Agnieszka Szurek

UBIK NA WESOŁO



   Ci, którzy naiwnie wierząc prasie wybiorą się na Zakochanego bez pamięci w nadziei, że zobaczą romantyczną komedię, wyjdą z kina srodze zawiedzeni. Dlaczego w ten sposób film jest reklamowany w prasie i na plakatach, trudno mi zgadnąć - być może odpowiedni ludzie doszli do wniosku, że dzięki temu lepiej się sprzeda. Trudno też o bardziej beznadziejny tytuł - pretendujący zresztą do tego, że jest tłumaczeniem angielskiego Eternal Sunshine of the Spotless Mind.
   Chociaż wątek fantastyczny - istnienie agencji, która na życzenie klienta wykasowuje dowolne wspomnienia - jest ważny dla akcji, z pewnością Zakochanego bez pamięci nie można zaliczyć do fantastyki. Ostatecznie jednak nie o klasyfikacje gatunkowe tu chodzi, a o chwile dobrej zabawy.
   Tych rzeczywiście nie brakuje. Jim Carrey tworzy wspaniały obraz nieco zahukanego inteligenta, a Kate Winslet - prawem kontrastu - żywiołowej i "nowoczesnej" (co jest podkreślane aż do przesady) dziewczyny. Jedyny zarzut to iż film jest nieco za długi - wyszłoby mu na dobre skrócenie o jedną trzecią. Lekki humor, miłe dla oka sceny liryczne - to wszystko jest dobre, ale jeśli stanowi całą treść filmu, staje się nieco nużące. Zresztą, ponieważ bohaterowie zajmują się tylko swoim romansem, nie mają ani innych problemów, ani zainteresowań, ani nawet zajęć (kilka razy widzimy bohaterkę w pracy, ale księgarnia stanowi tu tylko tło do uczuciowych rozmów), trudno było wypełnić samym uczuciem (aczkolwiek gorącym) 108 minut filmu.
   W którymś momencie przyszło mi na myśl, że Zakochany bez pamięci jest pewnego rodzaju odwrotnością Ubiku Philipa Dicka. Tutaj - tak jak w powieści Dicka - nie od razu orientujemy się, które sceny rozgrywają się w umyśle bohatera, a które w "zewnętrznej" rzeczywistości. Przez moment jesteśmy przekonani (no... powinniśmy być; po pierwszych 10 minutach bardzo łatwo przewidzieć akcję filmu z dokładnością do 99%), że świat rozpada się naprawdę. Rozpada się, oczywiście, tylko umysł - pamięć - głównego bohatera. Choć na samym początku filmu możemy doświadczyć znanego wszystkim czytelnikom fantastyki miłego niepokoju, że "coś jest nie tak z rzeczywistością", to poczucie szybko się rozwiewa. Grozy i zagubienia, przenikających prozę Dicka, tutaj nie ma nawet na lekarstwo. Tu, gdzie u Dicka jest śmierć, ucieczka przed życiem - tu mamy miłość, flirt, żart. Brzmi to jak pochwała filmu Gondry'ego, medal ma jednak i drugą stronę. Powieść Dicka jest dziełem jeśli nie wielkim to niewątpliwie zastanawiającym, zmuszającym do myślenia. O Zakochanym bez pamięci możemy zapomnieć zanim dotrzemy do dna kupionego w kinie kubka z popcornem.

Zakochany bez pamięci
reż. Michel Gondry
scenariusz Charlie Kaufman
zdjęcia Ellen Kuras
muzyka Jon Brion
Jim Carrey - Joel Barnish
Kate Winslet - Clementine Kruczynski

© Agnieszka Szurek




wróć do spisu artykułów