maeglin, dorósł, zapałał chęcią poznania ojczyzny matki, jego ojciec pod żadnym pozorem nie chciał się jednak na to zgodzić. Korzystając z nieobecności Eola, Aredhela i Maeglin uciekli do Gondolinu. Eol szedł jednak ich tropem i w ten sposób trafił do twierdzy Turgona. Położenie Gondolinu było najpilniej strzeżonym sekretem elfów: każdy obcy, który wszedł w obręb miasta, musiał albo pozostać w nim na zawsze, albo ponieść śmierć. Turgon powitał siostrę, a także Meaglina i Eola, życzliwie, ale dał im wybór między śmiercią a pozostaniem w Gondolinie na zawsze. Eol oświadczył, że jego żona postąpi jak zechce, ale ani on, ani jego syn nie zgadzają się na postawione warunki. Podkreślił, że nie przyszedł do miasta nie z ciekawości, ale w poszukiwaniu najbliższych. Gdy Turgon nie chciał ustąpić, a Meaglin nie zdradzał chęci odejścia z ojcem, Eol rzucił w syna włócznią, usiłując go zabić. Aredhela zasłoniła jednak Maeglina własnym ciałem. Rana okazała się śmiertelna. Aredhela, zanim umarła, prosiła o miłosierdzie dla męża. Do jej próśb przyłączyła się córka Turgona, Idril, mimo to jednak na Eolu wykonano wyrok śmierci.
   Sprawa Eola została rozstrzygnięta zgodnie z prawem, lecz mimo to wyrządziła krzywdę niewinnej, postronnej osobie - Maeglinowi. Podobnie w opowieści o powtórnym małżeństwie Finwëgo pokrzywdzonym staje się jego syn z pierwszego małżeństwa - Fëanor. To właśnie te "przypadkowe ofiary" sprawiedliwości czynią później najwięcej zła, doprowadzając do zagłady całych społeczności.
   Im dalej rozwija się historia Ardy, tym bardziej odległe stają się owoce prawa od intencji jego twórców. W niektórych legendach Tolkien ukazuje wyjątkowe sytuacje, kiedy nawet najważniejsze reguły mogą być zawieszone lub złagodzone - na przykład Turgon, który skazał na śmierć Eola, pozwolił opuścić swoją sekretną twierdzę Húrinowi i Huorowi. Nawet najlepiej pomyślane prawa nigdy nie mogą w pełni przestrzegane, a zresztą ich przestrzeganie również nie jest gwarancją bezpieczeństwa. Prawo, które miało chronić elfów i ludzi przed Czarnym Władcą, często, jak w przypadku Gondolinu, staje się przyczyną ich zagłady. Wielu bohaterów Tolkienowskiego legendarium mogłoby powtórzyć słowa świętego Pawła: I przekonałem się, że przykazanie, które miało prowadzić do życia, zawiodło mnie ku śmierci [Rz 7, 10].
   Refleksja nad bezsilnością prawa, nad niemożnością jego dokładnego przestrzegania, powraca w wielu legendach tworzonych w okresie pracy nad Władcą Pierścieni. W tych wersjach źródłem zła są niekoniecznie bezpośrednie namowy Melkora, ale samo skażenie Ardy. Niezawinione cierpienie dotyka nawet mieszkańców Błogosławionego Królestwa. Najpełniej ukazuje to pochodząca z 1948 roku opowieść o Finwëm i Míriel [6]. Jako mąż i żona żyli oni w Amanie w czasach, kiedy na elfów nie padł jeszcze nawet cień buntu. Urodzenie syna tak jednak wyczerpało siły Míriel, że jej duch opuścił ciało. Míriel "umarła" w taki sposób, w jaki mogą umrzeć nieśmiertelne elfy. Valarowie byli bezradni: w jednej z wersji opowieści Míriel nie przyjęła ofiarowanego jej drugiego życia, pragnąc już tylko ciszy i odpoczynku. Finwë, za zgodą Valarów, po pewnym czasie pojął drugą żonę. Niechęć, jaką jego syn z pierwszego małżeństwa, Fëanor, powziął do swoich przyrodnich braci, stała się zarzewiem późniejszych tragicznych wydarzeń, zakończonych bratobójczym rozlewem krwi i wygnaniem elfów z Błogosławionego Królestwa.
   We fragmencie opowieści o Finwëm i Míriel, niewłączonym do wydanego przez Christophera Tolkiena Silmarillionu, znajduje się scena, w której Valarowie podczas długiej debaty starają się ustalić, co było źródłem nieszczęścia. Kto zawinił? Czy Míriel, która odmówiła powrotu do życia? Lecz przecież nie ona była winna temu, że tak wyczerpało ją urodzenie dziecka. Czy Finwë, który nie powinien żenić się po raz drugi? Zrobił to jednak przecież za zgodą Valarów, stosując się do ich nakazów. Poruszeni historią Finwëgo i Míriel, Valarowie ułożyli dla elfów kodeks praw małżeńskich. Postanowili w nim między innymi, że dopuszczalne jest powtórne małżeństwo w przypadku "śmierci" jednego z małżonków - to znaczy oddzielenia "duszy" od "ciała" - o ile inicjatywa zakończenia związku wyjdzie od "zmarłego" [7]. Wiedzieli jednak, że nawet najlepiej ułożony zbiór zasad nie zapobiegnie rozterkom i cierpieniom dzieci Ilúvatara. W scenie debaty Valarów Manwë mówi:
   Nie możecie też zapomnieć, że na Ardzie Skażonej "Sprawiedliwość" nie jest "Uleczeniem". Uleczenie przychodzi tylko poprzez cierpienie i cierpliwość i nie żąda niczego, nawet Sprawiedliwości. Sprawiedliwość działa tylko w obrębie rzeczy, jakimi są, godząc się ze skażeniem Ardy, a zatem Sprawiedliwość jest dobra i nie pragnie dalszego zła, lecz może sprawić, że zło już uczynione działa nadal i nie powstrzyma go przed wydaniem owocu smutku [8].
    W Tolkienowskich legendach istoty rozumne sprzeciwiające się władzy Morgotha lub Saurona są określane mianem "wolnych" [9]. Nie chodzi tu tylko o polityczną niezależność, ale przede wszystkim o wolną wolę, wolność wyboru. Dla dzieci Ilúvatara żyjących na skażonej Ardzie jest to jednak wybór między złem a "owocem smutku", który przynosi sprawiedliwość. Sprzeciw wobec niesprawiedliwości bardzo często kończy się dla bohaterów klęską - w wymiarze "ziemskim". Bohaterowie Tolkienowskiego legendarium nie oczekują żadnego wsparcia ani nagrody za to, że zdecydowali się postępować sprawiedliwie. Jak mówi Aragorn, Gandalf nie opierał swoich rad na pewności bezpieczeństwa dla siebie ani dla innych. [...] Są zadania, które lepiej podjąć niż odrzucić, choćby u ich kresu czekała zguba [10]. Pojęcie sprawiedliwości, zarówno w bardzo wczesnych, jak i w późniejszych wersjach legend, wspierało się zatem bardzo mocno na "kodeksie pogańskiego herosa", z jego główną zasadą: "nie ma lepszej śmierci dla człowieka niż zginąć w nierównej walce".
   Kodeks ten zobowiązywał do przestrzegania wielu zasad. Nakazywał zadośćuczynić za wyrządzoną krzywdę (na przykład Túrin ofiarowuje Mîmowi okup za śmierć syna), dotrzymywać przysięgi bez względu na konsekwencje (Finrod Felagund wypełnia przyrzeczenie dane ojcu Berena, mimo że wie, iż przysięga, którą kiedyś złożył, teraz zażąda od niego ceny życia [11]); zobowiązywał do obrony własnego rodu, ojczyzny i podwładnych - Fili i Kili polegli osłaniając swego króla tarczą i własnym ciałem, był bowiem starszym bratem ich matki [12], Éowina broniła śmiertelnie rannego Théodena, ponieważ był on jej "królem i krewnym" [13]. Hobbit i Władca Pierścieni pokazują, że ten "pogański" kodeks może być mocnym fundamentem sprawiedliwości, a jego brak jest przyczyną bezprawia w "nowoczesnych" społecznościach, takich jak "nowe Shire" lub Miasto nad Jeziorem sprzed powrotu Thorina Dębowej Tarczy. Władca z Miasta nad Jeziorem, kiedy po ataku smoka i pożarze wielu mieszkańców miasta nie miało dachu nad głową, sam zajął jedno z lepszych pomieszczeń; potem spotkał go żałosny koniec, kiedy zagarnął lwią część złota, uciekł z nim i zginął śmiercią głodową na Pustkowiu (...) [14]. Wierność rycerskim zasadom uratowała we Władcy Pierścieni Boromira przed podobnie żałosnym końcem. Boromir chciał zagarnąć na własność Pierścień, lecz zażądał go od Froda otwarcie, nie próbował ukraść go i potajemnie z nim umknąć. Posunął się do przemocy, ale nie do kłamstwa.
   Beren, Túrin, Éowina i Boromir są postaciami, które mają głęboko wpojone reguły heroicznego kodeksu. Najwyżej cenią czyny "godne pieśni" - nawet jeśli miałyby pozostać nieopiewane przez nikogo, liczyła się ich wielkość i splendor. Éowina uważała, że chwałę można zdobyć na polu bitwy, lecz nie w górskiej twierdzy, troszcząc się o uciekinierów. Podobnie myślał Boromir: wyruszając na wyprawę, której powodzenie zależało od zachowania tajemnicy, zadął w róg, bo nie chciał zaczynać podróży milczkiem jak nocny złodziej [15]. Na najlżejszą krytyczną uwagę bohaterowie tacy jak Túrin lub Boromir reagują żarliwą obroną "honoru" - własnego, swojej rodziny i ojczyzny. Całkowicie różne jest zachowanie Aragorna, który nieraz pozwala innym mieć w dyskusji ostatnie słowo, a na niemal jawną prowokację ze strony Boromira na naradzie u Elronda odpowiada spokojnym "czas pokaże".
   W Silmarillionie zasady heroicznego kodeksu każą bohaterom nie poddawać się władzy Morgotha nawet w obliczu nieuniknionej klęski. We władcy Pierścieni rycerski honor nie wystarczy jednak, aby oprzeć się pokusie Pierścienia. Boromir zapewnia, że mężowie z Minas Tirith dotrzymują słowa [16]; niemal tych samych słów używa Faramir - My, ludzie z Gondoru, jesteśmy prawdomówni [17]. Tym jednak, co Faramirowi pozwoliło odeprzeć pokusę, której uległ jego brat, był nie patriotyzm i poczucie honoru, ale mądrość i pokora. Tak jak sir Gawain z arturiańskiej legendy, Faramir odkrywa, że rycerski kodeks i nakazy sumienia do pewnego momentu idą w parze, lecz są sytuacje, w których trzeba wybrać albo jedno, albo drugie.
   Silmarillion i Władca Pierścieni nigdy do końca nie kwestionują "pogańskiego" poczucia godności i sprawiedliwości, chociaż pokazują, że aby ocalić świat przed zalewem zła, potrzeba czegoś więcej. Tak na przykład orkowie znajdowali się całkowicie poza nawiasem zasad rycerskiego kodeksu. "Problem zbawienia orków", w zasadzie nieobecny w utworach Tolkiena z lat dwudziestych i trzydziestych, wysunął się na pierwsze miejsce w uzupełnieniach do Silmarillionu powstałych po ukończeniu Władcy Pierścieni. We wszystkich wersjach legendarium nie podlegającą dyskusji kwestią jest to, że Czarny Władca nie może sam stwarzać istot obdarzonych wolną wolą, lecz co najwyżej parodiować lub wypaczać te, które na początku zostały stworzone jako dobre. Jeśli więc orkowie są upodlonymi dziećmi Ilúvatara - elfami lub ludźmi, jak przedstawiają to rozmaite wersje - powinna istnieć dla nich możliwość odkupienia. Jeśli zaś ona istnieje, to również orków powinno traktować się sprawiedliwie. Tolkien pisze o tym w jednym z uzupełnień: (...) chociaż są oni palcami u ręki Morgotha i muszą być zwalczani z największą bezwzględnością, nie można postępować z nimi według ich własnych zasad okrucieństwa i zdrady. Jeńców nie wolno torturować, nawet po to, aby uzyskać informacje dla obrony ojczystych krajów elfów i ludzi. Jeżeli ork podda się i poprosi o łaskę, należy mu jej udzielić, bez względu na konsekwencje. Taka była nauka Mędrców, chociaż w okrutnych czasach Wojny nie zawsze o niej pamiętano [18]. Na ogół bohaterowie Silmarillionu i Władcy Pierścieni tępią orków bezwzględnie i bez wyrzutów sumienia. Jedynie dwie postacie myślą o orkach jako o osobach, w odniesieniu do których również obowiązują pewne zasady postępowania: Gandalf (Co do mnie, lituję się nawet nad niewolnikami tamtego [19]) i Faramir (Nawet orka nie usidlałbym kłamstwem [20]).
   W Hobbicie, Władcy Pierścieni i w wielu utworach z legendarium Silmarillionu konflikt między "sprawiedliwością" a "uleczeniem" ogniskuje się wokół skarbu, do którego zgłaszają roszczenia "prawowici" właściciele. Rozstrzygnięcie konfliktu jest jednak inne w każdym z utworów.
   W Silmarillionie jeden z etapów ciągnącego się przez tysiąclecia sporu o klejnoty Fëanora dotyczy naszyjnika zwanego Nauglamir. Wczesne wersje legendy o Naszyjniku Krasnoludów eksponowały motywy zaczerpnięte z mitów germańskich, związane z przeklętym skarbem, takim jak Brysingamen lub Pierścień Andwariego. W pochodzącej z lat trzydziestych opowieści zamieszczonej w wydanym przez Christophera Tolkiena Silmarillionie argumenty stron są przedstawione ze szczególną skrupulatnością, z odwołaniem do:

- prawa wojennej zdobyczy (na argument krasnoludów, że Naulgamir został zrabowany z ruin Nargothrondu, Thingol odpowiada, że skarb smoka staje się własnością jego pogromcy - a zatem kosztowności zgromadzone w ruinach twierdzy należały się Túrinowi);
- prawa dziedziczenia (Thingol dowodzi, że Hurin, który zabrał naszyjnik z ruin Nargothrondu, był spadkobiercą Túrina);
- zawartych umów (krasnoludowie powołują się niemalże na "prawa autorskie", przysługujące im jako twórcom naszyjnika).

   O losie Nauglamira zdecydowała ostatecznie przemoc, a nie prawo; jego kolejni właściciele naszyjnika padali ofiarą morderstw, najazdów i grabieży, które ustały dopiero wtedy, gdy Elwinga zabrała Nauglamir za Morze, do Błogosławionego Królestwa. Wszelkie próby rozstrzygnięcia sporu w sposób zgodny z prawem okazały się zawodne. Wiele opowieści z Tolkienowskiego legendarium przekazuje zatem pesymistyczną i w ostatecznym wymiarze naznaczoną tragizmem wizję: wszelkie konflikty mogą znaleźć prawdziwe zakończenie dopiero poza granicami Śródziemia.
   Tym ciekawsza jest perspektywa, z jakiej konflikt pod wieloma względami przypominający spór o Nauglamir został przedstawiony w Hobbicie. W tym przypadku rozstrzygnięcie następuje w obrębie Śródziemia, bez interwencji sił spoza tego kręgu świata. "Prawo" jest obecne w utworze od samego początku, kiedy krasnoludowie zawierają z Bilbem umowę, gwarantując mu za udział w wyprawie zwrot kosztów podróży i pogrzebu, jeśli okaże się to konieczne i nie będzie załatwione inaczej, oraz udział w wysokości nie przekraczającej czternastej części całego zysku (jeżeli w ogóle będą zyski) [21]. Po zabiciu Smauga do skarbu zgromadzonego przez smoka zgłaszają roszczenia: Thorin Dębowa Tarcza, jako potomek krasnoludzkich królów, których Smaug zabił i ograbił; Bard, jako zabójca smoka, jako dziedzic Giriona, którego majątek również znalazł się w skarbcu smoka, a także jako przedstawiciel ludzi z Miasta nad Jeziorem, którzy domagają się odszkodowania za poczynione przez smoka szkody; król elfów, na bliżej nie wyjaśnionych podstawach (jako "przyjaciel ludzi z Miasta nad Jeziorem") oraz Bilbo Baggins, który ma zagwarantowaną czternastą część zysków. Kiedy konflikt między Thorinem a Bardem i królem elfów jest o krok od przerodzenia się w wojnę, Bilbo decyduje się wykraść najcenniejszy klejnot - Serce Góry i oddać go oblegającym, by w ten sposób skłonić Thorina do negocjacji. Powołuje się przy tym na umowę z krasnoludami, traktując klejnot jako część należną mu na mocy wcześniejszych ustaleń. Biorąc jednak pod uwagę, że wcześniej Bilbo dostał od Thorina (jako pierwszą ratę wynagrodzenia) kolczugę z mithrilu (we Władcy Pierścieni Gandalf ocenia, że jest ona warta tyle, ile cały Shire ze wszystkimi swoimi dostatkami, a Gimli uważa, że taka cena i tak jest zaniżona [22]) można wątpić, czy, dodając do tego Arcyklejnot, nie przekroczył obiecanej "czternastej części" zysków. Co więcej, Thorin wyraźnie zaznacza, że uważa klejnot "za swoją osobistą własność" (czy ma jednak prawo w ten sposób modyfikować treść umowy?). Atak goblinów sprawia, że przetargi muszą zostać odłożone i wzajemne pretensje idą chwilowo w zapomnienie. W Silmarillionie jednak analogiczne sytuacje prowadziły na ogół tylko do odroczenia sporów, nie do ich zaniechania. Jest szczególnym paradoksem, że o ile wielkie czyny bohaterów takich jak Beren czy Túrin często prowadziły do klęski, do szczęśliwego zakończenia w Hobbicie przyczynia się kradzież, podstęp oraz uznanie, że stare umowy nie dadzą się, oczywiście, utrzymać w mocy [23]. W odróżnieniu jednak od wielu postaci z Silmarillionu, Bilbo umiał zrezygnować z tego, co mu się "prawnie należało", a jego ambicje miarkował zdrowy rozsądek. W przypadku skarbu Smauga wspaniałomyślność okazuje się lepszym wyjściem niż skrupulatne przestrzeganie umów; nawet jednak tutaj, aby rozwiązanie konfliktu mogło przynieść zarówno sprawiedliwość jak i "uleczenie", konieczne są ofiary: Thorina, poległych elfów, krasnoludów i ludzi, a wreszcie hojność Bilba i Barda, którzy z własnych udziałów wypłacają sumy należne innym sprzymierzeńcom.
    We Władcy Pierścieni, który w miarę pisania z sequela Hobbita stał się częścią legendarium Sillmarilionu, raz jeszcze pojawia się problem odziedziczonego skarbu, o który wybucha spór. Jednym z głównych wątków utworu jest to, jak Aragorn odzyskuje swoje dziedzictwo. Sprawa Pierścienia jest ironicznym odwróceniem tej sytuacji: przeciwnicy Saurona dążą do tego, aby nie odzyskał on swojej własności.
   Pierścienia nie można jednak, jak skarbu Smauga, podzielić między wszystkich zainteresowanych - Pierścieniem może rozporządzać tylko jedna ręka [24]. Nie można go również, jak Nauglamira z Silmarilem, wysłać do Błogosławionego Królestwa, gdyż, jak mówi Elrond, ci (...), którzy mieszkają za morzem, nie zgodzą się go przyjąć. Na szczęście czy na zgubę, Pierścień należy do Śródziemia [25]. Próbowano już przedtem pokierować losami Pierścienia tak, jak dyktowała logika sprawiedliwości: po zwycięstwie nad Sauronem i zburzeniu Czarnej Wieży wziął go na własność Isildur jako okup za śmierć ojca i brata, a także jako ten, kto zadał Nieprzyjacielowi śmiertelny cios [26]. Sprawiedliwe wyjście okazuje się jednak najgorszym z możliwych. Jeżeli problem Pierścienia rozpatrywać zgodnie z zasadami prawa, trzeba by uznać, że legalnym właścicielem był Sauron, jego twórca; jeśli nie on, to Aragorn jako potomek Isildura. Na dziedzictwo Isildura powoływali się także Boromir i Denethor. Kolejnym pretendentem mógłby być Gollum (chociaż wszedł w posiadanie swojego skarbu przez morderstwo) i wreszcie Bilbo, który sam czuje, że jego prawa do Pierścienia są wątpliwe. Frodo jest natomiast jedynym, który nie zdobył Pierścienia dzięki przemocy lub podstępowi, lecz któremu legalnie zapisano go w testamencie.
   Jest dużo prawdy w słowach Boromira wypowiedzianych podczas kłótni z Frodem na Amon Hen: Jeśli ktoś ze śmiertelnych może rościć prawa do Pierścienia, to raczej ludzie z Númenoru, a nie wy, niziołki! Dorwaliście się do niego tylko wskutek nieszczęśliwego przypadku [27]. Z całą siłą powracają tu pytania wielokrotnie stawiane w Silmarillionie i Hobbicie: po czyjej stronie stoi prawo? Czy należy go przestrzegać bezwzględnie? Czy da się pogodzić jego często sprzeczne wskazania? Bohaterowie, którzy w różnych momentach akcji podejmują decyzje o losach Pierścienia (a przynajmniej wielu z nich, takich jak Gandalf, Elrond, Faramir, Galadriela, Aragorn) mają w pamięci historie Silmarilów, Nauglamira i samego Pierścienia; Bilbo zaś niewątpliwie dobrze pamięta dzieje Arcyklejnotu. Wszystkie te wydarzenia ukazują, że, tak jak to ujął Manwë, Sprawiedliwość jest dobra i nie pragnie dalszego zła, lecz może sprawić, że zło już uczynione działa nadal i nie powstrzyma go przed wydaniem owocu smutku[28]. Aby położyć kres sporowi o skarb Smauga, należało uznać, że stare umowy nie dadzą się, oczywiście, utrzymać w mocy. Aragorn składa podobną deklarację na naradzie u Elronda, oświadczając, że Pierścień nie należy się żadnemu z nas. Potwierdza to potem Frodo, gdy mówi Faramirowi: Ta rzecz nie należy do mnie. Nie należy do nikogo ze śmiertelnych, wielkich czy małych [29].
   Władca Pierścieni stawia więc w centrum kodeksu wartości nie sprawiedliwość, ale wyrzeczenie. Jak pisze Verlyn Flieger:
   Władca Pierścieni jest - między innymi - opowieścią o umiejętności wyrzeczenia. Oczywistym przykładem jest Pierścień, który stanowi najwyraźniejsze przedstawienie żądzy posiadania, jaką rozbudzają przedmioty, oraz zepsucia, które postępuje wraz z rosnącym pragnieniem zatrzymania tego, co się ma. Bardzo prosto jest postrzegać Pierścień jako zło, a to że Frodo nie umie się z nim rozstać, jest nieoczekiwane, lecz jednocześnie nieuniknione. Los Froda jest nadzwyczajną tragedią - a więc czymś, z czym czytelnik nie może się łatwo identyfikować. Nietknięte upływem czasu piękno Lórien stanowi głębszy przykład. Trudno to dostrzec, ponieważ, w odróżnieniu od Pierścienia, opowieść sprawia, że chcielibyśmy zachować Lórien; chcielibyśmy, jak Frodo, zostać w nim na zawsze. Kochamy Lórien, jak - co jest bardzo widoczne - kochał je sam autor. Piękno elfów i ich krain zaślepia nas tak, że nie potrafimy dostrzec ich znaczenia dla stworzonego przez Tolkiena świata i dla [struktury] opowieści.
   Niemniej jednak, to poczucie straty i przemijania, które Tolkien opłakuje na jednym poziomie [utworu], na drugim poziomie zostaje podniesione do wyższej rangi. Bowiem być zdolnym do życia oznacza także być zdolnym do śmierci, a bez śmierci nie ma odrodzenia. Elfowie zachowują. Ludzie rozwijają się, umierają i rozwijają się znowu. To właśnie ten kontrast między elfami a ludźmi jest tak ważny dla wizji Tolkiena [30].
   W jednej z wykreślonych przez Tolkiena wersji opowieści o Finwëm i Míriel pada stwierdzenie, że wiele zła dałoby się uniknąć, jeśli albo Míriel nie poddałaby się tak łatwo słabości, albo jeśli Finwë zdobyłby się na cierpliwość [31]. We Władcy Pierścieni podobną myśl zawierają słowa Legolasa: Ciebie wszakże Gimli, synu Gloina, zaliczam do szczęśliwych, bo z własnej woli wyrzekasz się tego, coś znalazł, a mogłeś wybrać inaczej [32], a także pożegnalna rozmowa Froda i Sama: Nieraz tak bywa, Samie, gdy jakiś skarb znajdzie się w niebezpieczeństwie: ktoś musi się go wyrzec, utracić, by inni mogli go zachować [33].
   Tolkien przedstawia zatem świat, w którym sprawiedliwość i szczęście łączą się na zasadzie nieuchronnego albo-albo. Albo, jak w przypadku Eola sprawiedliwość zostaje wymierzona kosztem miłosierdzia, lub, jak kiedy Drzewiec bezkarnie puszcza Sarumana, miłosierdzie triumfuje kosztem sprawiedliwości. Gandalf, kiedy wraz z Frodem zastanawia się nad losem Golluma, słusznie daje pierwszeństwo miłosierdziu, bo tylko ono może uleczyć rany zadane przez zło. Miłosierdzie jednak również ma swoją cenę:

- (...) Zawsze chcesz być wielkoduszny i wspaniałomyślny jak dawni królowie, łaskawy i łagodny. Może to przystoi potomkowi wielkiego rodu, władającemu w czasach pokoju. Ale w godzinie rozpaczliwego niebezpieczeństwa łagodność często przypłaca się życiem.
- Gotów jestem zapłacić - rzekł Faramir.
- Gotów jesteś zapłacić! - krzyknął Denethor. - Ale nie twoje tylko życie postawiłeś na kartę, mości Faramirze! Także życie swego ojca i całego plemienia, którego masz obowiązek bronić dziś, skoro zabrakło Boromira [34].


   Od samego początku Tolkien podejmował w swoich mitologicznych opowieściach jedną z najważniejszych kwestii obecnych w Biblii: relację między Prawem a Łaską. Wcześniejsze wersje Silmarillionu koncentrują się przede wszystkim wokół złamania boskiego zakazu lub też skutków, jakie pociąga za sobą złożenie przysięgi działającej tak jak irlandzki geis. W wariantach tworzonych w okresie pracy nad Władcą Pierścieni na pierwszy plan wysuwają się nawiązujące do Nowego Testamentu rozważania nad Sprawiedliwością i Miłosierdziem. W Nowym Testamencie Kresem Prawa jest Chrystus, dla usprawiedliwienia każdego, kto wierzy [Rz 10, 4]. W Śródziemiu nie ma w zasadzie miejsca na podobne rozwiązanie. Nie zjawia się Zbawiciel, w osobie którego Nowe Przymierze staje się wypełnieniem Starego, a sprawiedliwość godzi się z miłosierdziem. O ile nad Szczelinami Zagłady rzeczywiście sprawdzają się dla Froda słowa Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią, to czy w równej mierze spełnia się dla niego zapowiedź kto straci swoje życie, ten je zachowa? Święty Paweł pisze, że jedna ofiara Chrystusa zastępuje wszystkie ofiary Starego Przymierza [Hbr 9-10], stwierdza też: W Prawie nie ma zasady wiary lecz ta: Kto wypełnia przepisy, dzięki nim osiągnie życie. Z tego przekleństwa Prawa Chrystus nas wykupił - stawszy się za nas przekleństwem (...) [Gal 3, 12-13]. W świecie Władcy Pierścieni odpowiedzią na zło może być tylko albo dochodzenie własnych praw, albo zgoda na cierpienie i bolesne straty, a nadzieja ich uleczenia za Morzem jest niepewna.
   Ten obraz Władcy Pierścieni zmienia jedna postać - Aragorn. On odzyskuje wszystko, co mu się "prawnie" należy, nie zabiegając jednak o swoje dziedzictwo inaczej niż cierpliwością i podejmowaniem trudów. Chociaż jego serce wyrywa się do Minas Tirith [35], umie odsunąć moment spełnienia nadziei i podjąć pościg za orkami, którzy uprowadzili Merry'ego i Pippina, zamiast podążyć do Gondoru i upomnieć się o koronę. Kulminacyjnym punktem jego dojrzałego oczekiwania jest chwila, kiedy odmawia wkroczenia jako król do Minas Tirith po śmierci Denethora: Nie wejdę więc do stolicy ani nie zgłoszę swoich roszczeń do tronu, póki nie rozstrzygnie się ostatecznie, kto zwyciężył: my czy też Mordor. Każę rozbić swój namiot na polu i tutaj będę czekał, aż wezwie mnie z dobrej woli Władca grodu [36].
   Frodo ma wiele cech cierpiącego Zbawcy; panowanie Aragorna przypomina zapowiadane w Biblii Królestwo Boże. Barliman Butterbur przekonuje się, że król, który powrócił do Minas Tirith, to nie ktoś, kto siedzi sobie na wspaniałym tronie w potężnym zamku o setki mil stąd i pija wino ze złotych pucharów [37], ale stary bywalec gospody "Pod Rozbrykanym Kucykiem", który doskonale zna Bree i lubi tutejsze piwo. Można w tym widzieć echo słów świętego Pawła: Nie takiego bowiem mamy arcykapłana, który by nie mógł współczuć naszym słabościom, lecz doświadczonego we wszystkim na nasze podobieństwo, z wyjątkiem grzechu [Hbr 4,15].
   Aragorn po swojej koronacji przez kilka dni rozsądzał sprawy i ogłaszał wyroki [38]. Przedstawiono mu wtedy również sprawę Beregonda, który zabił ludzi w uświęconym miejscu, wypowiedział posłuszeństwo rozkazom Namiestnika i bez pozwolenia opuścił posterunek. Stare prawa za takie przewiny żądają kary śmierci [39]. Wszystko to jednak Beregond uczynił, aby ratować Faramira przed pewną śmiercią. Po raz kolejny wydaje się więc, że jak w historii Eöla lub Húrina, wyrok będzie albo sprawiedliwy, albo miłosierny. Aragorn jednak godzi obie te pozorne sprzeczności: każe Beregondowi opuścić Minas Tirith i szeregi gwardii, lecz czyni go dowódcą oddziału przybocznego Faramira. Nie pozostawia zatem jego przewinień bez żadnych konsekwencji, jak postąpił Drzewiec w wypadku Sarumana, lecz nie poddaje go również martwym nakazom "starego prawa".

Wtedy Beregond rozumiejąc nareszcie, jak sprawiedliwie i łaskawie król go osądził, ukląkł, ucałował królewską rękę i odszedł z radością w sercu [40].


   Chwila, w której Pierścień ginie w Szczelinach Zagłady, jest właściwym zakończeniem Władcy Pierścieni. Scena sądu nad Beregondem stanowi zamknięcie i rozwiązanie wielu wątków z legendarium Silmarillionu. Po raz pierwszy na Skażonej Ardzie ogłoszono nieskażony wyrok. Lúthien i Eärendil, kiedy prosili o miłosierdzie, musieli opuścić Śródziemie, a ich los Valarowie traktują jako wyjątkowy i niepowtarzalny. Frodo, tak jak polecał Manwë, przyjął dobrowolnie cierpienie i zgodził się na ofiarę. To jednak Aragorn jest prawdziwą postacią nowej epoki - przez cierpliwe oczekiwanie, przez nieupominanie się nawet o sprawiedliwość, naprawia błędy swoich przodków.
   We Władcy pierścieni, a także tworzonych wkrótce po jego ukończeniu wariantach opowieści z Simarillionu, większego znaczenia niż motyw posłuszeństwa i buntu nabiera konflikt między "literą" prawa a jego "duchem". Bohaterowie intuicyjnie wyczuwają, że zakaz wstępu do Gondolinu czy do Lórien jest tylko "przepisem", podczas gdy wymagania wierności, lojalności czy prawdomówności są istotą prawa. W Tolkienowskim świecie nie istnieje fundament prawa analogiczny dziesięciu przykazań. Nie ma ksiąg objawionych, formalnej religii i kapłanów. Przepowiednie i proroctwa mają wiele możliwych interpretacji i wyrokowanie o czymkolwiek na ich podstawie jest bardzo niepewne (na przykład Boromir od początku źle zrozumiał słowa głosu, który przemówił do niego we śnie i wyrażenie o "dopełnieniu się przeznaczenia" odniósł do Minas Tirith). W osądzeniu, co jest słuszne, nie są również pomocne dokładne informacje o bieżącej sytuacji - mieli je zarówno Saruman, jak i Denathor. Nie w każdym przypadku można również polegać na opinii autorytetów, nawet tak wielkich jak Gandalf czy Elrond (Merry i Pippin dołączyli do Drużyny wbrew woli Elronda; mimo przestróg Gandalfa Pippin ofiarował swe służby Denethorowi; na Amon-Hen Sam, nie słuchając rozkazu Aragorna, porzucił go i ruszył za Frodem).
   Bardzo trudno byłoby natomiast dać jednoznaczną odpowiedź na pytanie, czy prawo w świecie Tolkienowskiego legendarium zostało nadane przez bogów, czy też jest wynikiem "umowy społecznej". Pewne wersje legend wspominają o prawach ogłoszonych przez Valarów - takich jak "statut Finwëgo i Míriel" lub Zakaz Valarów - są one jednak tylko rodzajem uzupełnienia do naturalnego i powszechnego poczucia tego, co słuszne. Jak mówi Aragorn, dobro i zło nie zmienia się wraz z biegiem lat. I to samo oznacza dla ludzi co dla krasnoludów albo elfów. Człowiek musi między dobrem i złem wybierać zarówno we własnym domu, jak i w Złotym Lesie [41]. Z kolei wiele innych utworów - wśród nich Hobbit, niektóre wersje opowieści o Túrinie czy Athrabeth Finrod ah Andreth - ukazuje świat, w którym bogowie, a przynajmniej dobrzy bogowie, są nieobecni.
   Władca Pierścieni, rozpatrywany w oderwaniu od reszty legendarium, jest bliższy tej drugiej wizji. Wiele przedstawionych w utworze wydarzeń nabiera jednak innego sensu, jeśli spojrzy się na nie z perspektywy Simarillionu. Sam na pustyni Mordoru znajduje wodę - w Powrocie Króla jest to jeden ze "szczęśliwych zbiegów okoliczności". W kontekście Silmarillionu można jednak widzieć w tym zdarzeniu znak boskiej obecności, tak jak przedstawia to opowieść o Początku Dni: Za sprawą Ulma nawet w cieniu Melkora życie krążyło tajemnymi żyłami, tak że Ziemia nie umarła. Ulmo nasłuchiwał głosu każdego stworzenia, które zabłąkało się w ciemnościach czy też oddaliło zanadto od świateł Valarów; nigdy też nie opuścił Śródziemia, nie przestał się troszczyć o wszystko, co tam się później działo, o zniszczenia czy zmiany, i będzie się troszczył o to zawsze, aż do końca dni [42] . W Hobbicie i Władcy Pierścieni w decydującym momencie bitew na niebie pojawiają się orły; orzeł przenosi zmartwychwstałego Gandalfa na ziemię i oznajmia ludziom w Minas Tirith radosną nowinę o pokonaniu Czarnego Władcy. W Silmarillionie orły są zaś ptakami Manwëgo, który dzięki nim wie o wszystkim, co się dzieje na ziemi.
   Nawet w samym Władcy pierścieni bardzo liczne są fragmenty, w których autor wprost przedstawia dwa całkowicie różne sposoby widzenia danej sytuacji. Frodo, ukryty przy drodze wiodącej z Minas Morgul, skąd obserwował wymarsz wojsk Czarnego Władcy, o mały włos uniknął wykrycia przez Upiora Pierścienia. Może kaptur elfów ochronił Froda przed jego wzrokiem, może pokrzepiona wola małego przeciwnika odparła atak wrogiej woli [43]. Kiedy Sam przejął Pierścień od nieżywego (jak sądził) Froda, z początku obawiał się, że nie zdoła unieść jego ciężaru. Z wolna jednak ciężar malał, czy może Samowi sił przybywało, dość że wyprostował głowę, a potem z wysiłkiem podniósł się na nogi. Stwierdził, że może się poruszać i że udźwignie brzemię [44]. Kiedy Aragorn uzdrawia śmiertelnie ranną Éowinę, wszyscy stojący obok czują słodki, świeży zapach. Czy jednak była to magia, czy siła sugestii, narrator nie rozstrzyga: Może Aragorn rzeczywiście posiadał jakąś zapomnianą czarodziejską moc plemienia Dúnedainów, a może jego słowa wzruszyły słuchaczy (...) [45]. Kiedy Frodo nie ma sił pokonać ostatniego podejścia pod Górę Przeznaczenia, jego wierny towarzysz bierze go na plecy. Sam trochę wątpił czy mu starczy sił, żeby dźwignąć Froda, bojąc się, ze odczuje dodatkowy, przytłaczający ciężar przeklętego Pierścienia. Stało się inaczej. Może Frodo był tak wyniszczony przez długotrwałe trudy, ranę zadaną nożem, jad wsączony przez Szelobę, smutki, trwogę i bezdomne, wędrowne życie, a może Sam w tej chwili otrzymał w darze wyjątkową siłę, dość że podniósł swego pana tak swobodnie, jakby wziął na barana jakieś hobbiciątko bawiąc się z dziećmi na zielonym trawniku albo na łące w Shire. [46]
   Jedne z tych wyrażeń lub obrazów sugerują, że działania postaci były cały czas otoczone dyskretną opieką Valarów; drugie przedstawiają mieszkańców Śródziemia jako zdanych wyłącznie na własne siły. Bohaterowie, którzy muszą postanowić, co jest sprawiedliwe i słuszne, nie wiedzą (podobnie jak często nie wie tego czytelnik), która z tych wersji jest prawdziwa. Często nie mają "pełnych danych" nawet o własnej sytuacji. Éomer, który musi zadecydować, czy wbrew królewskim rozkazom pozwolić odejść wolno Aragornowi i jego towarzyszom, nie wie jeszcze wtedy nic o sprawie Pierścienia. Háma nie zna zamiarów Gandalfa, kiedy musi zdecydować, na ile dosłownie traktować zarządzenie, w myśl którego wszyscy wchodzący do króla muszą zostawić przed drzwiami broń - a ma prawo podejrzewać, że laska w ręku czarodzieja to pewnie coś więcej niż tylko podpora starości [47]. Właśnie ta niewiedza bohaterów o ich własnym świecie jest głównym powodem, dla którego "wymierzanie sprawiedliwości" jest tak trudne. Gandalf, kiedy stara się wzbudzić we Frodzie miłosierdzie dla Golluma, odwołuje się właśnie do tego argumentu: Wielu spośród żyjących zasługuje na śmierć. A niejeden z tych, którzy umierają, zasługuje na życie. Czy możesz ich nim obdarzyć? Nie bądź więc tak pochopny w ferowaniu wyroków śmierci. Nawet bowiem najmądrzejszy z Mędrców nie wszystko wie. [48]
   Najważniejszą instancją, która pozwala rozumnym istotom rozsądzać między dobrem a złem, jest zatem ich własne sumienie. Tylko dzięki niemu jest możliwe odróżnienie "ducha" prawa od jego "litery". Bohaterowie Władcy Pierścieni często łamią najgłębiej zakorzenione w tradycji ich kultur zasady, jeśli tak każe im postąpić wewnętrzny nakaz. Mimo że wierność wobec władcy jest jedną z podstawowych zasad obowiązujących w Śródziemiu, a zdrajcy (tacy jak Gadzi Język) są otoczeni powszechną pogardą, zdarza się, że bohaterowie sprzeciwiają się woli monarchów, jeśli ich rozkaz kłóci się z tym, co uznają za słuszne (Éowina i Merry wbrew wyraźnemu rozkazowi Theodena wyruszają z zastępem Rohirrimów do Gondoru; Beregond wypowiada posłuszeństwo Denethorowi, aby ratować życie Faramira; Háma wpuszcza przed oblicze króla Gandalfa, nie odbierając mu czarodziejskiej laski - on też mówi, że w przypadku wątpliwym wolno uczciwemu człowiekowi powodować się własnym sądem [49]).
   Tolkien nie daje we Władcy Pierścieni jednoznacznych i wyczerpujących odpowiedzi na wszelkie problemy poruszane w pozostałych częściach legendarium, przedstawia jednak nowe sposoby rozwiązania konfliktów tam, gdzie, jak się wydawało, wszystkie możliwości zostały już wyczerpane. Opowiadając wielokrotnie i na różne sposoby te same historie, nawiązuje do sposobu konstruowania fabuły w średniowiecznych utworach epickich. W Beowulfie i poemacie Pan Gawain i Zielony Rycerz - dziełach, którym autor Władcy Pierścieni poświęcił wnikliwe prace naukowe - bohaterowie kilka razy z rzędu muszą zmierzyć się z pozornie takim samym zadaniem. Podobnie w dziełach Tolkiena, chociaż nieustannie powracają takie same zagrożenia, można za Frodem powiedzieć, że do niczego "nie ma w gruncie rzeczy powrotu" [50]. W różnych wersjach utworów - i na różnych etapach historii Śródziemia - konflikty mogą być te same, ale ich rozwiązanie jest za każdym razem inne. Hobbit, Władca Pierścieni i rozmaite wersje legend z Silmarillionu tworzą całość, której największą zaletą jest spójność, ale nie jednolitość. Christopher Tolkien w komentarzach do opowieści zamieszczanych w tomach Historii Śródziemia pokazuje, jak w rozmaitych wariantach tej samej historii są zawsze zachowywane pewne stałe obrazy, znaczące szczegóły - takie jak ten, że w każdej z licznych wersji The Lay of Leithian Beren widzi Lúthien wśród gąszczu szaleju. Takim samym elementem, łączącym w całość opowieści z "legendarium" wraz z ich licznymi wariantami, są również powracające w nich stałe tematy - śmierci i nieśmiertelności, trwałości i przemijania, sprawiedliwości i miłosierdzia oraz wiele innych.
   Tolkien nie stworzył "ostatecznej wersji" swojego legendarium. Kiedy dopisywał nowe wersje opowieści, zazwyczaj nie miały one zastępować starych. Rozwój tworzonej przez niego mitologii polegał zatem nie tyle na ewolucji systemu, co na dodawaniu równoległych rozwiązań i przedstawianiu rozmaitych aspektów opisanych sytuacji.

© Agnieszka Szurek

Cytowane wydania: J.R.R. Tolkien, Listy, przeł. A. Sylwanowicz, Poznań 2000; J.R.R. Tolkien, Księga zaginionych opowieści, przeł. M. Pietrzak-Merta, Warszawa 1995; J.R.R. Tolkien, Silmarillion, przeł. M. Skibniewska, Warszawa 1996; J.R.R. Tolkien , The Book of Lost Tales II, ed. Ch. Tolkien, Grafton 1992; J.R.R. Tolkien , Morgoth's Ring, ed. Ch. Tolkien, HarperCollins1993; T.A. Shippey, The Road to Middle Earth, Grafton 1992.


[1] por. list do Miltona Waldmana, Listy, 216-242.
[2] Księga zaginionych opowieści, 145.
[3] Silmarillion, 74.
[4] The Book of Lost Tales II, 144-197.
[5] The Book of Lost Tales II, 165. [przeł. A.S]
[6] Morgoth's Ring, 205-271.
[7] Of the Laws and Customs among the Eldar pertaining to Marriage and Other Matters related Thereto: Together with the Statute of Finwë and Míriel and the Debate of the Valar at it's Making, Morgoth's Ring, 209-228.
[8] Morgoth's Ring, 239. [przeł. A.S]
[9] Elrond żegnając Drużynę mówi: niech błogosławieństwo elfów, ludzi i wszystkich wolnych istot będzie wciąż z wami [Wyprawa, 383]; Drzewiec w "spisie wszystkiego, co żyje na świecie" wymienia najpierw cztery wolne szczepy: elfów, krasnoludów, entów i ludzi śmiertelnych [Dwie wieże, 78]. Nie wiadomo, czy wolną wolę posiadają inne istoty rozumne, nie wymienione w spisie Drzewca: orkowie, smoki, Balrogowie oraz orły.
[10] Dwie wieże, 48.
[11] Silmarillion, 202.
[12] Hobbit, 224.
[13] Powrót Króla, 141.
[14] Hobbit, 234.
[15] Wyprawa, 381.
[16] Wyprawa, 483.
[17] Dwie wieże, 357.
[18] Morgoth's Ring, 419.
[19] Powrót Króla, 103.
[20] Dwie wieże, 335.
[21] Hobbit, 28.
[22] Wyprawa s. 431, 453.
[23] Hobbit, 225.
[24] Wyprawa, 354.
[25] Drużyna Pierścienia, 353.
[26] Silmarillion, 349.
[27] Drużyna Pierścienia, 523.
[28] Morgoth's Ring, s. 239.
[29] Dwie wieże, 334.
[30] V. Flieger, A Question Of Time: J.R.R. Tolkien's Road To Faërie, Kent State University Press, Kent, Ohio, 1997, s. 112. [przeł. A.S]
[31] Morgoth's Ring 239. [przeł. A.S]
[32] Wyprawa, 510.
[33] Powrót Króla, 386.
[34] Powrót Króla, 101.
[35] Wyprawa, 541.
[36] Powrót Króla, 168.
[37] Powrót Króla, 340.
[38] Powrót Króla, 308.
[39] Powrót Króla, 308.
[40] Powrót Króla, 309.
[41] Dwie wieże, 44.
[42] Silmarillion, 43.
[43] Dwie wieże, 391. [moje podkreślenia - A.S]
[44] Dwie wieże, 424.
[45] Powrót Króla, 177.
[46] Powrót Króla, 272.
[47] Dwie wieże, 141.
[48] Wyprawa, 93.
[49] Dwie wieże, 141.
[50] Powrót Króla, 334.

Tekst został wygłoszony jako referat na konferencji poświęconej literaturze fantastycznej w Warszawie w maju 2000 roku.




wróć do spisu artykułów