Urszula Lip

TRYUMF MATEMATYKI



   Od razu napiszę: mam słabość do dinozaurów. One są tak tajemnicze, że wymykają się wszelkim opisom. Możemy próbować sklejać ich kości i rekonstruować szkielety, wymyślać teorie na temat ich zwyczajów, kręcić wirtualne filmy, które potem pokazuje stacja Discovery - ale tak naprawdę są to tylko nasze domysły. Nigdy ich nie potwierdzimy, bo przeszłość nigdy nie wróci.
   Michael Crichton w książce "Jurrasic Park" opowiada o tym, co by się stało, gdyby przeszłość wróciła.
   Grupie naukowców z firmy InGen, zasilanej finansowo przez japońskich inwestorów i milionera Hammonda, udało się na wyspie Isla Nublar (Kostaryka) wyselekcjonować DNA wymarłych gadów i za pomocą inżynierii genetycznej przywołać je, po 60 milionach lat, z powrotem do życia. Hammondem, inicjatorem całego przedsięwzięcia, nie kieruje pasja badacza - chce stworzyć dochodowy park rozrywki, w którym turyści mogliby oglądać dinozaury w ich naturalnym środowisku. Wybiegi są oczywiście dobrze zabezpieczone, a komputer co kilka minut liczy zwierzęta. Wydawałoby się, że wszystko jest doskonale zorganizowane, zaplanowane i nie ma powodów do obaw. Okres przygotowań do otwarcia niezwykłego zoo ma zakończyć wizyta niezależnej komisji złożonej z ekspertów z różnych dziedzin. Wśród członków tej komisji znajduje się znany matematyk, Ian Malcolm, specjalista od teorii chaosu, który od samego początku tworzenia projektu przewidywał jego katastrofę.
   I, rzecz jasna, katastrofa następuje, a sztuczny jurajski świat wali się niezależnym obserwatorom na głowy. Splot nieprzewidzianych czynników powoduje, że wysiadają zabezpieczenia, więc prehistoryczne zwierzęta wymykają się spod kontroli. Następuje stopniowy rozpad systemu, pogłębia się chaos i w pewnym momencie nie jest już możliwe przywrócenie porządku na wyspie. Matematyk i dinozaury tryumfują.
   Mimo sporej dawki opisów różnych technologii i filozoficznych debat "Jurrasic Park" jest dobrze napisanym techno-thrillerem, który czyta się z dużym zainteresowaniem. Niektóre sceny - np. atak raptorów na domek myśliwski - są bardzo plastycznie opisane i wywołują emocje. Na mnie, oprócz rozdziału, w którym tyranozaur miażdży samochody, największe wrażenie zrobiła scena, kiedy doktor Arnold za radą Malcolma daje komputerowi polecenie przeliczenia dinozaurów zamieszkujących wyspę, ale innym sposobem niż dotychczas...
   Oczywiście "Jurrasic Park" nie jest arcydziełem i można zauważyć występujące tam znajome schematy i konwencje: pozytywni bohaterowie wychodzą cało z opresji, a negatywni - dostają za swoje, przede wszystkim od tych istot, które sami stworzyli. Opowieść jest jednak bardzo konsekwentna i wciągająca, i trzyma czytelnika w napięciu do samego końca.


© Urszula Lip




wróć do spisu artykułów