Kinga Kwaterska

HARRY POTTER I ZAKON FENIKSA



   Niedawno na rynku wydawniczym pojawiła się długo wyczekiwana piąta część przygód "najsławniejszego czarodzieja na świecie". I choć polscy czytelnicy muszą czekać jeszcze parę miesięcy na tłumaczenie, to angielski oryginał (pomimo ceny) znika z księgarni w niezwykle szybkim tempie. Tempie, które, jak sądzę, podyktowane jest nie tyle zaletami tej książki, ile poczytności czterech poprzedzających ją części. Gołym okiem widać to, o czym donosiły gazety w trakcie pisania powieści - Rowling miała trudności z napisaniem tej części i wydaje się, że znikła gdzieś jej radość z pisania. Harry Potter and the Order of the Phiniks bowiem zatracił niemal wszystkie zalety cyklu. Nie ma tu wartkiej akcji ani poczucia humoru, które charakteryzowały poprzednie części. Główny bohater, Harry, cofa się w rozwoju emocjonalnym - rzeczy, które były dla niego już wcześniej oczywiste, teraz stanowią wielką niewiadomą. Hermiona natomiast okazuje się nie tylko najlepszą uczennicą i utalentowaną czarownicą, ale też znawczynią ludzkich uczuć i zachowań, która - w przeciwieństwie do Harry'ego i Rona - rozumie i potrafi przewidzieć niemal wszystko (przez co ciężko czuć do niej sympatię - nikt nie lubi ideałów, szczególnie jeśli ideał ma tylko piętnaście lat).
   Książkę warto jednak przeczytać ze względu na ważne dla całej opowieści informacje, które się w niej pojawiają. Poza tym można mieć tylko nadzieję, że to czasowy spadek formy autorki i kolejne części będą po prostu lepsze.

© Kinga Kwaterska




wróć do spisu artykułów