Anika Radzka

GOTHIKA - AMERYKAŃSKI SEN



   Mimo że oglądając Gothikę można kilka razy podskoczyć ze strachu i ma się poczucie, że fabuła jest spójna i konsekwentna, a na dodatek główną rolę gra urocza Halle Berry, film jest niczym więcej niż amerykańskim snem. Po pierwsze dlatego, że bardzo wyraźnie pokazuje wiarę w możliwości człowieka - i to zarówno przez postać Rachel, która już jako duch mści się za swoją śmierć, a przede wszystkim przez postać psychiatry więziennego, pani doktor Mirandy Grey. Jest ona nie tylko atrakcyjna, ale też bardzo inteligentna, a jej siła psychiczna wynika z logicznego i konsekwentnego myślenia. Mimo, że nie pamięta, co się z nią działo przez 3 dni, jest prześladowana przez ducha płonącej dziewczyny, a także zostaje oskarżona o morderstwo, potrafi sobie poradzić - wyciągnąć wnioski z otaczających ją nadprzyrodzonych zjawisk, a nawet uzyskać potwierdzenie, ze ma kontakt z duchem. Siedząc zamknięta w obserwacyjnej celi więzienia mówi: "Jeśli jesteś duchem, to otworzysz moją celę". Duch oczywiście wykonuje polecenie Mirandy dając jej tym samym szansę ucieczki. A zatem nawet pod wpływem silnych psychotropów pani doktor działa racjonalnie i logicznie. Co więcej, mimo iż nie wierzy w duchy, a ma dowody na ich istnienie, znajduje wytłumaczenie: "Ja nie wierzę w duchy, ale duchy wierzą we mnie". Wierzą, ponieważ szlachetność pani doktor nakazuje jej zadeklarować pomoc blondwłosej dziewczynie w poszarpanym ubraniu stojącej na środku drogi.
   Jak na amerykańską doskonałość przystało, Miranda jest także wierną żoną: mimo iż podrywa ją przystojny, młody i szczupły doktor (gra go Robert Downey Jr), który jest fizycznym przeciwieństwem jej męża, stanowczo odrzuca jego zaloty. Dzięki wrodzonej dociekliwości atrakcyjnej kobiecie udaje je się także uratować ostatnią ofiarę czarnych charakterów. Podsumowując, pani doktor odnosi sukces we wszystkich dziedzinach życia i właściwie urasta do rangi superwoman: pięknej, inteligentnej, wrażliwej, wiernej i potrafiącej zaakceptować realny i nierealny świat wokół niej. Mimo chwil zwątpienia Miranda umiejętnie wyciąga wnioski z tego, co się wydarzyło i bez wahania działa, by wyjaśnić tajemnicę, która odmieniła jej życie. Jest wyrazem niezwykle silnej wiary twórców filmu w niemal nieograniczone intelektualne i nadprzyrodzone możliwości człowieka.
   Drugim elementem amerykańskiego snu jest hollywoodzki happy end, czyli wymierzenie sprawiedliwości dwóm czarnym charakterom. Obaj mają nieprzyjemne aparycje: są grubi, ich twarze są nieprzyjazne; są także obłudni, ponieważ na co dzień tworzą sobie image przeciętnych, uczciwych obywateli. Co więcej, jeden z nich nazywa nawet siebie Bogiem, a zatem dokonuje straszliwego bluźnierstwa. Jak na negatywne postaci przystało, są tez nieostrożni (może wręcz głupi) i zostawiają cały szereg dowodów swojej winy. Widzowie są zatem całkowicie przekonani, że kary, które ponieśli są sprawiedliwe i słuszne: pierwszy z nich zostaje porąbany siekierą, drugi zaś płonie na wzór tatuażu, który nosi na piersi. Nie ma tu miejsca na refleksję, że duch Rachel dokonuje zwykłej zemsty wykorzystując do tego Mirandę i przewracając do góry nogami jej życie - ani, że przestępcy powinni właściwie zostać ukarani przez system sprawiedliwości. Przychodzi tu na myśl ludowa sprawiedliwość rodem z ballad Mickiewicza...
   Jak na amerykański sen przystało, Gothikę charakteryzuje także zgrabne, stopniowe budowanie napięcia, a także łatwa do oglądania i zrozumienia kompozycja - mimo nadprzyrodzonych zjawisk w pierwszej połowie filmu, wszystko zostaje racjonalnie wyjaśnione, a szybkie tempo zdarzeń nie pozwala na refleksję i można nie zauważyć wielu niekonsekwencji i luk w scenariuszu, wychodząc z kina z pełnym przekonaniem, że sprawiedliwości stała się zadość. Czy aby na pewno? Dziesięć minut po końcu seansu przyszło mi do głowy wiele pytań, takich jak: dlaczego czarny charakter z tatuażem płonącej kobiety nie zlikwidował gniazdka rozkoszy i trzymał tam ostatnią ofiarę? Dlaczego koroner orzekł samobójstwo Rachel? Dlaczego badanie Chloe nie wykazało śladów gwałtu? Czy może dlatego, że pielęgniarki ze szpitala psychiatrycznego opiekujące się nią też były zamieszane w przestępstwo? Dlaczego duch Rachel, skoro miał okazję, nie zabił od razu obu oprawców, tylko jednego? Skoro mógł oddziaływać na świat fizyczny (kontakt z Mirandą), dlaczego użył czyjegoś ciała? Dlaczego tenże duch straszy Mirandę i tnie ją skalpelem zamiast dawać jej sensowne wskazówki? Dlaczego policja nie szukała zbiegłej ze szpitala Mirandy w jej domu? A to tylko początek łańcuszka pytań widza rozczarowanego logiką amerykańskiego snu...
   Mimo, że Gothika próbuje nawiązywać atmosferą do Szóstego zmysłu, zdecydowanie nie dorównuje mu pod względem konsekwencji i oryginalności opowiadanej historii. Dla mnie mogłaby się właściwe skończyć w połowie, ponieważ należę do grupy widzów, którzy wierzą, że zjawisk z zaświatów nie da się prosto wyjaśnić i oczekują, że w filmie zostanie choć odrobinka miejsca na tajemnicze i niezrozumiałe dla ludzkiego umysłu zjawiska...

Gothika, USA 2003
reżyseria: Mathieu Kassevitz
scenariusz: Sebastian Gutierrez
występują min.: Halle Berry, Robert Downey Jr, Penelope Cruz


© Anika Radzka




wróć do spisu artykułów